Fani i gwiazdy żegnają Stanisława Soykę. "Serce pęka"
Nie żyje Stanisław Soyka - wokalista, pianista, skrzypek, kompozytor i aranżer zmarł w czwartek, 21 sierpnia, w wieku 66 lat. Łączył w swojej muzyce jazz, pop, soul, poezję śpiewaną i elementy klasyki, a jego charakterystyczny głos sprawił, że uchodził za jednego z najwybitniejszych interpretatorów polskiej piosenki. Tego samego wieczoru miał pojawić się na scenie w Sopocie.

Fani z niecierpliwością wyczekiwali występu Soyki podczas Festiwalu Top of the Top w Sopocie. Dla wielu był to szczególny moment, bo w ostatnich latach artysta ograniczał swoją działalność sceniczną. Niestety, nie pojawił się na scenie, a wieczór zakończył się tragiczną wiadomością o jego śmierci.
Stanisław Soyka zmagał się z problemami zdrowotnymi
Soyka od dłuższego czasu zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Chorował m.in. na cukrzycę bezinsulinową. W 2022 roku planował wziąć udział w jubileuszu 50-lecia kariery Grażyny Łobaszewskiej. Ostatecznie jednak, z powodu złego stanu zdrowia, musiał zrezygnować z występu.
"Jak doskonale wiecie, podczas nadchodzących koncertów jubileuszu mojego 50-lecia pracy scenicznej na scenie miał towarzyszyć mi mój wielki przyjaciel, Stanisław Soyka. Z przykrością muszę jednak ogłosić, iż z powodu ciężkiej niedyspozycji zdrowotnej Stanisław nie będzie w stanie wystąpić przed Państwem" - pisała wówczas Łobaszewska w mediach społecznościowych.
Poruszające pożegnania zmarłego artysty
W sieci pojawiają się już pierwsze reakcje na śmierć artysty. Głos zabierają zarówno fani, jak i gwiazdy polskiej sceny muzycznej.
"Próbuję ogarnąć dorobek Stanisława Soyki. Jego wszechstronność widać od jazzu, pop, gospel i wiele innych gatunków, których absolutnie się nie bał. Mało tego; wchodził w nie bardzo odważnie i właściwie wszędzie był perfekcyjny" - skomentował Marcin Kusy z Trójki.
"Co za strata" - napisała Bovska.
"Spoczywaj w pokoju. Ja się jeszcze pomęczę i ile mi zostało życia, przeżyję" - powiedział Qczaj.
"Stasiu… serce pękło" - napisał Florian Rezner.
"Kondolencje dla Rodziny, Przyjaciół i wszystkich fanów, którzy kochali twórczość Stanisława Soyki"- czytamy we wpisie Polsatu.
"Tak się nie mówi do widzenia… Stanisław Soyka miał dziś wystąpić na festiwalu w Sopocie, a tu takie straszne wieści… Serce pęka"- dodała Małgorzata Ostrowska.
"Nie tak miał się skończyć ten dzień... Dzisiaj odszedł Stanisław Soyka, artysta wielkiej wrażliwości, mistrz sceny... Będzie Cię tu bardzo brakowało..." - napisał Krzysztof Cugowski.
"Staszku, kilka godzin temu zapytalam Cię 'Co z tą tolerancją?' Odpowiedziałeś 'Kasia... nie ma'. Gdybym tylko wiedziała, że to nasza ostatnia rozmowa. Nic mądrzejszego już dziś nie napiszę. Do zobaczenia" - czytamy w poruszającym wpisie, który zamieściła Kayah.
Śmierć artysty skomentował również Krzesimir Dębski. "Nie mogę pogodzić się z myślą, że odszedł mój przyjaciel - Stanisław Sojka. Przez lata dzieliliśmy muzykę, scenę i życie. Jego głos i serce były niepowtarzalne, a przyjaźń bezcenna. Staszku, zostajesz we mnie na zawsze. Dziękuję Ci za każdy dźwięk, każdy uśmiech i każdą chwilę. Odpoczywaj w pokoju" - napisał.
W mediach społecznościowych Kuby Wojewódzkiego także ukazał się wpis upamiętniający słynnego artystę. Dziennikarz pokazał filmik z ostatniego koncertu Soyki, na jakim miał okazję być. "Moje ostatnie spotkanie ze Staszkiem Soyką. 10 lipca. Warszawa. Żegnaj Mistrzu" - czytamy w opisie.
Do wzruszających pożegnań dołączył Sydney Polak. "Stanisław Soyka odszedł... Poznałem go zanim jeszcze zaczął pojawiać się na scenie z T.Love, gdy pracowałem w klubie Dekadent jako manager artystyczny zorganizowałem jego solowy koncert w roku 1995. Zażyczył sobie tylko dobrze strojącego fortepianu, jednego mikrofonu i kilku świec - po czym zaczarował publiczność na półtorej godziny... Wszyscy w T.Love go podziwialiśmy, Jego muzykalność, frazowanie, swing, świetnie śpiewał i bardzo czujnie grał... Panie Stanisławie - za wcześnie Pan stąd uciekł" - czytamy we wpisie muzyka.
"Stasiu, cos Ty nam za numer wykręcił! Na miły Bóg… Tyle koncertów razem, tyle śmiechu, anegdot w garderobach pod różnymi adresami. Zapamiętam Festiwal Flimów Fabularnych w Gdyni. Koncert w "piekiełku" późną nocą realizowany do telewizyjnej Dwójki. Jak było wtedy niepowtarzalnie towarzysko, jazzow, do rana… I koncert w Filharmonii w Łodzi. Zapowiadałam Cię, a Ty tak pięknie o mnie powiedziałeś…patrzyłam z kulis na Ciebie przy fortepianie, widziałam jak oddajesz się cały muzyce. Ile to Ciebie kosztuje, jak to kochasz. Stasiu, trudno myśleć, że odszedłeś na niebieskie pastwiska… Zostawiasz nam muzykę i Twój przekaz - 'życie nie tylko po to jest by brać, bo żeby żyć siebie samego trzeba dać'. Dałeś nam siebie całego" - napisała Agata Młynarska.
"Co za smutna wiadomość nadeszła dziś późnym wieczorem! Odszedł genialny Staszek Soyka. Zawsze podziwiałam jego ogromny talent i wrażliwość. Artysta kompletny i samowystarczalny. Spoczywaj w pokoju!" - tak pożegnała go Edyta Bartosiewicz.
"Jego interpretacje, wrażliwość i precyzja… Dzieliłem z nim kilka razy garderobę i kilka razy scenę, co było okazją do rozmów, ale zawsze było przede wszystkim wielkim zaszczytem. Te kilka chwil do kolekcji pt. "Nigdy nie zapomnę". Absolutnie wyjątkowy, ważny, robiący różnicę, wielki artysta. Cześć jego pamięci. Do zobaczenia, Szanowny Panie Staszku" - napisał Łukasz Drapała, wokalista grupy Perfect & Łukasz Drapała.
Osobisty wpis zamieściła też Mela Koteluk.
"Mistrzu! Nie znałam bardziej muzykalnego człowieka od Ciebie. Byłeś muzyką. Twoja oryginalna fraza, temperament i talent ożywiał wszystko dookoła. Emanowałeś przy tym dystansem, luzem i mądrością, przez lata karmiąc słuchaczy wierną, humanistyczną myślą.
Jestem jedną z tych, w których ten ślad zostanie na zawsze i tak jak inni, jestem dziś tak bardzo poruszona Twoim nagłym odejściem. Mistrzu, Sąsiedzie! Dziękuję za całe piękno, które przyniosłeś!".
Głos zabrała także ministra kultury Marta Cienikowska: "Życie nie tylko po to jest, by brać. Stanisław Soyka śpiewał prawdę prostymi słowami. Na zawsze zostanie z nami w muzyce".
Pojawiło się także oświadczenie na oficjalnym profilu społecznościowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego: "Z głębokim żalem przyjęliśmy informację o śmierci Stanisława Soyki. Jego odejście to wielka strata dla polskiej sceny muzycznej. Soyka łączył jazzową finezję z popową wrażliwością, był multiinstrumentalistą i twórcą, który inspirował. Charyzmatyczny, pełen ciepła i bliski publiczności. Dziękujemy za wszystkie dźwięki, które pozostaną z nami na zawsze".









