Reklama

Andrzej Piaseczny: Chcę kupić przydomowy wiatrak

Andrzej Piaseczny podczas koncertu "Chwała Ukrainie", 25 kwietnia 2022 r. /Piętka Mieszko /AKPA

Reklama

Andrzej Piaseczny nie zwalnia tempa. Nagrywa, koncertuje, jest jurorem w popularnym telewizyjnym programie tanecznym "Taniec z gwiazdami". Mimo iż grafik ma dość napięty, znalazł chwilę, by w przeddzień koncertu na Earth Festivalu w Uniejowie, porozmawiać z nami m.in. o Szkocji, ratowaniu planety, własnym wiatraku, swej ekologicznej wpadce i Ani Przybylskiej, o której nagrał właśnie piękny utwór.

Wakacje to dla muzyków zazwyczaj najbardziej pracowity okres w roku. Ale większości udaje się czasami gdzieś na chwilę wyskoczyć. Andrzej Piaseczny pochwalił się niedawno fotkami ze swoich wakacji. Siłą rzeczy musieliśmy naszą rozmowę rozpocząć od tego tematu. - W tym roku wakacje spędzam w odcinkach. A wróciłem z rodzinnej wycieczki do Szkocji. Udało mi się dzięki temu uciec od polskich upałów. Generalnie lubię takie chłodniejsze klimaty, Skandynawia, Wyspy Owcze, które odwiedziłem zimą - opowiada wokalista.

Pobyt w Szkocji wspomina bardzo miło. - Było genialnie. Mam rodzinę co prawda pod Liverpoolem, ale ponieważ kiedyś byliśmy w Edynburgu i okolicach, to wymyśliłem sobie, że koniecznie musimy pojechać na taką objazdową wycieczkę po Szkocji. Chciałem pooddychać, pochodzić, pocieszyć się tym, jak może być troszkę inaczej. To "trochę inaczej" to również podglądanie tamtejszej przyrody, bo Piaseczny od dawna jest mocno zakręcony na punkcie ekologii.

Reklama

- W Szkocji trudno jest nie znaleźć się w lesie, a gdy już się w nim jest, można bez trudu zobaczyć, jaki piękny mają starodrzew. Ja w Polsce mieszkam tuż przy lesie, niedaleko mam ścisły rezerwat, więc pomyślałem sobie w tej Szkocji, że my tu, w Polsce, tej gospodarski drzewnej nie prowadzimy w przemyślany, mądry sposób. Tam dęby liczące sobie po 300 lat nie są rzadkością, a ja w okolicy spotykam najstarsze drzewa mające po maksymalnie 50 lat - twierdzi.

Andrzej Piaseczny od dawna wypowiada się na tematy ekologiczne, sam w swoim domu wdrożył wiele proekologicznych rozwiązań. Co robi na co dzień, by ratować naszą planetę? - Myślę, słucham, podpatruję, jakie wprowadzać w życie ciekawe rozwiązania. Mówiąc to uśmiecham się trochę, ale zdaję sobie sprawę, że duże rzeczy zaczynają się od drobiazgów. I nie powinno się ich poddawać w wątpliwość, bo właśnie te drobne rzeczy, jakie każdy z nas powinien robić, wpływają na ogólną sytuację. I w dobie nadciągającego kryzysu energetycznego nie powinniśmy wracać do palenia węglem, czy czymkolwiek, co mamy akurat pod ręką - przestrzega. 

- Od dawna mieszkam na wsi, więc dobrze wiem, że takie drobne kroki potrafią być malownicze i urocze. Zamiast np. kupować nawozy, by mieć większe buraki, można zrobić taką kiszonkę z pokrzyw. To genialny, czysty ekologicznie nawóz. Robię go z pomocą domowników, choć w moim ogrodzie sporo rzeczy robię sam.

Od wielu lat popularnym rozwiązaniem proekologicznym jest instalacja zbiornika na deszczówkę, dzięki czemu tak zgromadzoną wodę wykorzystuje się do celów przemysłowych i gospodarczych. Okazuje się, że Andrzej Piaseczny zdecydował się na takie rozwiązanie już pięć lat temu. - Gdy przebudowywałem swój dom, wkopałem w ziemię sporych rozmiarów zbiornik na deszczówkę, który może zebrać 2.5 tys. litrów wody. Ale już okazuje się, że chcąc mieć ładny trawnik i nie brać wody z sieci, to mi tej wody jednak zaczyna brakować. Deszczu mamy jednak mniej więcej tyle samo, co wcześniej, dlatego przy ewentualnej kolejnej tego typu inwestycji, musiałbym zrobić jeszcze większy zbiornik, niż mam obecnie.

