Reklama

Reklama

Nick Cave zagrał koncert niecały miesiąc od śmierci syna Jethro

Nie minął miesiąc od śmierci syna Nicka Cave'a, a znany muzyk wystąpił ze swoim zespołem podczas duńskiego Northside Festival.

Nie minął miesiąc od śmierci syna Nicka Cave'a, a znany muzyk wystąpił ze swoim zespołem podczas duńskiego Northside Festival.
Nick Cave zagrał pierwszy koncert od śmieci syna /David Wolff - Patrick/Redferns /Getty Images

Informacja o śmierci syna Nicka Cave'aJethro Lazenby Cave'a pojawiła się w portalu NME. Tragiczne śmierci potwierdził w krótkim oświadczeniu. 

"Z wielkim smutkiem potwierdzam, że mój syn Jethro zmarł. Prosimy o uszanowanie naszej prywatności" - napisano w komunikacie.

Cave - mimo rodzinnej tragedii - nie zapowiedział przerwania obecnej trasy koncertowej. 

Nick Cave And The Bad Seeds zagrali 2 czerwca jako gospodarz duńskiego Northside Festival. Był to pierwszy koncert zespołu od 4 lat. Zespół uraczył fanów kilkoma niespodziankami, w tym wykonaniem "Get Ready for Love" po raz pierwszy od 2009 roku.

Reklama

Na żywo zadebiutował także utwór "Vortex", nagrany w 2006 roku i udostępniony w zeszłym roku jako część wydawnictwa "B-Sides & Rarities Part II".

Przypomnijmy, że artysta wraz z zespołem The Bad Seeds wystąpi w Polsce dwukrotnie. 7 sierpnia pojawi się w Gliwicach (Arena Gliwice) a dzień później wystąpi w Gdańsku/Sopocie (Ergo Arena).

Jethro Lazenby Cave nie żyje

 był aktorem i modelem. Pracował dla takich domów mody jak Balenciaga czy Versace. Spełniał się też jako fotograf.

Jednak, jak się okazuje, jego życie nie było łatwe. Nowe informacje przekazali dziennikarze "Daily Mail". Według doniesień 31-latek zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. Wspomnieli również o "spirali wydarzeń", która ostatecznie doprowadziła do śmierci modela.

Kilka dni przed tragicznym wydarzeniem został zwolniony z aresztu, do którego trafił po tym, jak zaatakował swoją matkę, która odmówiła kupienia mu papierosów. Już wtedy był na zwolnieniu warunkowym i czekał na kolejne rozprawy sądowe.

Po napaści na Lee-Anne Lazenby usłyszał zarzuty napaści i złamania nakazów sądowych. "Daily Mail" podał również, że 31-latek od miesięcy żył w skrajnej biedzie, która zmusiła go do kradzieży jedzenia ze sklepów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL