Reklama

Reklama

Andrzej Piaseczny o coming oucie przed rodzicami. "Bałem się, że będą nieszczęśliwi"

Andrzej Piaseczny w magazynie "Replika" zdradził, jak powiedział rodzicom o swojej orientacji seksualnej. Wokalistka publicznego coming outu dokonał w maju tego roku.

Andrzej Piaseczny zdecydował się opowiedzieć o swoim coming oucie przed rodziną

Przypomnijmy, że w maju tego roku Andrzej Piaseczny dokonał coming outu. Wokalista najpierw zrobił to w utworze "Miłość" z płyty "50/50", który napisał z Majką Jeżowska. W nim padają słowa: "Nie możesz zasnąć i przestać śnić / a życie chciałbyś dzielić tylko z nim" (sprawdź pełny tekst!).

Następnie na antenie Radia Zet piosenkarz potwierdził, że utwór opowiada o jego życiu.

"Piosenka 'Miłość' jest odważnym utworem. Chociaż co to za odwaga. Na świecie to są normalne rzeczy, w Polsce jeszcze nie do końca. W tej piosence mówię o tym, że każdy rodzaj miłości jest bardzo ważny i dobry. Nie wolno nikogo wykluczać. Najważniejsza jest miłość, a nie to, kto kogo i dlaczego kocha. Niech wszyscy się kochają, jeśli tylko chcą" - mówił.

Reklama

"Piszę o jakichś swoich sprawach. To jest bardzo proste. Bardzo długi czas myślałem o tym, że wystarczy być dobrym człowiekiem po to, żeby wzbudzić w innych ludziach sympatię. Żeby dawać przykład tolerancji i akceptacji do człowieka. Nie do geja, tylko do człowieka. Nasza rzeczywistość społeczno-polityczna zmusza do tego, aby się określać, jeśli masz inne preferencje. Tak, to jest piosenka o mnie. Mówię o tym z uśmiechem" - dodał.

Coming out Piaseczny wywołał poruszenie w opinii publicznej. Odwagi gwiazdorowi gratulowali jego fani oraz znajomi z polskiego show-biznesu.

W wywiadzie dla magazynu "Replika" Andrzej Piaseczny wyznał, jak wyjawił prawdę o sobie swoim rodzicom.

"Rodzice dowiedzieli się przypadkowo. Nie mówiłem im wcześniej, bo czułem, że to będzie dla nich zawód - że będą się bać, że będę nieszczęśliwy, że będą rozczarowani, że nie dam im wnuków" - stwierdził piosenkarz.

"Wiesz, moja mama ma w tej chwili 83 lata, była wychowywana w świecie, w którym nie mówiło się o nas inaczej jak o 'zboczeńcach'. Tata od dawna nie żyje. Moi rodzice byli - i mama nadal jest - kochani i mądrzy. To ja byłem wtedy niemądry, nie byłem w stanie z nimi o tym porozmawiać - dodał.

"Powiedziałem im: koniec dyskusji, nie rozmawiamy o tym. Zaakceptowali to - pewnie nie bez goryczy. A teraz mama na Dzień Dziecka zadzwoniła i najpierw złożyła życzenia mnie, a potem mojemu partnerowi. To było... Ach, widzisz, od razu się wzruszam" - zakończył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje