Reklama

Reklama

Deep Purple: Steve Morse oficjalnie odchodzi po 28 latach. Znamy powód

Grupa Deep Purple w specjalnym komunikacie poinformowała o zmianie w składzie. Po 28 latach oficjalnie zrezygnował gitarzysta Steve Morse, który pod koniec marca ogłosił, że ze względu na opiekę nad chorą na raka żoną robi sobie kilkumiesięczną przerwę od koncertów.

Grupa Deep Purple w specjalnym komunikacie poinformowała o zmianie w składzie. Po 28 latach oficjalnie zrezygnował gitarzysta Steve Morse, który pod koniec marca ogłosił, że ze względu na opiekę nad chorą na raka żoną robi sobie kilkumiesięczną przerwę od koncertów.
Steve Morse po 28 latach odszedł z Deep Purple /Johnny Louis /Getty Images

Pod koniec marca Steve Morse ogłosił, że tymczasowo przestanie występować z Deep Purple. Sytuacja jest spowodowana sprawami rodzinnymi, a dokładniej poważną chorobą żony muzyka. Janine Morse ma raka.

"To słodko-gorzki moment, że znów się spotkaliśmy. Jednak moja żona, Janine, walczy właśnie z rakiem. W tej sytuacji jest tu tak wiele komplikacji, wiele niewiadomych, ale jedno jest pewne - muszę być z nią. Nie odchodzę z zespołu, mam nadzieję, że wkrótce wyzdrowieje, a ja będę mógł wrócić na trasę koncertową" - tłumaczył wówczas Steve Morse.

Reklama

Amerykańskiego gitarzystę w koncertowym składzie zastąpił wówczas pochodzący z Irlandii Północnej 43-letni Simon McBride, który w przeszłości występował już z wokalistą Deep Purple Ianem Gillanem, a także klawiszowcem Donem Aireyem.

Deep Purple: Steve Morse odchodzi po 28 latach

"To prawdziwy zaszczyt, móc zastąpić Steve'a i grać te wszystkie ikoniczne riffy Deep Purple. Muzycy są wspaniałymi profesjonalistami, a także świetnymi ludźmi. Jestem podekscytowany, że będę mógł grać te wszystkie melodie u boku prawdziwych legend. Myślami jestem ze Steve'em, Janine i ich rodziną. Nie zamierzamy więcej komentować tej sytuacji, dlatego prosimy o uszanowanie prywatności ich rodziny, a także modlitwy za nich" - napisał nowy koncertowy gitarzysta Deep Purple.

Teraz Steve Morse oficjalnie ogłosił, że żegna się z zespołem.

"Ostatniej jesieni musiałem przerwać swój udział w sesji kompozytorskiej Deep Purple w Niemczech ze względu na poważne problemy zdrowotne mojej żony. Prawie rok później musimy pogodzić się ze świadomością, że cierpi na agresywną formę nowotworu w czwartym stadium i do końca życia będzie wymagała chemioterapii. Oboje tęsknimy za koncertami, ale nie mogę w tej sytuacji jechać w długą trasę, bo sytuacja w domu może się szybko zmienić" - informuje gitarzysta.

"Zagrałem już swój ostatni koncert z Deep Purple, na Florydzie, podczas Rock Legends Cruise. (...) Wiem, że Simon znakomicie się spisuje, ale teraz przekazuję mu klucze do skarbca, w którym znajduje się sekret tego, jak Ritchie [Blackmore, legendarny gitarzysta Deep Purple z najsłynniejszego składu] nagrał intro do 'Smoke on the Water'. Przy otwieraniu go trzeba się solidnie napracować, mnie chyba nigdy się to nie udało" - dodał 67-letni Morse.

Muzyk dodał, że choć Janine z powodów zdrowotnych ma pewne ograniczenia, będą starać się uczestniczyć w koncertach z przyjaciółmi w najbliższej okolicy.

Steve Morse z Deep Purple nagrał dziewięć płyt studyjnych, zaczynając od "Purpendicular" (1996) i kończąc na "Turning to Crime" z listopada 2021 r. Wcześniej występował w grupach Kansas i Dixie Dregs.

W oświadczeniu opublikowanych na profilach Deep Purple w mediach społecznościowych Morse'a żegnają pozostali muzycy: Ian Gillan, basista Roger Glover, perkusista Ian Paice i Don Airey.

"W takich okolicznościach to normalne, że może być trudno znaleźć właściwe słowa, ale nie w przypadku Steve'a Morse'a; wiem, co chcę powiedzieć" - podkreśla Gillan, dodając, że Morse był gitarzystą, który mógł się pochwalić najdłuższym stażem na tym stanowisku, w dodatku współtworząc najbardziej stabilny skład grupy przez ostatnie 20 lat - tzw. Mark VIII (wówczas Airey zastąpił Jona Lorda).

"Dorobek Steve'a z Deep Purple nigdy nie zostanie zapomniany; za tym uśmiechem będziemy tęsknić. Wszyscy doceniamy jego oddanie, przez całe życie był bardzo rodzinnym człowiekiem" - podkreśla wokalista.

Roger Glover zwraca uwagę, że w połowie lat 90. zespół Deep Purple znalazł się w zwrotnym punkcie swojej historii i potrzebował odświeżenia. "Steve był inspirującym wyborem, który dał nam swój talent i pozbawioną granic wyobraźnię" - zaznacza basista, mówiąc, że jego ulubionym albumem jest właśnie "Purpendicular", którym Morse zadebiutował w Purplach.

Muzycy hardrockowej legendy oznajmili, że będzie to ich jedyny komentarz w sprawie odejścia gitarzysty i zaapelowali do fanów o uszanowanie prywatności Morse'a i jego żony. Na razie nie wiadomo, czy Simon McBride pozostanie gitarzystą koncertowym, czy dołączy na stałe do grupy.

Przypomnijmy, że w ramach europejskiej trasy Deep Purple zagrają 12 października w Atlas Arenie w Łodzi.

Czytaj także:

Don Airey: Od lat robię to, co kocham w życiu najbardziej

Roger Glover: Cenię sobie spontaniczność

Deep Purple: Królewskie pożegnanie w Krakowie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL