Paul Kossoff zmarł niespodziewanie. Makabryczne odkrycie w kabinie samolotu
Paul Kossoff, współzałożyciel zespołu Free, miał wszystko, by stać się legendą na miarę Erica Claptona czy Jimmy'ego Page'a. Zamiast wieloletniej kariery pozostała jednak krótka, intensywna historia talentu, który spłonął zbyt szybko. 19 marca 1976 roku gitarzysta zmarł podczas lotu z Los Angeles do Nowego Jorku. Miał zaledwie 25 lat.

Paul Francis Kossoff urodził się 14 września 1950 roku w północnym Londynie. Pochodził z rodziny związanej ze światem sztuki. Jego ojciec, David Kossoff, był popularnym aktorem radiowym i telewizyjnym. Rodzice początkowo widzieli dla syna karierę klasycznego gitarzysty, zapisując go na lekcje muzyki.
Szybko jednak okazało się, że młody Paul znacznie bardziej fascynuje się bluesem i rockiem. Przełomem był koncert Erica Claptona z zespołem John Mayall's Bluesbreakers w połowie lat 60. Gitarzysta wspominał później, że to właśnie wtedy zrozumiał, czym naprawdę może być gra na gitarze.
Niedługo później pracował w sklepie muzycznym przy londyńskiej Charing Cross Road, gdzie miał okazję obserwować wielu muzyków. Jednym z nich był Jimi Hendrix, którego sposób gry zrobił na nim ogromne wrażenie.
Free - zespół, który zmienił brytyjski rock
Pierwsze sceniczne doświadczenia zdobywał w bluesowej formacji Black Cat Bones. To właśnie tam poznał perkusistę Simona Kirke'a. Wkrótce do duetu dołączyli wokalista Paul Rodgers i młody basista Andy Fraser. Tak w 1968 roku powstał zespół Free.
Grupa szybko wyróżniła się na tle brytyjskiej sceny. Ich muzyka była surowa, minimalistyczna i pełna przestrzeni. Debiutancki album Tons of Sobs z 1969 roku zwrócił uwagę krytyków, ale prawdziwy przełom przyszedł rok później. Na płycie Fire and Water znalazł się utwór "All Right Now", który błyskawicznie podbił listy przebojów na całym świecie.
Prosty, chwytliwy riff przeszedł do historii rocka, a Free z dnia na dzień stało się jedną z najważniejszych brytyjskich grup początku lat 70.
Gitarzysta, który grał mniej, ale mówił więcej
Kossoff nigdy nie próbował rywalizować z najszybszymi gitarzystami swoich czasów.
Jego gra była bardziej opowieścią niż popisem techniki. To właśnie dzięki tej wrażliwości utwory Free, takie jak "Be My Friend", "Mr. Big" czy "The Hunter", zyskały tak wyjątkowy charakter. Nic dziwnego, że jego styl podziwiali inni gitarzyści. Eric Clapton czy Brian May wielokrotnie wspominali o ogromnym wpływie, jaki wywarła na nich muzyka Free.
Sukces i początek problemów
Szybka sława nie przyniosła jednak stabilności. W zespole zaczęły pojawiać się konflikty, a presja sukcesu rosła z każdym kolejnym koncertem. W 1971 roku Free po raz pierwszy zakończyło działalność.
Dla Kossoffa był to potężny cios. Gitarzysta bardzo silnie utożsamiał się z zespołem i trudno zniósł jego rozpad. Wkrótce coraz większą rolę w jego życiu zaczęły odgrywać używki, zwłaszcza popularny w tamtym czasie środek uspokajający.
Mimo krótkotrwałego powrotu Free na scenę i kolejnych albumów, uzależnienie coraz bardziej wpływało na zdrowie muzyka. Zdarzało się, że podczas koncertów tracił orientację lub miał problemy z grą.
Nowy zespół i próba powrotu
Po ostatecznym rozpadzie Free gitarzysta rozpoczął karierę solową. W 1973 roku ukazał się jego album Back Street Crawler, a wkrótce powstał zespół o tej samej nazwie.
Grupa nagrała m.in. album The Band Plays On i rozpoczęła intensywne koncertowanie. Choć zdarzały się momenty powrotu do dawnej formy, zdrowie Kossoffa było coraz bardziej wyniszczone.
W 1975 roku gitarzysta przeżył dramatyczny epizod. Jego serce zatrzymało się na ponad pół godziny, a lekarze musieli przywracać go do życia. Sam mówił później:
"Wypełniłem swoje ciało toksynami i skończyło się to właśnie tak. Myślę, że każdy ma w sobie jakiś instynkt śmierci… ale ja nie chcę umrzeć".
Ostatnia podróż Kossoffa
19 marca 1976 roku Kossoff podróżował samolotem z Los Angeles do Nowego Jorku razem z członkami zespołu Back Street Crawler. Podczas lotu wstał z miejsca i udał się do toalety. Gdy maszyna wylądowała na lotnisku JFK, okazało się, że gitarzysta nie wrócił na swoje miejsce. Jego ciało znaleziono w kabinie. Przyczyną śmierci był obrzęk płuc i mózgu, będący konsekwencją wcześniejszych problemów zdrowotnych. Muzyk miał zaledwie 25 lat.
Choć jego kariera trwała zaledwie kilka lat, Paul Kossoff pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo. W 2003 roku magazyn Rolling Stone umieścił go wśród najwybitniejszych gitarzystów w historii rocka.










