Lek z hitu Taco Hemingwaya znika z aptek. Lekarze ostrzegają przed niebezpieczeństwem
Nowa płyta Taco Hemingwaya "LATARNIE WSZĘDZIE DAWNO ZGASŁY" cieszy się naprawdę ogromną popularnością. Niesie to jednak ze sobą pewne ryzyko - raper w jednym z utworów wspomina o lekarstwie, które stosował. Teraz specyfik zaczął znikać z półek aptek, a fani na TikToku chwalą się swoimi zakupami.

Na wydanej pod koniec grudnia płycie Taco Hemingwaya znalazł się utwór "ZAKOCHAŁEM SIĘ POD APTEKĄ". W osobliwej piosence miłosnej raper wspomina nazwę leku przeciwbólowego, którego w dalszej części utworu, aptekarka odmawia mu sprzedaży: "Idę rano po Solpadeinę, stoi postać, jej głowa jest w dymie, zwykle są tu staruszki i starcy, nie sądziłem, że spotkam dziewczynę". Linijka ta wywołała niepokojące zjawisko, na które reagują już nawet farmaceuci i lekarze.
Fani Taco Hemingwaya wykupują lek z utworu
Na TikToku zaczęło pojawiać się wiele żartobliwych filmików, w których zobaczyć możemy fanów Taco Hemingwaya sugerujących, że wspomniana Solpadeina to jedyny merch, na jaki ich stać. Wzbudziło to jednak falę kontrowersji oraz obaw. Komentujący sugerują, że przez niebezpieczny trend, osoby, które rzeczywiście potrzebują tego lekarstwa, mogą mieć teraz problem z dostaniem go w aptece, a jego ceny poszybują w górę.
Lekarka rodzinna Magdalena Krajewska udzieliła wywiadu portalowi "Plotek", w którym wyjaśniła potencjalne niebezpieczeństwa związane z tym trendem oraz nieodpowiedzialnym stosowaniem leku: "Po nagłym wzroście zainteresowania Solpadeine warto jasno powiedzieć: to lek doraźny z kodeiną, paracetamolem i kofeiną, nie do regularnego stosowania. Taki trend jest niebezpieczny, bo zwiększa ryzyko uzależnienia od opioidów, bólu z nadużywania leków (MOH) oraz uszkodzenia wątroby".
Ekspertka poruszyła również temat tego, jak wymienianie nazw leków w utworze i opowiadanie o stosowaniu ich, oddziaływać może na młodszych odbiorców. Jej zdaniem to pewnego rodzaju zachęta do powielania tego typu zachowań: "Rozumiem swobodę artystyczną, ale uważam, że w kulturze masowej nie powinno się wymieniać konkretnych marek leków ani 'romantyzować' ich działania. To działa jak niezamierzona reklama i zachęca do eksperymentowania z preparatami, które w nieodpowiednich rękach mogą zrobić więcej szkody niż pożytku".
"Jeśli już trzeba mówić o farmakoterapii, lepiej odwoływać się do nazw substancji i dodawać kontekst bezpieczeństwa. Popkultura ma ogromny zasięg. Warto go wykorzystać do promowania rozsądnych wyborów zdrowotnych, a nie do budowania popularności konkretnych produktów" - podsumowała wypowiedź.
Główny Inspektorat Farmaceutyczny reaguje
Kontrowersje skłoniły Główny Inspektorat Farmaceutyczny do działania. GIF ostrzegł, że pozamedyczne używanie leków zawierających paracetamol może prowadzić do ciężkiego, nieodwracalnego uszkodzenia wątroby, a w skrajnych przypadkach do zgonu.
Szef GIF Łukasz Pietrzak w rozmowie z PAP poinformował, że instytucja podjęła działania wyjaśniające. "Wczoraj zostało wysłane pismo do podmiotu odpowiedzialnego, ponieważ musimy najpierw ustalić, czy producent leku udzielił zgody artyście na prowadzenie reklamy" - powiedział Pietrzak.
