Britney Spears przywołała bolesne wspomnienia. "Mam szczęście, że w ogóle żyję"
Britney Spears po raz kolejny poruszyła temat bolesnych relacji rodzinnych. W najnowszym wpisie na Instagramie artystka nie ukrywała, że choć dziś jest wolna, wciąż zmaga się z lękiem i poczuciem osamotnienia. "Mam szczęście, że w ogóle żyję", napisała wprost, odnosząc się do tego, jak była traktowana przez najbliższych.

44-letnia wokalistka opublikowała emocjonalny post, w którym otworzyła się na temat potrzeby bliskości i skutków rodzinnego odrzucenia. "Jako ludzie tak naprawdę pragniemy jednego, żeby czuć się połączeni i nigdy nie być samotni" - zaczęła. "Dla tych z was, którym mówiono, że pomoc polega na izolowaniu i sprawianiu, że czujecie się niewiarygodnie wykluczeni… to było złe".
Britney podkreśliła też, że wybaczenie nie oznacza zapomnienia. "Możemy przebaczać jako ludzie, ale nigdy nie zapominamy. Tęsknota i pragnienie kontaktu są zawsze ważne!!!" - dodała.
"Mam szczęście, że żyję. Teraz się ich boję"
Najmocniejsze słowa pojawiły się chwilę później. Spears przyznała, że doświadczenia z rodziną pozostawiły w niej trwały ślad.
"Wierzę, że mam ogromne szczęście, że w ogóle żyję po tym, jak moja rodzina mnie traktowała kiedyś i teraz… i że się ich boję" - napisała bez ogródek. Artystka odniosła się także do duchowego wymiaru swoich przeżyć. "To dziwne, jak Bóg działa w tajemniczy sposób" - stwierdziła, po czym zapytała fanów: "Moi przyjaciele, co myślicie, że dziś chce nam powiedzieć?". Jednocześnie nie miała złudzeń co do postawy bliskich: "Szczerze mówiąc, bez względu na to, co powie, oni nigdy nie wezmą odpowiedzialności za to, co zrobili". Na koniec wpisu dodała lżejszy akcent, wspominając, że zjadła sernik z sąsiadką i od miesiąca nie tańczyła, bo dwukrotnie złamała palec u stopy.
Święta pełne goryczy
Najnowsze wyznanie wpisuje się w długą serię publicznych komentarzy Spears na temat relacji z ojcem Jamiem, matką Lynne oraz siostrą Jamie Lynn. Pod koniec grudnia artystka opublikowała zdjęcie choinki z przejmująco ironicznym podpisem.
"Wesołych spóźnionych świąt mojej pięknej rodzinie, która nigdy mnie nie poniżyła, nie skrzywdziła ani nie spowodowała niewyobrażalnej traumy, tej, której nie da się naprawić…" - pisała. Zapewniała też, że "na pewno wpadnie z niespodzianką", przepraszając za nieobecność przy wigilijnym stole. Szczególne miejsce w poście zajęła córka Jamie Lynn, siedmioletnia Ivey: "Chcę cię tylko przytulić, moja miłości…".
Tymczasem w pierwszy dzień świąt Jamie Lynn opublikowała rodzinne zdjęcie z matką Lynne oraz swoimi córkami Maddie i Ivey, na którym pojawił się także syn Britney, Preston.
Trudne więzi i próby pojednania
Britney jest matką dwóch synów: Prestona i młodszego o rok Jaydena, których ma z byłym mężem Kevinem Federlinem. Jak informowały amerykańskie media, Boże Narodzenie spędziła z młodszym z nich.
Skomplikowane relacje rodzinne artystka szczegółowo opisała w autobiografii "The Woman in Me", wydanej w 2023 roku. W książce przyznała, że współczuje Jamie Lynn dorastania w cieniu jej sławy oraz doświadczeń związanych z rozwodem rodziców. W tym samym roku Britney spędziła urodziny z matką. Źródła bliskie rodzinie podkreślały wówczas, że piosenkarka wciąż czuje żal, bo uważa, iż Lynne mogła zrobić więcej, by jej pomóc, ale jednocześnie matka "bardzo stara się odbudować relację".
Cień kurateli i sądowych batalii
W tle wszystkich rodzinnych napięć od lat pozostaje sprawa kontrowersyjnej kurateli, która rozpoczęła się w 2008 roku i przez ponad dekadę dawała ojcu Britney oraz prawnikom kontrolę nad jej życiem i finansami. W czerwcu 2021 roku artystka po raz pierwszy publicznie zabrała głos w sądzie. "Kłamałam, mówiąc całemu światu, że jestem OK i że jestem szczęśliwa. Nie jestem szczęśliwa. Nie mogę spać. Jestem w depresji. Płaczę codziennie" - mówiła wówczas. Kilka miesięcy później Jamie Spears został usunięty z funkcji kuratora majątku córki, a w listopadzie 2021 roku cały system kurateli oficjalnie zakończono.
W dokumentach sądowych pojawiły się oskarżenia wobec ojca o finansowe nadużycia, inwigilację córki oraz pobranie ponad 6 milionów dolarów w trakcie sprawowania kontroli nad jej sprawami. Jamie zaprzeczał wszystkim zarzutom. Ostatecznie spór dotyczący kosztów prawnych zakończył się ugodą w kwietniu 2024 roku.