Piaseczny zainwestował także w fotowoltaikę, choć nie jest to jego zdaniem rozwiązanie idealne. - Okazuje się, że jeśli chciałbym, z jakiegoś powodu, nie oszczędzać prądu, to mi tej energii jednak braknie. Sprawność działania fotowoltaiki mocno spada bowiem jesienią i zimą. Dlatego planuję postawienie jeszcze przed zimą - mam nadzieję, że mi się to uda - małego przydomowego wiatraka, takiej turbiny wiatrowej. Mieszkam w Świętokrzyskiem, więc wiadomo, jak tam - zgodnie ze znanym powiedzeniem - wieje. W ten sposób chciałbym w pełni pokryć własne zapotrzebowanie na energię.

- Zdaję sobie sprawę, że mnie na to stać, bo to spora inwestycja, ale jeśli państwo stać na płacenie kar za kopalnię odkrywkową, to może lepiej byłoby, gdyby inwestowało pieniądze właśnie w źródła odnawialne.

Piaseczny o ekologii może rozmawiać godzinami, co ciekawe, patrzy na nią dużo szerzej, niż z punktu widzenia pojedynczego człowieka. - Wiadomo, że sporo już robimy, rzeczy typu segregacja śmieci, nawozy naturalne, meliorowanie łąk, bo mamy największą od 500 lat suszę - to są wszystko małe kroczki, ale muszą się one przerodzić w myślenie strategiczne. Susze raczej nie znikną w najbliższych latach, więc musimy zrobić więcej, niż tylko te drobne kroczki. Po to, byśmy za chwilę nie obudzili się z ręką w nocniku - mówi. - Dlatego nie możemy się ograniczać tylko do segregowania śmieci, nie zaśmiecania lasów, zmniejszania emisji dwutlenku węgla itd. To wszystko fajnie, ale potrzebne jest myślenie strategiczne, bo inaczej wszyscy znajdziemy się w czarnej, hm, przestrzeni.

Zdaniem Piasecznego, do dużych zmian we wdrażaniu ekologicznych zmian, potrzebni są technologiczni wizjonerzy, na miarę Elona Muska. - Na pewno wiele jest jeszcze do zrobienia, w przyszłości technologia zapewne pomoże w jeszcze większym stopniu działać ekologicznie. Dziś pomysł efektywnego odsalania wody morskiej wydaje się czymś z gatunku science-fiction i zapewne wywołuje u wielu ludzi spory uśmiech, ale mam nadzieję, że kiedyś pojawi się jakiś wizjoner, który na to wpadnie. I wtedy będziemy mogli np. rurami, którymi teraz płynie ropa, transportować w głąb kraju właśnie wodę.

Pytam go, czy w obecnej sytuacji wielkiego kryzysu klimatycznego, patrzy optymistycznie czy raczej pesymistycznie na przyszłość świata. - Patrząc na to, co dzieje się teraz, jak jeszcze niedawno broniliśmy węgla, to nie jestem optymistą. Niemniej teraz jest dobry moment, by w większym stopniu postawić na źródła odnawialne. Póki co jednak nie możemy być dobrej myśli, bo nie widzimy działań spektakularnych, czegoś, co dałoby coś więcej niż newsa dnia. Co naszym dzieciom, wnukom, dałoby szansę życia na takiej ziemi, jaką teraz znamy. Najgorsze w tym jest to, że istnieje cała masa ludzi, którzy to negują, nie wierzą w zmiany klimatu.

Andrzej Piaseczny jest jedną z gwiazd największego w Polsce proekologicznego koncertu Earth Festival, organizowanego od lat w Uniejowie, który w tym roku trwa aż trzy dni (19-21 sierpnia 2022 r.). Wokalista wystąpi trzeciego dnia festiwalu, gdy na scenie pojawią się artyści znani z zaangażowania w działania na rzecz ochrony środowiska. Uniejów kojarzy mu się jednak trochę z pewną ekologiczną wtopą, jaką zaliczył tam kilka lat temu.

- Przy okazji promocji nowej płyty wyprodukowaliśmy wtedy takie torby wielokrotnego użytku, które rozrzucaliśmy wśród publiczności. Wszystko było dobrze, dopóki następnego dnia nie zaglądnąłem do social mediów, a tam ktoś napisał: "Panie Piaseczny, wszystko fajnie, tylko te ekologiczne torby rozrzucał pan w opakowaniu foliowym!".

