Reklama

Eurowizja: Maryla Rodowicz, Kayah, Sylwia Grzeszczak?

Reprezentujący Polskę podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w 2010 roku wokalista i aktor Marcin Mroziński komentuje powrót naszego kraju na festiwal.

Przypomnijmy, że występ Marcina Mrozińskiego na Eurowizji cztery lata temu nie był udany. Wykonany przez piosenkarza utwór "Legenda" nie znalazł uznania u europejskich telewidzów i zajął zaledwie 13. miejsce w półfinale, co nie dało Polsce awansu do finałowego koncertu Konkursu.

Reklama

W rozmowie z serwisem Eurowizja.org wokalista wyraził zadowolenie z decyzji Telewizji Polskiej, która po dwóch latach nieobecności postanowiła wystawić kandydata do Konkursu Piosenki Eurowizji.

Marcin Mroziński pozwolił sobie nawet wskazać artystów, którzy jego zdaniem podołaliby zadaniu.

"Bardzo ciężko byłoby mi wybrać, kto mógłby reprezentować nasz kraj. Z jednej strony pojawiło się mnóstwo nowych ciekawych twarzy na rynku, z drugiej strony chciałoby się zobaczyć na scenie znanego i szanowanego w Polsce artystę, tylko kto podjąłby się takiego wyzwania. W dzisiejszych czasach to trochę być albo nie być, gdyż bardzo łatwo jest przykleić łatkę: przegrany Eurowizji" - powiedział, by następnie przejść do konkretnych artystów.

"Moimi osobistymi faworytami byliby: Maryla Rodowicz - nieważne co robi, a jej charyzma zawsze działa, Kayah - pełna artyzmu, fenomenalna i zniewalająca. A z młodszych artystów, to chyba Sylwia Grzeszczak - choć można nie lubić jej utworów, to nie można odmówić jej talentu i pracowitości" - przekonuje.

Marcin Mroziński przy okazji powrotu Polski do Konkursu Piosenki wyraził nadzieję, że Telewizja Polska przestanie po macoszemu traktować Eurowizję i naszych wykonawców. To właśnie zdaniem wokalisty jest jednym z powodów corocznych kompromitacji reprezentujących nasz kraj wykonawców.

"Nie do końca zrozumiały system walentynkowych koncertów selekcyjnych, braku promocji konkursu przez polskiego nadawcę publicznego i kompletne niezainteresowanie współpracą zagraniczną z innymi krajami, aż do zniechęcania ważnych artystów w kraju poprzez zmniejszanie rangi konkursu i niezainteresowanie promocją konkursu przez nadawcę. Nie wspomnę już o nietraktowaniu zbyt poważnie eurowizyjnych fanów, a to przede wszystkim dzięki nim ten konkurs wciąż trwa i pomaga się integrować Europie. Obyśmy w tym roku nie byli znów wyrolowani i mogli do listy plusów dodać rok 2014" - wyliczył wokalista.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Mroziński | Kayah | eurowizja | Maryla Rodowicz | Sylwia Grzeszczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje