Był jednym z najważniejszych gitarzystów w historii rocka. Przez cały czas żył w cieniu brata
Choć pozostawał w cieniu brata Angusa, to właśnie Malcolm Young trzymał w ryzach legendarną machinę AC/DC. Jego riffy, niesamowita technika gry i charyzma decyzyjna uczyniły go jednym z najważniejszych gitarzystów w historii rocka.

Gdyby nie bracia Young, świat mógłby nigdy nie usłyszeć o AC/DC. To właśnie Malcolm i Angus założyli zespół w listopadzie 1973 roku w Sydney, a od samego początku byli sercem i mózgiem całego projektu. Ich pierwsze muzyczne kroki sięgają jeszcze dalej - wspólnie grali już w 1972 roku w formacji Marcus Hook Roll Band, a Malcolm wcześniej udzielał się także w krótkotrwałym projekcie The Velvet Underground (niespokrewnionym z grupą Lou Reeda).
Choć obaj byli gitarzystami, nigdy nie rywalizowali - przeciwnie, ich współpraca była siłą AC/DC. Angus błyszczał w roli scenicznego showmana, ale to Malcolm decydował o kształcie zespołu. Jak sam Angus powiedział:
"Nigdy nie widziałem człowieka o tak silnej prawej ręce" - chwaląc rytmiczną precyzję starszego brata.
Malcolm Young - Mistrz riffu
Malcolm Young był nie tylko współzałożycielem zespołu i jego nieformalnym liderem, ale przede wszystkim gitarowym wizjonerem. To on tworzył riffy, które do dziś elektryzują fanów na całym świecie. Angus Young, pytany o ulubione partie gitarowe brata, wskazywał m.in. utwór "Bad Boy Boogie" z albumu Let There Be Rock.
"Brzmi może dość prosto i niewinnie, ale w brzmieniu gitary Malcolma jest coś zaskakującego. Mało kto potrafiłby to tak zagrać" - wyjaśniał Angus.
Jako inny przykład geniuszu brata podał Back in Black - ikoniczny riff powstał na gitarze akustycznej, co do dziś wprawia go w zdumienie.
Nie bez powodu magazyn Rolling Stone umieścił Malcolma na 38. miejscu listy najlepszych gitarzystów wszech czasów.
AC/DC - Rock&roll, nie metal
Choć AC/DC często uznaje się za pionierów hard rocka i heavy metalu, członkowie zespołu zawsze twierdzili, że po prostu grają rock&rolla. Ich nazwa - "AC/DC" - pochodzi z tylnej części maszyny do szycia siostry braci Youngów, Margaret. Akronim oznacza prąd zmienny i stały, co idealnie oddaje surową energię zespołu.
To Malcolm, jako gitarzysta, nadawał tej energii właściwy rytm - dosłownie i metaforycznie.
Choroba, która przerwała karierę
Malcolm Young grał z AC/DC aż do 2014 roku, kiedy to zdiagnozowano u niego demencję. Choroba postępowała szybko i nieubłaganie, zmuszając muzyka do wycofania się ze sceny. Mimo to, nawet w najtrudniejszych momentach zachowywał pogodę ducha.
"Nawet do końca miał uśmiech na twarzy. Gdy grałem mu na gitarze, próbował stukać stopą. Wiedziałem, że on tam jest" - mówił poruszony Angus w wywiadzie dla programu 60 Minutes.
Malcolm zmagał się też z rakiem płuc, ale tę walkę udało mu się wygrać. Zmarł 18 listopada 2017 roku, mając 64 lata. Jego miejsce w zespole zajął kuzyn - Stevie Young.
Dziedzictwo nie do podrobienia
Wokalista Brian Johnson po śmierci przyjaciela wyznał:
"To wszystko stało się zbyt szybko" - pokazując, jak bolesna była dla zespołu ta strata.
Mimo odejścia Malcolma, jego duch wciąż unosi się nad twórczością AC/DC. Ostatni album Power Up z 2020 roku zawiera 12 utworów opartych na wspólnych szkicach braci Young.
Malcolm Young nie potrzebował solówek ani efektownych póz. Wystarczył jeden riff, by pokazać, że prawdziwy geniusz nie potrzebuje fajerwerków - wystarczy precyzja, charakter i dusza. A tego Malcolm miał więcej niż ktokolwiek inny.









![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)