Morrissey odwołuje kolejne koncerty. Fani nie szczędzą złośliwości
Morrissey odwołał koncerty, które miały odbyć się w Ameryce Południowej w ramach trasy "Nude". Choć zazwyczaj informacje o "skrajnym wyczerpaniu" niepokoją fanów, tym razem wywołały falę złośliwych żartów.

Morrissey początkowo znany był jako lider The Smiths, a od 1987 roku z powodzeniem prowadzi solową karierę. Miliony ludzi na całym świecie znają takie przeboje, jak "Everyday Is Like Sunday", "Suedehead" czy "First of the Gang to Die".
Obok fanów ma też przeciwników, bo od początku wzbudza w niemałe kontrowersje. Znane są jego niespodziewane zejścia ze sceny, jak choćby to w warszawskiej Stodole w 2014 roku, kiedy to Morrissey przerwał koncert, bo "poczuł się urażony okrzykami jednego z uczestników występu".
Równie znany jest z odwoływania koncertów tuż przed wydarzeniem. Nie inaczej było w trakcie tegorocznej trasy. Choć tym razem do Polski dotarł i odegrał show do końca, to już w, na przykład, w Sztokholmie fani musieli obejść się smakiem. "Ból z powodu tego, że nie dotrzemy do Sztokholmu, jest ogromny - zarówno dla zespołu, jak i ekipy technicznej. W ostatnich siedmiu dniach przemierzyliśmy sześć krajów i jesteśmy wyczerpani ponad wszelką miarę. Ledwo widzimy na oczy. Modlimy się, aby ktoś, gdziekolwiek, pomógł nam dotrzeć do Szwecji, Norwegii, Finlandii, Islandii, Danii… gdzie mamy tysiące przyjaciół, a zupełnie zero wsparcia ze strony przemysłu muzycznego" - można było przeczytać wtedy w oświadczeniu.
Zobacz również:
Morrissey odwołuje kolejne koncerty. Fani tworzą memy
W dniach od 8 do 22 listopada Morrissey miał zagrał w Buenos Aires, São Paulo, Santiago, Limie i Bogocie. Niestety organizatorzy ogłosili, że wszystkie zaplanowane koncerty są odwołane. "Informujemy, że z powodu skrajnego wyczerpania artysty nie odbędzie się trasa koncertowa po Ameryce Południowej" - czytamy.
Wiadomość wywołała falę komentarzy. "Haha i co to za niespodzianka?", "Mem zawsze będzie prawdziwy" (po siedzi krążą memy m.in. z podpisem "Musimy odwołać" i artystą trzymającym się za głowę), "Udawajmy, że się nie spodziewaliśmy", "Powinni robić zakłady, czy Morrissey wystąpi. Byłbym bogaty", "Spokojnie, przecież wiedzieliśmy to od momentu ogłoszenia" - piszą fani, a pod postem pojawiają się wyłącznie reakcje "haha".
Wielbiciele muzyka nie doczekali się na razie oficjalnego komentarza z jego strony.









