Bujne życie miłosne Stanisława Soyki. Przy drugiej żonie całkowicie się zmienił
Życie prywatne Stanisława Soyki to gotowy materiał na scenariusz filmowy. Artysta już w latach szkolnych uchodził za łamacza kobiecych serc. Na studiach wziął ślub z Iwoną, lecz z czasem wdał się w burzliwy romans. Porzucił żonę i dzieci, ale nowa miłość nie przetrwała próby czasu. Ponownie zdecydował się ustatkować dopiero przy ukochanej Ewie. Jak zmieniło się życie legendarnego wokalisty przy drugiej żonie?

Stanisław Soyka dał się poznać Polakom jako wybitny twórca muzyczny, którego przeboje, takie jak "Tolerancja", na stałe zapisały się na kartach historii polskiej kultury. Śpiewał, grał na pianinie i skrzypcach, komponował i aranżował utwory dla siebie oraz innych artystów. Jego charakterystyczna barwa głosu i niepowtarzalny spokój sprawiały, że wyróżniał się na tle innych. Z łatwością łączył jazzową improwizację z popowymi melodiami, tworząc prawdziwe hymny pokoleń.
Zobacz również:
Historia wszystkich miłości Stanisława Soyki
Życie prywatne artysty było nieco mniej spokojne niż jego melancholijne ballady. Już w młodości Soyka uchodził za amanta. Swoim urokiem osobistym przyciągał płeć piękną, a muzyczny talent jedynie mu w tym pomagał. "Jako młody chłopiec nauczyłem się paru chwytów na gitarę, bo zauważyłem, że jak grałem i śpiewałem, wszystkie dziewczyny były przy mnie" - opowiadał w wywiadzie dla Playboya.
Artysta zyskał nawet pseudonim "Całuśnik". Nadała mu go pierwsza żona - Iwona. Para poznała się jeszcze za czasów liceum, a później szła tą samą edukacyjną ścieżką. W czasach studiów na akademii muzycznej wzięli ślub, planując wspólnie długie, szczęśliwe życie.
Stanisław i Iwona prędko musieli nauczyć się godzić życie codzienne z obowiązkami zawodowymi. Doczekali się aż czwórki synów, których wychowaniem zajęła się ukochana wokalisty. Kobieta sprawowała pieczę nad domem i pociechami, podczas gdy mąż rozwijał karierę muzyczną. Już wtedy odnosił wiele sukcesów na scenie, a jego popularność wciąż rosła. W latach 90., gdy poznał smak prawdziwego show-biznesu, wdał się w niespodziewany romans.
Artysta stracił głowę dla nowej ukochanej. Porzucił dla niej żonę i dzieci
W życiu Soyki pojawiła się kobieta, dla której muzyk kompletnie stracił głowę. Grażyna Trela była aktorką, przez wielu nazywaną jedną z największych seksbomb polskiego kina. Artyści poznali się na koncercie i momentalnie się w sobie zakochali. Burzliwy romans wstrząsnął życiem wokalisty - Stanisław podjął bowiem trudną decyzję o opuszczeniu rodziny. "Oddałem serce pani z Krakowa" - wyjawił po latach w rozmowie z "Twoim Stylem".
Artysta odstawił na bok stabilizację, porzucił rodzinę i w pełni oddał się rozwijającemu się romansowi. Jego związek z Grażyną przepełniony był namiętnością i kontrowersjami - wielu znajomych z branży nie zaakceptowało uczucia łączącego parę. Miłość nie trwała jednak w nieskończoność. Po sześciu latach związek rozpadł się, a Soyka jeszcze przez długi czas cierpiał. "Przed popełnieniem błędów nie ustrzegły mnie ani rady rodziców, ani innych doświadczonych ludzi" - przyznał później na łamach "Gali".
Druga żona pozwoliła Stanisławowi Soyce ponownie się ustatkować. Przy niej całkowicie się zmienił
Stanisław Soyka myślał, że jego serce nie będzie w stanie już więcej otworzyć się na nowe uczucie. Ku wielkiemu zdziwieniu, na jego drodze stanęła kolejna miłość. Po kilku latach samotności muzyk poznał Ewę Żmijewską. "Z nieba spadła. Osoba wyjątkowa i doskonała, człowiek dialogu. Dama z krwi i kości" - opowiadał.
Ukochana nie tylko została drugą żoną Stanisława, lecz także zaangażowała się w jego życie zawodowe. Została menedżerką muzyka i wspierała jego karierę na każdym kroku. Na co dzień pilnowała także, aby dbał o swoje zdrowie. Przy niej artysta rzucił palenie, zmienił nawyki żywieniowe i schudł aż 25 kilogramów. Para ukończyła wspólnie także budowę domu.
Artysta przy Ewie ponownie odnalazł spokój i równowagę. Związek ten był dla niego przełomowy nie tylko ze względu na codzienne nawyki, lecz także na zrozumienie relacji międzyludzkich. "Kiedyś drażniła mnie 'niedyspozycja' kobiet. Jak to gorszy dzień? Jaka fizjologia? Dziś jestem wyczulony: pogłaskać, przytulić, zaopiekować się - staram się zgadywać potrzeby kochanych ludzi" - opowiadał w jednym z wywiadów.
Choć życie Stanisława Soyki nie było usłane różami - muzyk przechodził przez wiele wzlotów i upadków - był w stanie znaleźć prawdziwe szczęście. Jego bujna historia miłosna zakończyła się happy-endem. "Dosyć dużo spie***yłem. Ale mam dobre życie i jestem szczęściarzem. Jestem otoczony ludźmi, których kocham i czuję się kochany" - wyjawił legendarny muzyk w 2009 r., w rozmowie z Onetem.
Stanisław Soyka miał wystąpić na festiwalu w Sopocie. Zmarł tuż przed koncertem
Stanisław Soyka zmarł 21 sierpnia 2025 r. w hotelu w Sopocie, w wieku 66 lat. Artysta szykował się tego dnia do występu na Top of the Top Sopot Festivalu. Zdążył jeszcze odbyć próbę dźwięku, lecz na oficjalny występ nie dotarł.
Podczas trwania imprezy w pewnym momencie transmisja z wydarzenia została przerwana. Stacja TVN nie pokazała dalszej części koncertu ze względu na szacunek dla rodziny oraz bliskich muzyka, a prowadzący ogłosili zgromadzonym w Operze Leśnej widzom, że Stanisław Soyka nie żyje.
Publiczność uczciła pamięć o artyście, a występujący tego dnia soliści pojawili się na scenie, aby oddać muzyczny hołd piosenkarzowi. Wspólnie odśpiewali jeden z jego największych hitów - "Tolerancję".