Jak przyznaje teraz, była to dla niego pouczająca lekcja, z której już dawno wyciągnął wnioski. A co zaśpiewa w Uniejowie w tym roku? - Co do samego koncertu, to zostałem poproszony o jego otwarcie piosenką "Niebo z moich stron", z repertuaru Seweryna Krajewskiego i Czerwonych Gitar. Kilka lat temu śpiewałem ją przy okazji wspólnej z Sewerynem trasy koncertowej. A potem to już będzie normalnie - z piosenką na ustach, z uśmiechem do ludzi, z miłością.

A już dosłownie za chwilę (start 29 sierpnia) Piaseczny po raz drugi pojawi się w roli jurora w popularnym programie Polsatu "Taniec z gwiazdami". Czy przygotowywał się jakoś specjalnie do nowej edycji?

- Nie, raczej nie. Przez tych kilkanaście miesięcy, między jednym a drugim sezonem programu, spotkałem się jedynie kilka razy z Iwoną Pavlović i jej mężem. Odrobinę tańczyliśmy, ale moje umiejętności taneczne nie są najwyższych lotów (śmiech). Wiem jednak, że moja rola w tym programie jest trochę inna niż krytyka taneczna i staram się nie udawać, że jestem ekspertem w tej dziedzinie. Tego też można się spodziewać po mnie i w tym sezonie, czyli raczej uśmiechu i rozrywki, niż krytyki tanecznej.

- A jeśli chodzi o stres, to będzie on tylko odrobinę mniejszy. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest moje terytorium, mimo iż wykonuję muzykę i jest to mi bliższe, niż np. ogrodnictwo, ale ogrodnictwo wychodzi mi zdecydowanie lepiej, niż taniec (śmiech). Trzeba znać swoje możliwości i ograniczenia, aby być fair wobec uczestników, publiczności i widzów.

Rozmawialiśmy dosłownie chwilę przed premierą nowego utworu Piasecznego, zatytułowanego "Ania". Poświęcony jest on Annie Przybylskiej, z którą łączyła go serdeczna znajomość. Nagranie pojawi się w filmie o zmarłej w 2014 roku aktorce, a jego premierę zapowiedziano na 7 października.

- To film co prawda dokumentalny, ale piękny i wzruszający, na pewno wart obejrzenie. Co ciekawe, pozwolono mi napisać do niego piosenkę. Gdybym użył sformułowania "poproszono mnie", to czułbym się nie w porządku w stosunku do Ani. Dla mnie była to wielka przyjemność i taka dobra rzecz, że dostałem taką propozycję. Wyszła całkiem fajna piosenka. Nie jest smutna, ale do pewnego stopnia jest nostalgiczna. Pierwotnie miała być zatytułowana "Anka". Ci, którzy znali ją tak po kumpelsku, mówili do niej właśnie Anka. Ale produkcja filmu poprosiła mnie, by jednak zmienić tytuł na "Ania", bo tak zatytułowany jest sam film. I tak się stało.

- W powstaniu i wyprodukowaniu tej piosenki pomagał mi Olek Świerkot, a w ostatecznej wersji linii melodycznej miała udział także Kaśka Sochacka. Ja jestem autorem tekstu, co w tym wypadku było bardzo uprawnione, bo znaliśmy się z Anką. Chciałem w kilku słowach móc powiedzieć, jaka Anka była. Wydaje mi się, że to się fajnie w takiej krótkiej, piosenkowej formie, udało.

Earth Festival 2022 - program

Andrzej Piaseczny wystąpi w ramach "Earth Festival" w Uniejowie, podczas koncertu zatytułowanego "Gwiazdy dla Czystej Polski". Ponadto zaśpiewają: Julia Wieniawa, Sebastian Karpiel-Bułecka, Doda, Małgorzata Ostrowska, Michał Szpak, Sebastian Riedel, Ania Rusowicz, Pectus, Konin Gospel Choir. Artystom towarzyszyć będzie Grott Orkiestra. Koncert poprowadzą Ilona Krawczyńska i Marcelina Zawadzka.

Transmisja od godziny 20:00, na antenie Polsatu.

Czytaj także:

Krzysztof Zalewski w Uniejowie: "Cenię, że się nie sprzedał propagandzie w pewnej stacji"

Brodka: Od "Idola" do światowej gwiazdy

Gwiazdy walczą ze skwarem lejącym się z nieba w Uniejowie

Grubson: Warto pomagać drugiemu człowiekowi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL