Reklama

Reklama

Partnerka legendy jest młodsza o prawie 50 lat! "Jest dużo zazdrośników"

Don McLean w USA jest uznawany za legendę muzyki. Jego utwór "American Pie" to jedna z najsłynniejszych amerykańskich piosenek, która stała się hymnem lat 70. W ostatnim czasie głośno było o artyście głównie z powodu jego partnerki, Paris Dylan. Modelka jest od niego młodsza o... 49 lat!

Don McLean w USA jest uznawany za legendę muzyki. Jego utwór "American Pie" to jedna z najsłynniejszych amerykańskich piosenek, która stała się hymnem lat 70. W ostatnim czasie głośno było o artyście głównie z powodu jego partnerki, Paris Dylan. Modelka jest od niego młodsza o... 49 lat!
Paris Dylan urodziła się, gdy Don McLean miał 49 lat /Erik Kabik Photography/MPI / Capital pictures / Forum; instagram.com/parisdylan550 /Agencja FORUM

77-letni dziś Don McLean (posłuchaj!) po burzliwym rozstaniu z wieloletnią żoną, Patrishią w 2016 roku, zaczął spotykać się z młodszą o 49 lat aspirującą modelką, 28-letnią Paris Dylan.

Ich związek miał być kością niezgody między dawną rodziną artysty a nim. Według Dona McLeana, była żona oraz córka nie chcą zaakceptować młodszej o prawie 50 lat partnerki. Kobietę poznał niemal 7 lat temu, gdy zatrudniono ją do opieki nad social mediami muzyka. Jak sama mówi o sobie - jest miłośniczką lat 60. 

Reklama

Don zachwyca się nią na każdym kroku i przyznaje, że Paris "uwielbia nosić bikini, jest najwspanialszą pin-up girl w Ameryce" i dodaje jeszcze wbijając szpilę swojej żonie i córce: "Oczywiście, doprowadza to moją byłą żonę i córkę do szału, ale nie obchodzi mnie to, bo ja nie obchodzę ich".

Dziewczyna Dona McLeana jest niemal 50 lat młodsza!

Choć ludzie wypowiadają się raczej niepochlebnie o związku McLeana z Dylan, to ten sądzi, że inni... zwyczajnie mu zazdroszczą. "Tak, wciąż podniecają się tym, że moja dziewczyna jest 48 lat młodsza ode mnie. Myślę, że robi to wielu zazdrośników, którzy nie mogą uwierzyć, że mam wspaniałą dziewczynę, wciąż tworzę rock and rolla, podczas gdy oni siedzą w domu w bujanym fotelu" - stwierdził w wywiadzie dla Independent.ie.

Wokalista jest bardzo zakochany i traktuje ich relację poważnie - ma on "uszczęśliwiać ich obojga". "Ona widziała już każdą moją stronę, a ja widziałem jej i nigdy nie zamierzam jej zostawić. Ona może mnie opuścić - ale ja nigdy jej nie opuszczę" - mówi. 

Według muzyka pomimo różnicy wieku bardzo wiele ich łączy. "Jesteśmy bardzo podobni. Odkryliśmy to, gdy się poznaliśmy. Im prostsze jest nasze życie, tym lepiej. Chcę słyszeć o kolorze włosów, który lubi, o sukience, którą kupiła, o butach, które lubi. Nie chcę myśleć o ciężkich sprawach, naprawdę nie chcę" - mówi, dodając, że mówi jej o każdym nawet mało ważnym aspekcie - "rozmawiam z nią o gitarze, którą mam i dlaczego ją lubię, a ona jest tym zainteresowana".

Don McLean: "Mszczą się na mnie"

Don McLean od kilku lat borykał się z oskarżeniami o przemoc domową oraz znęcanie się psychiczne nad żoną i dziećmi. Gdy jego 32-letnia córka dwa lata temu zabrała głos, on zdecydował się odciąć ją od swojej gigantycznej fortuny. 

Jackie McLean w jednym z wywiadów powiedziała, że Don od dziecka znęcał się nad nią psychicznie i emocjonalnie. Kobieta opowiadała o "niekończącym się strachu", jaki odczuwała w rodzinnym domu, gdy dorastała. Zwróciła uwagę także na to, że piosenkarz "zamieniał się w szaleńca" w przypadku błahostek, nawet gdy była dzieckiem. 

"Gdy ktoś przełożył jakiś przedmiot na inne miejsce, a on nie mógł go znaleźć, to wpadał w szał na całe godziny. Wszyscy byliśmy na krawędzi z powodu tego chaosu" - mówiła córka w wywiadzie dla magazynu "Rolling Stone".

77-letni muzyk, który w 2016 roku rozwiódł się z Patrishą McLean, matką swoich dzieci, zaprzeczał wszelkim oskarżeniom. "Mam też syna, on dorastał w ten sam sposób i uważa, że jestem świetnym ojcem i nigdy nie mówił takich rzeczy. Ale powiedziałem córce, że jeśli mówisz o mnie, babrasz mnie w błocie, to cię wydziedziczę" - mówił Don. 

"Przestałem wspierać moją córkę w ubiegłym roku. Została automatycznie wypisana z mojego testamentu - to prawie 3 miliony dolarów funduszu powierniczego, który przepadł" - przekazał w 2021 roku "Daily Mail".

"Zawsze ją wspierałem - 30, 40, 50 tysięcy dolarów rocznie, to dwa razy więcej niż zarabia jej mąż. Chciałem być pewien, że moje wnuki będą miały to, czego zapragną" - dodawał.

Była żona McLeana: "Przerażał mnie gniew i szaleństwo w jego oczach"

Patrisha McLean była żoną Dona McLeana w latach 1987-2016. Ich dzieci to wspomniani: córka Jackie i syn Wyatt. Małżeństwo rozpadło się, gdy muzyk został aresztowany i oskarżony o wykroczenia związane z przemocą domową. Przyznał się wtedy do czterech z sześciu zarzutów i w ramach ugody nie otrzymał kary więzienia. 

W policyjnym oświadczeniu czytamy słowa ówczesnej małżonki Dona: "Don terroryzował mnie przez cztery godziny, aż do wezwania 911 [numer ratunkowy w Stanach - przyp. red.], które moim zdaniem uratowało mi życie. Przerażał mnie intensywnością swojej wściekłości i szaleństwem w oczach".

Don twierdził w rozmowie z "Daily Mail", że to on "znosił fizyczne ataki" ze strony Patrishy i zdecydował o odejściu od żony, ponieważ chciał "zrobić coś innego z tym ostatnim rozdziałem" swojego życia. Na informacje o rzekomych atakach Patrishy na Dona kobieta zareagowała słowami: "To jest przymuszanie. To jest to, co robią domowi oprawcy". 

Czytaj też:

Nazwał gwiazdę wrakiem w programie na żywo. "Wygląda na zdeformowaną"

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Don McLean | Paris Dylan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy