Anna Jantar i Bogusław Mec wyznali sobie miłość. "Romans nie wchodził w grę"
Na scenach polskiej muzyki lat 70. rzadko zdarzały się relacje tak bliskie i nietypowe jak ta między Anną Jantar a Bogusławem Mecem. Ich znajomość zaczęła się od wzajemnego podziwu i szacunku, ale wkrótce przerodziła się w coś więcej - głębokie uczucie, które nigdy nie przekroczyło granic przyjaźni. To historia o artystycznej fascynacji, zaufaniu i niezwykłej wrażliwości, która przetrwała śmierć jednej z ikon polskiej muzyki.

Bogusław Mec urodził się 21 stycznia 1947 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Dorastał w rodzinie o polsko-niemieckim pochodzeniu i już w młodości doświadczał przykrości związanych z narodowością ojca. W liceum pedagogicznym zakładał z kolegami zespół Szare Koty, w którym grał na perkusji i śpiewał. Jego talent sceniczny odkryto podczas Studenckiej Giełdy Piosenki w 1969 roku, a dwa lata później zdobył uznanie na festiwalu Debiuty w Opolu. Przełom w jego karierze przyniosła melancholijna ballada "Jej portret", która otworzyła mu drzwi do ogólnopolskiej popularności. Równocześnie Mec budował życie prywatne. Poznał w łódzkim klubie 77 swoją przyszłą żonę Jolantę, z którą spędził 38 lat. Ich córka Luiza przyszła na świat, gdy Mec był w trasie koncertowej.
Spotkanie dwóch talentów
Pierwsze spotkanie Anny Jantar i Bogusława Meca miało miejsce podczas festiwalu w Opolu w 1974 roku. To tam Jantar wykonała swój przebój "Tyle słońca w całym mieście", a młody Mec zdobył uznanie publiczności swoim występem. Artystów szybko połączyła sympatia, a później przyjaźń. Jantar często pytała Meca o zdanie w kwestiach wizerunkowych. "Bardzo liczyła się z moim zdaniem. Kiedy mówiłem, że wszystko jest w porządku, nie zmieniała niczego. Gdy coś mi nie pasowało, zakrywałem twarz ręką i to wystarczyło, by wiedziała, że coś się nie klei" - wspominał Mec w książce "Bursztynowa dziewczyna".
"Rozumieliśmy się bez słów"
W ich relacji pojawiły się uczucia, które oboje nazywali miłością przyjacielską. "Powiedziałem jej, że ją kocham, a ona odwzajemniła mi się tym samym. Chodziło nam jednak o miłość przyjacielską, bez żadnych podtekstów. Rozumieliśmy się bez słów, nadawaliśmy na tych samych falach. Ale romans nie wchodził w grę" - wyznał Mec. Podczas wspólnych wyjazdów, w tym koncertów we Włoszech w 1978 roku, ich przyjaźń jeszcze się zacieśniła. Wtedy właśnie narodził się przebój "Pozwolił nam los", nagrany w trzy godziny po powrocie do Polski. Była to ostatnia piosenka, którą Jantar zarejestrowała przed tragicznym wylotem do USA, skąd nigdy już nie wróciła.
Prezenty i pamięć po Annie Jantar
Po śmierci Jantar Mec odkrył, że artystka planowała dla niego niespodziankę. "Okazało się, że Ania, będąc w Stanach, załatwiła mi trasę po Ameryce. Miał to być jej prezent dla mnie" - wspominał piosenkarz. Gest ten, choć nie doczekał się finału, stał się symbolem wyjątkowej więzi między dwojgiem artystów. Do końca życia Mec wspominał Jantar jako cudowną koleżankę, wspaniałą kobietę o wielkim sercu.
W 2001 roku zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę szpikową. Pomimo poważnej choroby piosenkarz nie rezygnował z występów ani nagrań. "Podchodzę do życia na zasadzie: co ma być, to będzie. Oczywiście musiałem brać pod uwagę najgorsze, ale jedną z myśli było, że wreszcie będę miał spokój, że sobie odpocznę, książki poczytam" - wspominał Mec. Zmarł 11 marca 2012 roku, pozostawiając po sobie trwałą spuściznę artystyczną.









![Krzysztof Grabowski (Dezerter): Odpuszczenie na starcie to już porażka [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MCA674FTTP5I6-C401.webp)
