Kraje masowo bojkotują Eurowizję. Jak zachowa się Polska?
Zbliżający się Konkurs Piosenki Eurowizji 2026, który odbędzie się w maju w wiedeńskiej Wiener Stadthalle, już teraz budzi emocje znacznie wykraczające poza muzyczne zmagania. Udział Izraela w wydarzeniu wywołał falę protestów i zapowiedzi bojkotu ze strony kilku europejskich państw, w tym Hiszpanii, Irlandii, Słowenii, Holandii i Islandii. Polska staje przed dylematem, który dla wielu może być symbolem napięć między kulturą a polityką.

Nadawcy publiczni z Holandii, Irlandii, Słowenii i Hiszpanii zapowiedzieli, że nie wezmą udziału w konkursie, jeśli w stawce pozostanie Izrael. Islandia już usunęła reklamy związane z Eurowizją, oczekując na decyzję organizatorów. Jak informuje Politico, szczególnie głośny sprzeciw Hiszpanii - członka tzw. Wielkiej Piątki - może mieć duże znaczenie, ponieważ kraj ten automatycznie zapewnia sobie miejsce w finale dzięki wysokim składkom do Europejskiej Unii Nadawców (EBU).
"Decyzja o ewentualnym wycofaniu się Hiszpanii została podjęta przez Radę Dyrektorów RTVE na wniosek prezesa José Pablo Lópeza" - podaje Onet.
Coraz głośniej mówi się też o krytyce ze strony Belgii, San Marino i Szwecji, co pokazuje, że spór o Eurowizję przestaje być wyłącznie kwestią artystyczną.
Polska między muzyką a polityką
W debacie o możliwym udziale Polski w Eurowizji zabrała głos ministra kultury Marta Cienkowska. W rozmowie z TOK FM przyznała, że jej prywatnym zdaniem Polska nie powinna brać udziału w konkursie, jeśli Izrael nie zostanie wykluczony.
"Bardzo bym chciała, żeby Eurowizja i udział Polski nie był wydarzeniem politycznym. Powiem swoje osobiste zdanie: uważam, że nie powinniśmy brać udziału w Eurowizji, jeśli będzie w niej Izrael" - powiedziała.
Jednocześnie minister podkreśliła, że nie wypowiada się w imieniu rządu ani resortu, który sprawuje nadzór nad Telewizją Polską.
TVP w oficjalnym oświadczeniu pozostaje w bardziej neutralnym tonie. "Jako członek Europejskiej Unii Nadawców pozostajemy w dialogu z organizatorami i będziemy respektować wszelkie decyzje EBU, ufając, że będą one odzwierciedlać podstawowe wartości Eurowizji - jedność, różnorodność i tolerancję" - przekazało Biuro Prasowe Telewizji Polskiej w korespondecji z Onetem.
Eurowizja w kryzysie: apolityczność pod znakiem zapytania
Kontrowersje wokół udziału Izraela mają kontekst polityczny. Organizacja konkursu, Europejska Unia Nadawców, deklaruje, że Eurowizja pozostaje wydarzeniem apolitycznym. W przeszłości Rosja została wyłączona z konkursu z powodu napaści na Ukrainę, co wywołało pytania o spójność zasad.
Dyrektor Eurowizji Martin Green tłumaczy: "Rozumiemy obawy i głęboko zakorzenione poglądy dotyczące trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nadal konsultujemy się z członkami EBU w sprawie zarządzania udziałem i napięciami geopolitycznymi".
Również izraelski nadawca publiczny Kan, reprezentowany przez Golana Yochpaza, odrzuca możliwość wycofania kraju z konkursu, powołując się na apolityczny charakter Eurowizji. Problemy z udziałem Izraela pojawiły się już w poprzednich edycjach - zarówno Eden Golan w 2024 r., jak i Yuval Raphael w 2025 r., spotykali się z protestami.









