Czesław Mozil wspomina Stanisława Soykę. "U największych mistrzów jest najmniej snobizmu"
Stanisław Soyka zmarł 21 sierpnia 2025 roku w wieku 66 lat. Czesław Mozil, z którym współpracował muzycznie, wspomina go jako wyjątkowego artystę i człowieka pełnego otwartości i ciepła. W wywiadzie dla PAP Life, Mozil podzielił się wspomnieniami związanymi z legendarnym muzykiem.

Dzięki współpracy ze Stanisławem Soyką Mozil odkrył, że prawdziwi mistrzowie muzyki wyróżniają się nie tylko talentem, ale i niezwykłą naturalnością.
Artysta wspomina wspólne projekty, m.in. nagranie utworu "Na cześć księdza Baki" do płyty Stanisław Soyka śpiewa 7 wierszy: "Byłem bardzo onieśmielony i zrozumiałem wtedy, czym jest prawdziwa otwartość muzyczna. Stanisław wokalnie, jako muzyk, był inny niż ja, a jednak zaproponował mi współpracę. Potem wiele razy wykonywaliśmy go na scenie w duecie. Stanisław śpiewał i grał, a ja dodałem tam wokal i akordeon. Zrozumiałem wtedy, że kontrasty w muzyce są potrzebne i ciekawe. Ale też, że im większa osobowość muzyczna, tym większy wewnętrzny luz"- mówił w wywiadzie dla PAP Life.
Muzyka ponad wyścigiem show-biznesu
Mozil podkreśla, że Soyka nauczył go też dystansu wobec presji show-biznesu. "Mimo iż pracujemy w branży, gdzie trwa ciągły wyścig, nie ma potrzeby w nim bezustannie uczestniczyć. Wystarczy oprzeć się na samej muzyce i na jej przekazie" - wspomina.
Artysta dodaje, że Soyka był niezwykle ciepłym człowiekiem i inspirującym rozmówcą: "W tamtym czasie często się spotykaliśmy, nie tylko na scenie. Przegadaliśmy niejedną noc, choć uważam, że lepiej było Stanisława słuchać, niż samemu coś mówić, jeżeli nie miało się czegoś sensownego do powiedzenia. Dla mnie to były niezwykle inspirujące rozmowy… Bez dwóch zdań był osobowością magnetyczną nie tylko na scenie, ale też poza nią. Zapraszał innych do wspólnej przestrzeni muzycznej, ale też do przyjaźni. A ja teraz, patrząc wstecz, na pewno mam poczucie, że za mało tego czasu wspólnego było. Był bardzo otwartym człowiekiem, potrafił zadzwonić i po prostu zapytać: 'Co u ciebie słuchać, jak się masz'".
Doświadczenie i pokora mistrza
Mozil wspomina też lekcje pokory od Soyki: "Opowiadał mi o tej długiej drodze, którą przeszedł, uświadamiając mi też, że nie wszystko będzie różowe. W tamtym momencie miałem za sobą pierwsze duże sukcesy, a Stanisław potrafił trochę sprowadzić na ziemię i powiedzieć, że jeszcze długa droga przede mną. I że to wszystko może się potoczyć różnie. Zrozumiałem też w jakimś momencie, że u największych mistrzów jest najmniejsza spina, najmniej snobizmu, najmniej wywyższania się. Po prostu jest otwartość i pokora".
W 2021 roku to Mozil zaprosił Soykę do udziału w nagraniu swojej płyty Ideologia Mozilla. "Tam jest taki utwór 'Pan tu nie stał' i całe outro w tej piosence śpiewał Stanisław: 'To, co w wiadomościach leci, nie dotyczy naszych dzieci. To są bzdury, moje dzieci…' - relacjonuje. Dodaje, że jest wdzięczny Soyce za udział i jego wkład w projekt.
Soyka - artysta spełniony i eksperymentujący
Według Mozila, Soyka czuł się w pełni spełniony jako artysta: "Był przez tyle lat na scenie, znał swoją pozycję i już nie pędził. Lubił eksperymentować, wiedział, że może sobie na to pozwolić, bo był marką. Tworzył muzykę, która nie była kalkulacją, tylko poszukiwaniem. To było tak bardzo wyrafinowane, smaczne, silne, a przy tym z taką lekkością, że można było to po prostu łączyć z każdym projektem i zawsze wychodziło fantastycznie".
Mozil wspomina też swoje pierwsze spotkanie z muzyką Soyki: "Pierwszy koncert, na którym kiedykolwiek byłem, miałem wtedy 8-10 lat, to był właśnie koncert Stanisława Soyki w polonijnym klubie w Kopenhadze. Zabrała mnie tam moja mama, a występ zrobił na mnie duże wrażenie, do dzisiaj wiele z tego koncertu pamiętam".