"Aby stwierdzić, że doszło do nieuprawnionej reklamy produktu leczniczego, musimy mieć pewność, czy taka zgoda istniała, czy też nie" - zaznaczył. Dodał, że GIF nie ma kompetencji do karania artysty, a jego rola ogranicza się do ustalenia stanu faktycznego i ewentualnego zawiadomienia innych organów.
Szef GIF poinformował również, że skontaktował się z Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. "Rozmawiałem osobiście z Centrum, ponieważ jeden ze składników takich preparatów obejmuje przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii" - powiedział.
Pietrzak podkreślił jednocześnie, że w jego ocenie największe zagrożenie zdrowotne nie wynika z efektu odurzeniowego. "Nie ten preparat jest najczęściej nadużywany w celach pozamedycznych, a skutki odurzeniowe są w praktyce ograniczone" - zaznaczył. Jak dodał, kluczowym problemem jest paracetamol. "Jeżeli ktoś chciałby uzyskać jakikolwiek efekt, musiałby zjeść bardzo duże ilości leku. Wtedy po prostu 'rozwala' sobie wątrobę" - powiedział.
"To działa jak zatrucie muchomorem sromotnikowym - ostrzegł Pietrzak. - Po kilku dniach może dojść do toksycznego uszkodzenia wątroby, encefalopatii i zgonu, jeżeli nie poda się odpowiednich odtrutek w odpowiednim czasie" - wskazał. Zaznaczył, że w wielu przypadkach uszkodzenie wątroby jest trwałe. "Organów do przeszczepu brakuje, a takich pacjentów niestety przybywa" - podkreślił.
Szef GIF, powołując się na dane Narodowego Funduszu Zdrowia, przypomniał, że w 2023 roku hospitalizacje związane z działaniami niepożądanymi i przedawkowaniami leków kosztowały system ochrony zdrowia 92 mln zł.
"Największym zagrożeniem jest bagatelizowanie ryzyka i przekonanie, że legalny lek nie może wyrządzić poważnej szkody" - dodał.
Eksperci komentują. "Problemem jest całkowity brak krytycznego myślenia"
Do sprawy odniosła się psycholog i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień Magdalena Rowińska. "Dzieci i młodzież bardzo często na ślepo podążają za tym, co pokazują influencerzy - powiedziała PAP. - Problemem jest całkowity brak krytycznego myślenia, którego nikt ich wcześniej nie nauczył - ani w domu, ani w szkole".
Jej zdaniem kluczowe znaczenie ma profilaktyka i wzmacnianie kompetencji psychospołecznych. "Nie możemy rezygnować z uczenia dzieci krytycznego myślenia, nawet jeśli decyzje podejmują pod wpływem emocji" - powiedziała.
Głos w sprawie zabrał także Przemysław Staroń, psycholog i Nauczyciel Roku 2018. W jego ocenie głównym problemem dotyczącym omawianego leku jest paracetamol. Zaznaczył, że sam w przeszłości uzależnił się od tego leku. "Moja psychiatrka pomogła mi z tego wyjść, krok po kroku. Wiem, o czym mówię - podkreślił. - Efekty odurzające są bardzo umiarkowane, natomiast ryzyko zniszczenia wątroby jest ogromne" - powiedział Staroń.
Zaznaczył, że nie kwestionuje autonomii sztuki. "Sztuka jest przestrzenią wolności, ale wolność bez odpowiedzialności nie istnieje - powiedział. - Jeżeli ktoś przedstawia używanie substancji psychoaktywnych w pozytywnym świetle, to modeluje zachowania swoich fanek i fanów, niezależnie od tego, czy mówi, że to licentia poetica" - zaznaczył.
Eksperci zgodnie apelują do rodziców i opiekunów o rozmowy z dziećmi na temat ryzyk związanych z pozamedycznym używaniem leków. "Legalny lek nie oznacza leku bezpiecznego - podkreślił Pietrzak. - Takie eksperymenty mogą skończyć się ciężką chorobą albo śmiercią" - podsumował.
PAP zwróciła się do Taco Hemingwaya i jego menedżerów z prośbą o komentarz, jednak nie uzyskała odpowiedzi.





![Artur Dutkiewicz: Każdy ma swoją melodię [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MBW2QNJP1YRYI-C401.webp)



