Mieszkańcy Wilanowa oburzeni świętem dzielnicy. "Zjechała się bandyterka z całej Warszawy"
W dniach 12-14 września 2025 roku warszawski Wilanów obchodził swoje święto. Z tej okazji zorganizowana została impreza muzyczna, na której pojawiły się gwiazdy młodszego pokolenia. Występy oraz zachowanie zgromadzonej publiczności nie spodobało się jednak mieszkańcom okolicy. Całą sprawę nagłośniła "Gazeta Wyborcza", która zwróciła się również do policji, która zmuszona była interweniować w trakcie imprezy.

W ramach Dni Wilanowa w warszawskiej dzielnicy zobaczyć mogliśmy koncerty Chivasa, Modelek oraz Trzech Króli. To gwiazdy dobrze znane młodszemu pokoleniu, łączące w swojej twórczości elementy rapu, popu i w przypadku pierwszego z wymienionych, metalu. Koncerty poprzedzały rodzinne pikniki oraz imprezy tematyczne.
W mediach społecznościowych na profilu Dzielnicy Wilanów opublikowany został wpis nakreślający historię i powód festiwalu: "342 lata temu król Jan III poprowadził wojska pod Wiedeń i odniósł jedno z największych zwycięstw w dziejach Europy. Dziś, w miejscu gdzie żył i tworzył swoją historię, spotykamy się, by wspólnie świętować - koncertami, wydarzeniami plenerowymi i rodzinnymi atrakcjami".
Zobacz również:
Mieszkańcy Wilanowa oburzeni imprezą
Na wspomnianym już profilu znaleźć możemy wiele nieprzychylnych komentarzy, krytykujących Dni Wilanowa oraz zachowanie zgromadzonej tam publiczności. Niektórzy bezpośrednio zwracali się do burmistrza Wilanowa, a inni mówili o niebezpiecznym, nieodpowiedzialnym czy agresywnym zachowaniu młodzieży: "Panie Ludwiku Rakowski, proszę sobie darować te koncerty dla rozwydrzonych nastolatków, którzy kompletnie nie potrafią panować nad emocjami. W pewnym momencie zachowania młodzieży przybrały wręcz agresywny charakter. Tuż przed koncertami gromadzili się m.in. przy Royal Wilanów i… ganiali się używając PARALIZATORÓW! Rozumie Pan to?! Paralizatorów, którymi "dla zabawy" razili się po nogach, a dzieci uciekały, by nie dostać impulsem! Wokół plaży - porozbijane szkło po alkoholu, a tłum nastolatków przemieszczał się między blokami, taranując wszystko na swojej drodze niczym stado bydła zaganiane w panice na rzeź. To był po prostu DRAMAT".
"Dziękujemy Panu Burmistrzowi! Po koncercie rapera zapite hordy młodzieży opanowały osiedle. Setki zgromadziły się na skrzyżowaniu Klimczaka i Kieślowskiego...wrzask, bójki. Interweniowała policja bo sytuacja zrobiła się bardzo niebezpieczna. Dzień Młodzieży nam urządziliście! Do 1 w nocy było niebezpiecznie bo kontrolowali ulice, wrzeszczeli, szarpali się. Strach psa było wyprowadzić. Policja, po pierwszej interwencji, się poddała: jeździli wzdłuż Klimczaka ignorując rozróby pod Żabką na Kieślowskiego i w okolicy Banku. Po co komu raperzy? Chcecie robić konkurencję stadionowi narodowemu? Zjechała się bandyterka z całej Warszawy, sterroryzowała osiedle a wy z dumą ogłaszacie sukces" - czytamy w komentarzach.
"Gazeta Wyborcza" zwróciła się również do władz dzielnicy. Zgodnie z relacją, nie złożono żadnego zgłoszenia dotyczącego wspomnianych w komentarzach incydentów. Mimo tego, lokalna policja interweniowała kilkanaście razy w związku z zakłócaniem porządku. Jak wyjaśniła asp. szt. Marta Haberska: "Chodziło o grupy osób, które awanturowały się w pobliskim rejonie, przechodziły z miejsca na miejsce. Ale nie możemy jednoznacznie stwierdzić, czy to były osoby powracające z tej imprezy - tłumaczy asp. szt. Marta Haberska".








