Reklama

Reklama

Na co zmarł Elvis Presley? Ta teoria może zaskoczyć!

Wraz z premierą filmu "Elvis" w reżyserii Baza Luhrmanna tematy dotyczące życia króla rock'n'rolla znów stały się popularne. W sieci nie brakuje ponownych pytań na temat okoliczności śmierci bożyszcza tłumów. Autorka książki o Elvisie Presley – Sally Hoedel – twierdzi, że Elvis Presley nie zmarł - tak jak podaje się od lat - w wyniku przedawkowania śmiertelnej mieszanki leków i narkotyków. Według niej, powodem były choroby genetyczne. Gwiazdor ukrywał swoje problemy zdrowotne, gdyż wstydził się okazać słabość przed opinią publiczną.

Wraz z premierą filmu "Elvis" w reżyserii Baza Luhrmanna tematy dotyczące życia króla rock'n'rolla znów stały się popularne. W sieci nie brakuje ponownych pytań na temat okoliczności śmierci bożyszcza tłumów.  Autorka książki o Elvisie Presley – Sally Hoedel – twierdzi, że Elvis Presley nie zmarł - tak jak podaje się od lat - w wyniku przedawkowania śmiertelnej mieszanki leków i narkotyków. Według niej, powodem były choroby genetyczne. Gwiazdor ukrywał swoje problemy zdrowotne, gdyż wstydził się okazać słabość przed opinią publiczną.
Elvis Presley zmarł w swojej łazience. Oficjalną przyczyną śmierci było przedawkowanie leków i narkotyków. /Bettmann /Getty Images

Elvis Presley zmarł 16 sierpnia 1977 roku w swojej posiadłości w Graceland w Memphis. Nieprzytomnego muzyka znalazła w łazience jego dziewczyna Ginger Alden. Próby odratowania Presleya nie powiodły się, a zgon stwierdzono o godzinie 15:30.

Oficjalną przyczyną śmierci Elvisa był zawał serca, wywołany przez śmiertelną mieszankę leków i narkotyków (poinformowano, że sekcja zwłok wykazała w jego organizmie kokainę, demerol, leki przeciwhistaminowe, uspokajające, kodeinę, a także barbiturany). W ostatnich latach swojego życia Presley zmagał się z wieloma dolegliwościami: jaskrą, chorobami jelita grubego i wątroby oraz nadciśnieniem.

Reklama

"Ludzie pytają: 'dlaczego nikt nic nie zrobił'. To nie jest do końca prawda. Nie można było powiedzieć Elvisowi, co ma robić. Po prostu nie" - mówiła w 2018 roku Priscilla Presley, pytana, dlaczego nikt nie przemówił Presleyowi do rozsądku. Priscilla wprost sugerowała, że Elvisa zabiły używki i źle dawkowane leki.

"Nie sądził, że jest uzależniony. Wydaję mi się, że nikt, kto coś bierze, nie wie, że jest uzależniony. Myślą, że mogą przestać szybko. Nie było żadnych klinik odwykowych. Poza tym, wcale nie myślał, że powinien się leczyć. Te leki były mu przepisywane. Lekarze wiedzieli, co mu dają" - mówiła.

Pytanie o okoliczności śmierci muzyka powróciły wraz z premierą filmu "Elvis" Baza Luhrmanna. Autorka książki "Elvis: Destinated to Die Young" - Sally Hoedel - w rozmowie z tygodnikiem "The Observer", stwierdziła, że Presley poważnie chorował od dzieciństwa i narkotyki oraz leki nie były bezpośrednią przyczyną jego śmierci.

Hoedel zauważa, że problemy Elvisa mogły być uwarunkowane genetycznie. Na poparcie swojej tezy autor przypomniała, że w rodzinie króla rocka problemy z sercem miała m.in. jego matka, która zmarła mając 46 lat. W podobnym wieku z powodu schorzeń serca, wątroby i nerek zmarło również trzech wujków Presleya.

Gwiazdor miał chorować na choroby dziewięciu układów wewnętrznych. Pięć z nich towarzyszyło mu od urodzenia. "Obraz Elvisa został zredukowany z człowieka do rockandrollowca, który zmarł w swojej łazience po przyjęciu zbyt wielu tabletek. To jednak spłycony obraz. Elvis był chorym człowiekiem, który ukrywał swoje słabości. Badając jego wady i problemy zdrowotne, będziemy mogli na nowo odkryć jego człowieczeństwo" - wyjaśniła.

Presley miał chorować na niedobór alfa 1-antytrypsyny, co mogło doprowadzić do choroby płuc, wątroby, stwarzać problemy z okrężnicą, powodować bezsenność i spadek odporności. Nadmierne przyjmowanie leków przez Presleya, które przez media było odbierane jako nałóg, mogło być próbą poradzenia sobie z wieloma problemami zdrowotnymi oraz z ogromnym bólem. Presley ukrywał swoje choroby, a opinia publiczna widziała jedynie jego nadużywanie leków.

Dlaczego muzyk ukrywał, że jest chory? Miał bowiem czuć się odpowiedzialny za swoją rodzinę i osoby go otaczające. Z tego powodu nie chciał okazywać słabości. "Jestem chory, nie czuję się dobrze, ale nie mogę przestać działać, bo wszyscy na mnie liczą" - mówił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL