OFF Festival 2025: Spektrum emocji w obliczu deszczu [Relacja z drugiego dnia]
Drugi dzień OFF Festivalu 2025 w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach to przede wszystkim masa nostalgicznych brzmień, ale też ciężkich gitar, kilku powrotów po latach oraz występ Have a Nice Life - kto wie, czy nie jednego z najbardziej oczekiwanych zespołów w historii festiwalu. Nie można nie wspomnieć o bardzo dobrym koncercie Jamesa Blake'a czy szalonych propozycjach Wednesday Campanella oraz Lambrini Girls. Zapraszamy do przeczytania relacji!

Drugi dzień tegorocznej edycji OFF Festivalu rozpoczęliśmy od posłuchania rodzimej grupy Męty na Scenie mBank i Visa. W wersji na żywo muzyka tria z noise rocka i sludge metalu kieruje się dużo bardziej w stronę hardcore punkową, co podkreśla jeszcze energia nieco nadpobudliwego wokalisty zespołu. Ostre, agresywne przepełnione gitarami rozpoczęcie dnia. Jeżeli po czymś takim szuka się sposobów na odpoczynek, to idealna do tego była Omasta, proponująca jazzowe aranżacje materiału z kultowej płyty "Madvillainy" duetu MF Doom i Madlib. Brakowało co prawda nieco brudu znanego z oryginału, ale w kategorii "weź kocyk, usiądź i zrelaksuj się" to był najlepszy możliwy występ tego dnia.
Przez to zaangażowanie łatwo można było zapomnieć, że w tym czasie na Scenie Trójki pojawił się Kombajn do Zbierania Kur Po Wioskach. Dobrze było zobaczyć ich po reaktywacji i usłyszeć na żywo "Dubrownik" albo "Waniliowe niebo" z debiutanckiego "Ósmego piętra". "Minęło tyle lat, a my nadal młodzi" chciałoby się rzec, ale faktycznie energia płynąca ze sceny była mocno młodzieńcza w niespotykany introwertyczny sposób.
Ogromne odkrycie stanowi envy - jeżeli szukacie zespołu, który łączy w sobie post-rock i screamo, a jednocześnie podąża w zupełnie inną stronę niż Deafheaven czy Alcest, warto poświęcić im czas. Niesamowite były momenty, w których po pięknych, gitarowych pasażach, nagle wchodziły perkusyjne, niemal black metalowe blasty oraz krzyki. Japońscy muzycy nigdy nie ukrywali, że granie na żywo jest ich ulubioną czynnością i to naprawdę było czuć.
Najbardziej zaangażowany i energiczny występ dnia? Tu palma pierwszeństwa należy się Lambrini Girls. To prąca nieustannie do przodu, lewicująca grupa punkowa z Brighton. Liderka zespołu, Phoebe Lunny, nie szczędziła haseł wspierających środowiska LGBTQ (w szczególności osób transpłciowych), feministycznych oraz propalestyńskich. Na ich koncercie znalazła się również ludzka piramida oraz największe pogo na tej edycji OFF Festivalu. Co prawda, nie obyło się bez wezwania medyków, ale na szczęście koniec końców nic nikomu się nie stało. Artystki wzywały bardzo głośno do tego, że choć chodzi tu o dobrą zabawę, to najważniejsze jest bezpieczeństwo i uszanowanie cielesności drugiej osoby.
Powroty po latach
Byłem bardzo ciekaw jak wypadnie Elias Rønnenfelt, biorąc pod uwagę kultowość występów jego zespołu Iceage na OFF Festivalu. W końcu duński muzyk jest obecny w Katowicach po raz trzeci. I choć był to występ bardzo przyjemny, nie umiem oprzeć się wrażeniu, że solowo nie wykracza ona poza pewien poziom bezpieczeństwa umiejscowiony muzycznie między Nickiem Cave'em a Dave Matthews Band, ale nie idący nigdy pewnie w żadną z tych stron. Ten sprawiający, że wszystkim się to spodoba, ale raczej nie pojawi się nigdy na liście najlepszych momentów katowickiego wydarzenia. Co warto zanotować, fani Iceage i tak otrzymali niezmiennie genialne "Against the Moon" na zakończenie.
To, że Wednesday Campanella będzie doświadczeniem szalonym, wiedzieli wszyscy, którzy pojawili się na koncercie grupy na OFF Festival w 2018 roku. Czy można wsadzić wokalistkę do wielkiej przezroczystej piłki, niesionej następnie przez publiczność? Można, jak najbardziej. A czy można zagrać koncert na OFF Festival 2025, będąc zespołem, którego album został nagrany w czasach studenckich? Żył krótką chwilę lokalnie, po czym został zapomniany i odkopany po latach na forach internetowych? To właśnie jest historia Panchiko, którzy może na tle podobnych zespołów indie rockowych - szczególnie gdy brit pop implementował już elementy elektroniczne - we wczesnych latach dwutysięcznych nie proponowali niczego nowego. Natomiast tak jak ich muzyka, tak ich występ cechował się mocnym nostalgicznym rysem. A skoro kultura - biorąc pod uwagę różne teorie antropologiczne - przechodzi do momentu odkopania swojego charakteru z tamtych czasów, to muzyka Brytyjczyków świetnie się w to wpisuje.
Prostego, miłego życia
Przez większość dnia pogoda dopisywała, ale wieczorem chmury zaczęły zbierać się nad Doliną Trzech Stawów. Pod kątem atmosfery prawdopodobnie nie było lepszego momentu na rozpoczęcie ulewy niż koncert Have a Nice Life. Przejmująca i osadzona w dość depresyjnych barwach muzyka grupy zabrzmiała jednak zaskakująco energicznie. To, że był to jeden z najbardziej oczekiwanych koncertów na OFF Festivalu w historii wie prawdopodobnie większość uczestników. To, że namiot Sceny Trójki nie był w stanie pomieścić wszystkich zainteresowanych, więc wielu fanów musiało moknąć na zewnątrz lub zwyczajnie zrezygnować, wie każdy, kto był na miejscu. Deszcz z resztą tymczasowo sparaliżował festiwal, odcinając prąd w namiotach z merchem i skutecznie uniemożliwiając przemieszczanie się po terenie imprezy, ale wracając do Have a Nice Life. Dlaczego nie na większej, otwartej scenie? Istnieje spora szansa, że decyzja wypłynęła od samych muzyków, którzy zawsze grają na zamkniętych, zadaszonych scenach. Ale trzeba przyznać, że posłuchanie klasyków z debiutanckiego "Deathconciouness" - w szczególności "Bloodhail" i "Earthmover" - na żywo, było doświadczeniem wręcz transowym.
Alternatywą dla Have a Nice Life, dostępną na Scenie Perlage, był Jann - autor "Gladiatora", który w 2023 roku zdobył 2. miejsce w polskich eliminacjach do 67. Konkursu Piosenki Eurowizji. I to właśnie tym hitem muzyk rozpoczął swój set, który to nieustannie miał bardzo performance'owy charakter. Niezwykłe było to, ile osób pojawiło się na terenie festiwalu specjalnie, aby zobaczyć Janna, niekoniecznie będąc zaznajomionymi z resztą artystów obecnych na wydarzeniu. I byli na tym występie bardzo widoczni, gdyż… nie ukrywajmy tego - zestawienie z autorami "Deathconciouness" nie działało jednak na korzyść muzyka, bo dysproporcja była bardzo mocno widoczna. Jak na złość, świetny występ zaliczyli też Daltonist na scenie OFF'N JAZZ CLUB mBank. Ale można było to wszystko przewidzieć, biorąc pod uwagę kultowość Have a Nice Life w środowisku fanów muzyki alternatywnej.
Kontrast drugim imieniem OFF Festivalu
Muszę się przyznać do tego, że nie miałem ogromnych oczekiwań względem koncertu Jamesa Blake'a, ale też nigdy nie byłem mocnym fanem studyjnych nagrań tego artysty. Tymczasem propozycja koncertowa była przepełniona IDM-ową elektroniką, taneczną stopą perkusyjną i nawet jeżeli pełna melancholii, znanej z piosenek Jamesa, to raczej nawołująca jednocześnie do zaangażowania swojego ciała. Nie zabrakło największego przeboju muzyka, "Retrograde", a miłym zaskoczeniem były covery Feist ("The Limit to Your Love") oraz Franka Oceana ("Godspeed"). Nawet jeżeli początkowo James wydawał się nie przystępować do formuły OFF Festivalu, tak na miejscu udowodnił, że ma swój lot, a jego koncerty mają na siebie pomysł i polegają na czymś znacznie większym niż odtwarzanie materiału studyjnego. Zaskoczenie dnia? Być może. A na obronę tego stanowiska dodam, że słyszałem od osób, które widziały już wcześniej Jamesa na żywo, że to był najlepszy jego koncert, na jakim byli.
Dla kontrastu - bo w końcu z tego znany jest OFF Festival - mieliśmy Portrayal of Guilt. Czysta metalowa energia prosto ze Stanów Zjednoczonych. Było intensywnie, ciężko i duszno. Pochodzący z Teksasu muzycy zaprezentowali set złożony z utworów rozrzuconych na przestrzeni całej dyskografii. Nie zabrakło "The Sixth Circle" oraz rzuconego niemal na sam koniec "The One", które otworzyło debiutancką epkę muzyków, a tym samym ich karierę.
Przed nami trzeci, ostatni dzień OFF Festivalu 2025. Dziś wystąpią między innymi Seun Kuti z Egypt 80, MJ Lenderman, Alan Sparkhawk z zespołu Low czy Fontaines D.C. Bądźcie z nami!









![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)