Reklama

Reklama

Maciej Stuhr wsparł Stinga na koncercie. Oto treść apelu gwiazdora! [WIDEO]

Maciej Stuhr okazał się niespodziewanym gościem na koncercie Stinga na PGE Narodowym, który odbył się 30 lipca. Aktor wspomógł światową gwiazdę w tłumaczeniu jego apelu dotyczącego wojny w Ukrainie i demokracji. Zaśpiewał z nim również "Fragile".

Maciej Stuhr okazał się niespodziewanym gościem na koncercie Stinga na PGE Narodowym, który odbył się 30 lipca. Aktor wspomógł światową gwiazdę w tłumaczeniu jego apelu dotyczącego wojny w Ukrainie i demokracji. Zaśpiewał z nim również "Fragile".
Maciej Stuhr wsparł Stinga na scenie podczas jego koncertu w Warszawie. Wspónie odczytali apel dot. wojny w Ukrainie i demokracji /Piotr Molecki /East News

STING W WARSZAWIE. PRZECZYTAJ RELACJĘ Z KONCERTU

Po kilku latach oczekiwania, ze względu na pandemię, 30 lipca 2022 roku w Warszawie w końcu wystąpił Sting.

Muzyk wykonał swoje największe przeboje, a pod koniec koncertu, przed wykonaniem utworu "Fragile" zaprosił na scenę aktora Macieja Stuhra, aby ten pomógł mu odczytać jego apel dotyczący wojny w Ukrainie i demokracji.

"Sting na początku dopowiedział, że będzie to jego manifest dotyczący wojny w Ukrainie, a na scenę zaprosił Macieja Stuhra, który pomógł przetłumaczyć ten apel. Jego słowa, finałowy utwór i refleksja, która od razu zawisła nad widzami, były trudne, a zarazem prawdziwe. Ten wybuchowy i energiczny spektakl odbywał się w momencie, gdy tak niedaleko giną ludzie. To nagłe ‘sprowadzenie na ziemię’ w wykonaniu Stinga i Stuhra publiczność z pewnością zapamięta na długo" - pisał w swojej relacji Mateusz Kamiński.

Reklama

Maciej Stuhr czyta apel Stinga. "Demokracja została zaatakowana"

"Demokracja została zaatakowana w każdym kraju na świecie. Jeśli nie będziemy jej bronić, stracimy ją na zawsze. Demokracja to bałagan, demokracja to frustracja, bywa nieskuteczna, wymaga ciągłej uwagi, naprawy ale wciąż warto o nią walczyć. Bo alternatywa dla demokracji to koszmar, alternatywa dla prawdziwej demokracji to więzienie umysłu. Alternatywa dla demokracji to przemoc, opresje, zniewolenie i milczenie. Ta alternatywa nazywa się tyrania, a każda tyrania oparta jest na kłamstwie. Im większa tyrania tym większe kłamstwo. Tyran kłamie swojemu narodowi, kłamie światy, a przede wszystkim okłamuje samego siebie. Jeśli nie zgadzasz się z tyranem ryzykujesz więzieniem, a nawet śmiercią. A jednak to właśnie musimy zrobić, musimy podjąć to ryzyko i bronić naszego prawa, by mówić prawdę. Nasz umysł musi pozostać wolny, musimy bronić wolności, by być sobą - w naszych umysłach i ciałach. Wojna w Ukrainie to absurd zbudowany na kłamstwie. Jeśli przełkniemy to kłamstwo, ono nas zje. Ale kłamstwo panicznie boi się prawdy. Prawda musi zostać usłyszana. I nie możemy przegrać tej batalii" - powiedział Sting, którego lektorem był Stuhr.

Kilka godzin wcześniej Stuhr dość enigmatycznie wypowiadał się na temat ważnego wydarzenia w jego życiu. "Na pewne chwile czeka się całe życie. Na razie pozostanę tajemniczy. Niebawem wszystko będzie jasne. Miłego weekendu" - pisał przed koncertem.

Sting nie zagrał dla TVP. Kto go przekonał?

O Stingu w ostatnim czasie było głośno ze względu na jego odwołany występ w TVP. Muzyk miał pojawić się na gali Wiktorów, do czego ostatecznie nie doszło.

"Sting nie wystąpi na gali rozdania Wiktorów 31 marca, wbrew wcześniejszym planom. Sting koncentruje się na wyczekiwanej przez fanów trasie koncertowej 'My Songs', przełożonej z powodu pandemii oraz premierze singla charytatywnego 'Russians (Guitar/Cello Version)', z którego zysk netto wesprze organizację charytatywną Help Ukraine Center. Środki zostaną przekazane poprzez niemiecką fundację charytatywną Ernst Prost ‘People For Peace - Peace for People'" - można było przeczytać w komunikacie.

Małgorzata Szumowska i Michał Englert, którzy współpracowała z żoną Stinga przy filmie "Infinite Storm", ujawniła nieco później, że to oni wytłumaczyli artystom, gdzie mają wystąpić. 

Maciej Stuhr apelował do Stinga

"Nie tyle przekonaliśmy, co wytłumaczyliśmy mu, że występem na gali Wiktorów uwiarygodnia reżimową telewizję, która stała się tubą propagandową rządu. Decyzję podjął sam" - skomentował Englert. "Dali się zmanipulować - myśleli, że to koncert charytatywny" - dodała Szumowska.

Jeszcze przed odwołaniem koncertu do sumienia Stinga apelował m.in. wspomniany Stuhr.

"Nawet gdybym zaproszenie dostał i nawet gdyby mój ukochany Sting śpiewał by mi przez godzinę prosto do ucha, to nie mógłbym z czystym sumieniem pojawić się na imprezce stacji, która sieje nienawiść, dzieli społeczeństwo, okłamuje każdego dnia miliony ludzi, stwarza i piętnuje rzekomych wrogów publicznych, niszczy pluralizm i wolność słowa!" - pisał aktor.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL