Reklama

Reklama

Ujawniono list Jarosława Kukulskiego do Anny Jantar? Znaleziono go w zgliszczach samolotu

Anna Jantar do dziś pozostaje jedną z najważniejszych polskich wokalistek. Piosenkarka zginęła w tragicznej katastrofie lotniczej w wieku zaledwie 29 lat. Teraz na jaw wychodzą słowa, które miał pozostawić jej mąż, Jarosław Kukulski.

Anna Jantar była jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek

Anna Jantar znana jest z takich przebojów jak m.in. "Tyle słońca w całym mieście", "Wielka dama tańczy sama", "Tylko mnie poproś do tańca", "Za każdy uśmiech", "Radość najpiękniejszych lat" czy "Mój tylko mój".

Pod koniec życia gwiazda zaczęła eksperymentować z muzyką rockową. Po wielkim sukcesie nagranego z Budką Suflera utworu "Nic nie może wiecznie trwać" (posłuchaj!), który został hitem 1979 roku, zdecydowała się wyjechać na tournée do USA. Towarzyszył jej zespół Perfect.

Reklama

"Na tamte czasy moja mama robiła rzeczy ciut wyprzedzające epokę, zwłaszcza pod koniec życia nagrywała utwory, które były bardzo nowatorskie, choćby 'Nic nie może wiecznie trwać'. To była zupełnie nowa ścieżka" - ocenia Natalia Kukulska (posłuchaj!), córka legendarnej piosenkarki.

Kto wie, jak potoczyłaby się kariera Anny Jantar, gdyby nie tragiczna w skutkach katastrofa lotnicza.

Anna Jantar - jak wyglądało życie gwiazdy?

Anna Jantar przyszła na świat 10 czerwca 1950 roku w Poznaniu jako Anna Maria Szmeterling. Już jako czterolatka zaczęła się uczyć gry na fortepianie, a jako uczennica szkoły muzycznej występowała z Filharmonią Poznańską.

"Na samym początku miałam inne plany artystyczne. Kształciłam się na pianistkę. Ale z biegiem lat przekonałam się, że kariera pianistki jest bardzo trudna, jest po prostu fizycznie trudna, trzeba mieć sporo siły, a ja nigdy nie zapowiadałam się na Herkulesa. Mam przy tym małą rękę, dla pianistki jest to utrudnienie" - opowiadała Anna Jantar (cyt. za: annajantar.pl).

Pod koniec lat 60. zaczęła współpracować z zespołem Polne Kwiaty, a później, za sprawą Jarosława Kukulskiego, dostała angaż w zespole Waganaci, z którym nagrała swoją pierwszą płytę długogrającą. Kiedy wyjeżdżali w swoją pierwszą trasę koncertową, Anię do autobusu odprowadziła babcia. Dobrze przyjrzała się członkom zespołu. Jej wzrok zatrzymał się na Jarku. Poprosiła, by roztoczył opiekę nad jej ukochaną wnuczką.

Anna wyszła za Jarosława Kukulskiego w 1971 roku. Gdy w tym samym roku zdała egzamin komisyjny i zyskała status zawodowej piosenkarki estradowej, swoje rodowe nazwisko Szmeterling zamieniła na pseudonim artystyczny Jantar. Wymyślił go dla niej Marek Sewen, ówczesny dyrektor Polskich Nagrań.

W 1973 roku piosenkarka po raz pierwszy pojawiła się na festiwalu w Opolu, gdzie zaprezentowała kompozycję "Najtrudniejszy pierwszy krok". Od tamtej pory jej kariera to pasmo sukcesów i lawina wyróżnień - nie tylko stricte artystycznych, ale również takich jak "Miss Obiektywu".

3 marca 1976 roku na świat przyszła córka Natalia. Anna źle znosiła ciążę. Na festiwalu w Sopocie w 1975 roku karetka odwiozła ją niemal ze sceny prosto do szpitala. Lekarz sugerował usunięcie ciąży, która według niego zagrażała życiu piosenkarki. Nie zgodziła się. Modlili się całą noc o cud. Rano obudziła się bez żadnych dolegliwości, a reszta ciąży przebiegała już pomyślnie.

"Nic nie może przecież wiecznie trwać". Katastrofa lotnicza

Anna Jantar straciła życie 14 marca 1980 roku w katastrofie lecącego z Nowego Jorku samolotu "Mikołaj Kopernik", który rozbił się pod warszawskim Okęciem. W locie numer 007 zginęło 77 pasażerów i 10 członków załogi. Jak ogłosiła później komisja powołana do zbadania tego wypadku, przyczyną katastrofy było "zniszczenie turbiny lewego, wewnętrznego silnika na skutek niekorzystnego i przypadkowego zbiegu okoliczności i ukrytych wad materiałowo-technologicznych".

Przez wiele lat media rozpisywały się na temat burzliwych relacji Jarosława Kukulskiego i Anny Jantar. Viva przytacza treść listu, który miał zostać znaleziony na miejscu katastrofy. Jego autorem miał być właśnie Kukulski, a adresatką słynna polska wokalistka. Wynika z niego, że mężczyzna nadal chciał walczyć o miłość i ukochaną.

"Kocham cię całym sercem i możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, a czy ty odczytasz moją spowiedź jako słabość, czy też jako miłość, której trzeba pomóc, to zależy tylko od ciebie. Szczęście nasze, Anusiu, zależy tylko od nas samych. By jednak to było możliwe, musimy tego chcieć obydwoje. Całuję cię mocno, twój Jarek. PS. List taki do ciebie jest jedynym i ostatnim. Gdybym musiał go pisać po raz wtóry, będziesz musiała chyba dokończyć go sama" - miał brzmieć list cytowany przez Vivę.

Natalia Kukulska, która w dniu śmierci mamy miała cztery lata, na miejsce tragedii udała się dopiero po 39 latach - 14 marca 2019 roku.

"Kiedyś to musiało nastąpić. Dziś po raz pierwszy odważyłam się pojechać na miejsce katastrofy samolotu, w którym zginęła moja mama. Miejsce to jest upamiętnione pomnikami ofiar i muralem, na którym widnieje portret mojej mamy i kapitana Pawła Lipowczana" - napisała na Instagramie artystka.

"Zaświeciło na chwilę słońce i spotkałam niezwykle taktowanego pana Arka, taksówkarza, którego przyjaciel był pierwszym świadkiem tej tragedii. Przychodzi zawsze tego dnia. Nie odważył się powiedzieć tego co wie od przyjaciela, gdy spojrzał mi w oczy. Bardzo to doceniam. Tym samym powiedział wszystko... czy jest sens wracać do dramatycznych szczegółów, otwierać rany...? Sensem jest jedynie ocalić od zapomnienia" - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy