Paul McCartney zaskoczył fanów. Zrobił to po raz pierwszy w swojej karierze
83-letni muzyk rozpoczął swoją najnowszą trasę w Santa Barbara, zachwycając 4,500 fanów niecodziennym występem. Po raz pierwszy w swojej solowej karierze McCartney wykonał w całości utwór "Help!" - klasyk związany z Johnem Lennonem.

Na scenie Santa Barbara Bowl, jednej z bardziej kameralnych aren w kalifornijskim krajobrazie koncertowym, Paul McCartney rozpoczął trasę w stylu, który zaskoczył nawet najwierniejszych fanów. Utwór "Help!" nie był wykonywany w całości od czasów The Beatles - ostatni koncert w takiej formie miał miejsce w Walii 12 grudnia 1965 roku, w roku wydania piosenki. W przeszłości Paul ograniczał się jedynie do krótkiego fragmentu utworu podczas medleyów poświęconych Lennonowi w trasach "Flowers in the Dirt" w 1989 i 1990 roku.
"Kiedy 'Help!' pojawiło się w 1965 roku, faktycznie wołałem o pomoc" - wspominał John Lennon w wywiadzie dla Playboya w 1980 roku. "Większość ludzi myśli, że to po prostu szybka rockowa piosenka. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy; napisałem ją, bo zostałem poproszony o muzykę do filmu. Ale później zrozumiałem, że naprawdę wołałem o pomoc. To był mój okres 'grubego Elvisa'… Byłem gruby, przygnębiony i wołałem o pomoc."
Pierwsze publiczne wykonanie w solowej karierze
Choć McCartney wielokrotnie przyznawał, że wciąż słyszy głos Lennona przy komponowaniu nowych piosenek, niedawny koncert pokazał, że emocjonalna więź z byłym kolegą z zespołu pozostaje żywa. Podczas rozmowy w podcaście A Life In Lyrics powiedział: "Często myślę… 'Co John by o tym pomyślał? Uznałby, że jest zbyt ckliwe.' Więc zmieniam to. Ta wzajemna interakcja była cudowna. Teraz muszę to robić sam".
Pierwsza piosenka koncertu była więc symbolicznym ukłonem w stronę Lennona. Publiczność, której średnia wieku była wyższa niż zwykle na koncertach McCartneya, przyjęła występ owacjami. Podczas wydarzenia obowiązywało przechowywanie telefonów w specjalnych pokrowcach, więc nagrań z koncertu nie ma w sieci.
Energia i niespodzianki w Santa Barbara
Po "Help!" McCartney kontynuował koncert przebojami, w tym "I'm Feeling Down" i "Coming Up", a za nim występowała sekcja dęta Hot City Horns. Na ekranach pojawiały się animacje, przedstawiające kwitnące miasta, a muzycy uzupełniali kompozycje o krótkie improwizacje, wplatając między innymi fragmenty "Peter Gunn Theme" Henry'ego Manciniego.
"To była prawdziwa przyjemność zobaczyć, jak ten zespół wykonuje te utwory tak, że czujesz, jakbyś po raz pierwszy słyszał 'Let Me Roll It' czy 'Jet'" - komentowali fani na miejscu. Choć repertuar był w dużej mierze klasyczny, McCartney wciąż dodawał świeże akcenty i drobne improwizacje, które sprawiały, że nawet dobrze znane kompozycje brzmiały żywo i nowocześnie.
Solowa kariera i hołd dla Lennona
Otwierając koncert "Help!", McCartney nawiązał do swojej wieloletniej tradycji rozpoczynania występów utworami związanymi z Lennonem - dziesięć lat temu robił to z "A Hard Day's Night". Teraz jednak wybór ten jest jeszcze bardziej znaczący, bo "Help!" to utwór najbardziej utożsamiany z Johnem.
Nadchodzące przystanki trasy
Po Santa Barbara trasa przenosi się do Palm Springs, gdzie odbędzie się pierwszy pełnoprawny koncert z większą scenografią i bez ograniczeń czasowych. Fani mogą spodziewać się zarówno klasycznych przebojów, jak i sporadycznych nowych utworów, w tym premierowej solowej piosenki "Now and Then" - ostatniego nagrania The Beatles, które w tej formie pojawi się na wielkim ekranie podczas występów.
McCartney, podobnie jak Bob Dylan ze swoją "nigdy niekończącą się trasą", stale wprowadza nowe daty koncertów, pokazując, że w jego przypadku chodzi nie tylko o promocję, ale o czystą radość grania.









