Reklama

Deep Purple: Koncert Kraków 2019. Ta przygoda nie ma końca [RELACJA, ZDJĘCIA]

Ian Gillan (Deep Purple) na koncercie w Tauron Arenie Kraków - 3 grudnia 2019 r. /Beata Zawrzel /INTERIA.PL

"Chyba nie czujemy jeszcze, że to na 100 procent koniec..." - mówił w rozmowie z Interią Roger Glover, basista Deep Purple, na kilka dni przed koncertem w Krakowie. Szybko się okazało, że niedawne zapowiedzi o zejściu ze sceny można już na szczęście między bajki włożyć.

Reklama

23 września 1991 r., Hala Arena w Poznaniu. Na scenie po raz pierwszy w Polsce występuje grupa Deep Purple. Choć za mikrofonem zamiast Iana Gillana stoi Joe Lynn Turner, dla wielu fanów hard rocka jest to wiekopomne wydarzenie. Obok wokalisty pojawiają się najsłynniejsi muzycy zespołu: gitarzysta Ritchie Blackmore, basista Roger Glover, perkusista Ian Paice i grający na organach Hammonda Jon Lord.

Poza utworami z raczej słabo przyjętej płyty "Slaves and Masters" (1990), jedynej studyjnej z Turnerem, nie zabrakło klasyków w postaci "Black Night" (posłuchaj!), "Perfect Strangers" (sprawdź!), "Lazy" (posłuchaj!), "Highway Star" (posłuchaj!) i zagranego na bis "Smoke on the Water" (sprawdź!).

Reklama

3 grudnia 2019, Tauron Arena w Krakowie. 25. koncert Deep Purple w naszym kraju, na trybunach i płycie hali pewnie wielu weteranów występu w Poznaniu, niektórzy być może ze swoimi dziećmi, a może nawet wnukami. Na scenie Deep Purple w najstabilniejszym w historii składzie: Gillan, Glover, Paice, gitarzysta Steve Morse (ze stażem w zespole dłuższym od Blackmore'a - to już ćwierć wieku) i klawiszowiec Don Airey, który w 2002 r. zastąpił zmarłego dekadę później Lorda. W tym zestawieniu starsi panowie hałasują już ponad 17 lat.

Jakie zmiany w porównaniu do Poznania z 1991 r.? Wtedy "Black Night" zabrzmiał niemal na samym początku, teraz to obowiązkowe zakończenie bisów. "Highway Star" w stolicy Wielkopolski poprzedzał finałowy "Smoke on the Water", w stolicy Małopolski otwierał cały koncert. Trudno nazwać Purpli rewolucjonistami, jeśli chodzi o zmiany w setliście, choć przecież ostatnie płyty z kończącej się dekady - "Now What?!" (2013) i "inFinite" (2017) przyniosły przynajmniej kilka solidnych utworów.

W dodatku w porównaniu z poprzednim występem w Polsce (odbył się w tym samym miejscu niespełna półtora roku wcześniej, 1 lipca 2018 r.) te zmiany były kosmetyczne: zamiast "Strange Kind of Woman" usłyszeliśmy "Demon's Eye". Poza tym wypadły dwa utwory z "inFinite": "The Surprising" i "Birds of Prey". Reszta w wersji przełożonej niemal 1:1.

Dobrze naoliwiona hardrockowa maszyna już przestała zapowiadać, że to pożegnanie ze sceną. Trasa pierwotnie zatytułowana "The Long Goodbye" przeszła płynnie i w zasadzie niezauważenie w hasło "Deep Purple Live In Concert". Furtka na kontynuowanie przygody została otwarta jeszcze szerzej i nie sądzę, żeby ktokolwiek w krakowskiej Arenie był z tego powodu niezadowolony.

Choć oficjalne ogłoszenie nastąpi w środę (4 grudnia), fani zgromadzeni licznie w Tauron Arenie już wiedzą - kolejny występ w Polsce odbędzie się 14 października 2020 r. w Atlas Arenie w Łodzi. Dodatkowym magnesem może być fakt, że muzycy na przyszły rok szykują nowy album studyjny. Można powiedzieć, że to mikołajkowy prezent - w utworze "Lazy" często znikający za kulisami Gillan na scenie pojawił się w czerwonej czapce św. Mikołaja.

Ta przygoda nie ma końca, żadni z nas "Perfect Strangers", raczej starzy dobrzy znajomi. I to działa w obie strony - Airey podczas charakterystycznego wstępu do "Perfect Strangers" właśnie tradycyjnie wplótł fragment "Mazurka Dąbrowskiego" owacyjnie przywitany przez Polaków.

Zresztą każdy z muzyków miał swoje pięć minut na indywidualne popisy, szczególnie warto ponownie podkreślić formę Steve'a Morse'a. Na mnie wrażenie zrobił przywrócony w 2018 r. do setlisty po niemal sześciu latach "Sometimes I Feel Like Screaming" z płyty "Purpendicular" (1996), która była debiutem gitarzysty w składzie zespołu. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że ten utwór ozdobiony piękną solówką, to jeden z najlepszych numerów nagranych przez Morse'a z grupą.

Choć zestaw zagrany w Krakowie to w zasadzie absolutna klasyka, paradoksalnie można żałować, że legenda hard rocka tak po macoszemu traktuje ostatnie albumy - z "Now What?!" i "inFinite" usłyszeliśmy tylko odpowiednio tradycyjnie dedykowany zmarłemu w 2012 r. Lordowi "Uncommon Man" i "Time for Bedlam". A akurat te nowsze nagrania bardziej są dopasowane do matowiejącego brzmienia głosu Iana Gillana.

Ale ponoć nie można mieć wszystkiego - pozostaje liczyć, że w Łodzi pojawią się premierowe utwory. W końcu "It's Good to Be a King" (Dobrze być królem) - jak śpiewa Gillan w "Uncommon Man".

PS W roli supportu pojawili się kanadyjscy "ciężarowcy" z Monster Truck, którzy już poprzedzali Deep Purple w Katowicach w maju 2017 r. Wyobraźcie sobie hardrockową wersję rodaków z Rush (głos grającego na basie lidera Jona Harveya), łamaną przez podlany vintage'owym sosem Foo Fighters (perkusista Steve Kiely wspierający wokalnie Harveya) i Uriah Heep (partie wielogłosów) oraz southernrockowe inspiracje rodem z Południa Stanów.

Oto setlista koncertu Deep Purple w Krakowie:

"Highway Star"
"Pictures of Home"
"Bloodsucker"
"Demon's Eye"
"Sometimes I Feel Like Screaming"
"Uncommon Man"
"Lazy"
"Time For Bedlam"
solo Dona Aireya
"Perfect Strangers"
"Space Truckin'"
"Smoke on the Water"
Bis:
"Hush"
solo Rogera Glovera
"Black Night".

Michał Boroń, Kraków


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Deep Purple | koncert w Polsce | koncerty Kraków

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje