Sebastian Karpiel-Bułecka nie wytrzymał i wbiegł na scenę! "Człowiekowi robi się dobrze na sercu"
Na antenę Polsatu powrócił uwielbiany przez widzów muzyczny show "Must Be The Music". Pierwszy odcinek nowej, trzynastej już edycji programu udowodnił, że w Polsce nie brakuje utalentowanych artystów. Było mnóstwo wzruszeń, zaskakujących występów i pojawiły się nawet pierwsze ostre wymiany zdań za jurorskim stołem.

W premierowym odcinku 13. sezonu "Must Be Te Music" przed nowym składem jurorskim - w którym znaleźli się Natalia Szroeder, Miuosh, Dawid Kwiarkowski i Sebastian Karpiel-Bułecka - zaprezentowało się trzynastu różnych wykonawców. Byli wśród nich wokaliści, zespoły i instrumentaliści - wszyscy gotowi zawalczyć o swoje marzenia. Uczestników za kulisami wspierała energetyczna ekipa prowadzących: Maciej Rock, Patricia Kazadi i Adam Zdrójkowski.
Zobacz również:
O włos od porażki, uratowani przez autorski utwór
Ogromne emocje wzbudził już pierwszy występ odcinka. Na scenie pojawił się pop-rockowy zespół B.L.U.E. z coverem "Co mi Panie dasz". Początkowe wykonanie nie przekonało w pełni jurorów - muzycy otrzymali dwa głosy na "nie" (od Sebastiana i Dawida). Wykorzystali jednak drugą szansę od jury i zaprezentowali własną piosenkę "Nie czekaj", która natychmiast odwróciła sytuację. Zdobyli cztery głosy na "tak" i ogromne pochwały.
"Jesteście świetnym zespołem, gracie dobrze, sprawnie. Czuję piniądz!" - skwitował entuzjastycznie Sebastian Karpiel-Bułecka. Z kolei Miuosh dodał krótko: "Moi drodzy, ja naprawdę czuję, że to jest początek pięknej historii".
Wzruszenia i poszukiwanie "idealnej muzyki"
Prawdziwą gwiazdą wieczoru okazała się 25-letnia trenerka wokalna z Łomży, Julita Kaczyńska, która wykonała przejmujący cover utworu "Powiedz mi, tato". Jej występ zachwycił wszystkich, a w studiu polały się łzy.
"W twoim głosie był kolor, były emocje, była prawda. (...) Wzruszyłem się. Dla takich chwil jestem w tym programie" - wyznał poruszony lider Zakopower. Do komplementów dołączył Dawid Kwiatkowski, podkreślając, że właśnie o takie wyjątkowe interpretacje walczył w tym programie.
Jurorzy z entuzjazmem przyjęli również młodą formację Mateusz Gędek, wykonującą pop. Lider zespołu zachwycił Natalię Szroeder, która chwaliła jego niezwykłą charyzmę. Występ ten wywołał jednak pierwszą bardzo emocjonalną dyskusję jurorską między wokalistką a Karpielem-Bułecką. Napięcie sprawnie rozładował Miuosh, rzucając żartobliwie: "A jak wiemy wszyscy, muzyka musi być idealna".
Nie obyło się również bez nieco słabszych występów. Grający na akordeonie Jan Orzeł rozbawił jury autorską piosenką "Życie jak w Madrycie". Choć zgarnął cztery głosy na "nie", Natalia Szroeder przyznała, że jest "absolutnie fascynującym człowiekiem".
Muzyka z serca gór
Absolutnym hitem odcinka okazał się występ zespołu FiśBanda. Muzycy, tworzący tradycyjną muzykę Karpat, całkowicie zawładnęli sceną. Na ich czele stanął lider Andrzej Jarząbek "Fiś", który zagrał na skrzypcach, wykonanych przez siebie własnoręcznie. Ich cover utworu "Zbój" natychmiast wywołał lawinę pozytywnych emocji.
Uradowany Sebastian Karpiel-Bułecka nie potrafił usiedzieć w fotelu - wstał, dołączył do grupy na scenie i razem z nimi zagrał żywiołowy góralski utwór. Muzycy bez problemu otrzymali cztery głosy na "tak".
"To był taki oddech, wiesz? Taki powiew prawdy i jest coś w tym naprawdę unikatowego i człowiekowi robi się dobrze na sercu po prostu. Ja od razu słysząc taką muzykę, czuję, że staję się lepszym człowiekiem i o to w tym wszystkim chodzi"- wyznał poruszony lider Zakopower. Wtórowała mu zachwycona Natalia Szroeder, która krótko i dobitnie podsumowała ich występ: "Ja Was chcę w półfinale, panowie!".
To tylko część emocji, jakich dostarczył pierwszy odcinek castingowy "Must Be The Music". Kolejne zmagania uczestników można oglądać w piątki o godzinie 21:00 w Polsacie.









