Reklama

Genialny idiota? Hans Zimmer kończy 65 lat

Hans Zimmer na koncercie w Mediolanie, we Włoszech, 30 marca 2022 r. / Francesco Prandoni / Contributor /Getty Images

Niemiecki kompozytor muzyki filmowej, od lat tworzący w USA na potrzeby Hollywood, laureat wszystkich możliwych nagród. Hans Zimmer właśnie kończy 65. rok życia, z tej też okazji Interia.pl poprosiła kilka osób specjalizujących się w muzyce filmowe, o opinię na temat jego twórczości, nie wolnej przecież od kontrowersji, podobnie jak sam jej twórca.

Pamięta ktoś jeszcze słynny swego czasu teledysk angielskiej grupy The Buggles "Video Killed the Radio Star" z 1979 roku? Przeszedł on do historii jako pierwszy klip zagrany w MTV. Dlaczego o nim wspominam w tekście o Hansie Zimmerze? Bo muzyk był częścią tego angielskiego, studyjnego projektu, pojawia się nawet przez chwilę w teledysku (to ten młody chłopak w czarnym garniturze, widać go dokładnie od 2.50 min.).

Ale sławę zdobył wiele lat później, po przeprowadzce do Los Angeles. Jest autorem muzyki do ponad 150 filmów i seriali. Laureat dwóch Oscarów za ścieżki dźwiękowe do filmów "Król lew" (1995) oraz "Diuna" (2021), otrzymał także cztery prestiżowe nagrody Grammy, za muzykę do filmów "Król lew", "Karmazynowy przypływ" (1996) i "Mroczny Rycerz" (2009), a także Złote Globy za "Króla Lwa", "Gladiatora" (2001, wspólnie z Lisą Gerrard) oraz "Diunę" (2021).

Reklama

Hans Zimmer to prawdziwa muzyczna fabryka, a w dodatku znajduje czas na wyjazdy na trasy koncertowe. Jest samoukiem, co nieraz mu się wytyka, a odpowiedź na ten zarzut ma krótką: "Jestem genialnym idiotą".

Hans Zimmer: jaki jest naprawdę?

Magda Miśka-Jackowska to najlepsza polska specjalistka od muzyki filmowej. Dziennikarka, autorka podcastu o muzyce filmowej "Score and the City". Spotykała się z Zimmerem wielokrotnie, zrobiła z nim kilka wywiadów, towarzyszyła mu podczas koncertów.

- Poznałam Hansa Zimmera na Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, gdzie chyba pierwszy raz zobaczył siłę odbioru gatunku poza tradycyjnym kinem. Później kilka razy rozmawiałam z nim dla radia RMF Classic, zawsze pozostając pod wrażeniem tego bezpośredniego, pewnego siebie człowieka.

- Na pytanie, jaka cecha pozwoliła mu zajść w Hollywood tak wysoko, odpowiedział mi kiedyś: "Poczucie humoru". Zimmer nie traci frajdy, to również trzyma go w świetnej kondycji, niezbędnej do pracy w przemyśle filmowym.

Maciej Zieliński, znakomity polski kompozytor, w tym także muzyki do wielu filmów (ostatnio do "Sług wojny", "Gierka" i "Wygrać marzenia"), też miał możliwość poznania Zimmera.

- Poznaliśmy się na Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Znam też osoby, które z nim współpracowały, jak np. Richard Harvey, Harry Gregson-Williams, Martin Tillman. To miły, bardzo inteligentny i komunikatywny człowiek. Ma świetne umiejętności interpersonalne, co jest wręcz konieczne do współpracy z reżyserami, producentami. To niezwykle ważna umiejętność u kompozytora filmowego. Czasami nawet żartuję, że jest to może ważniejsze niż sam warsztat kompozytorski.

Hans Zimmer i kontrowersje

Działalność Hansa Zimmera od lat wzbudza sporo kontrowersji. I nie chodzi o samą muzykę, choć oczywiście zdarzają mu się słabsze momenty, ale sposób jej tworzenia. Zimmera wspiera bowiem spory sztab współpracowników, którzy pracują na jego nazwisko.

Maciej Zieliński: - Zimmer wdrożył ciekawy sposób pracy nad muzyką. Jest takim bardziej dyrygentem lub producentem muzycznym dla zespołu współpracowników. Z tego, co słyszałem, zdarza się, że do danego filmu komponuje tylko zestaw tematów, a potem współpracujący kompozytorzy przygotowują z ich użyciem muzykę do konkretnych scen w filmie. Jest więc kompozytorem, bo tworzy te melodie, ale dalsza praca, taka techniczno-kreacyjna, leży już po stronie jego zespołu.

- Ma spory zespół współpracowników, kompozytorów, orkiestratorów, edytorów muzycznych, cały sztab ludzi pracujących w jego studiu "Remote Control" w Los Angeles. Sam Zimmer spełnia funkcję osoby nadzorującej całość i firmującej swoim nazwiskiem wszystko, co stamtąd wychodzi.

- Na pewno zasługuje na podziw i szacunek za to, co osiągnął, choć moim zdaniem należy raczej doceniać cały zestaw jego umiejętności, niekoniecznie skupiając się nad kompetencjami czysto kompozytorskimi.

Łukasz Targosz, inny znakomity polski kompozytor ścieżek dźwiękowych do filmów i seriali ("Wataha", "Odwilż", wszystkie części "Listów do M", ostatnio napisał muzykę do filmu "Broad Peak"), nie widzi w sposobie pracy Zimmera nic dziwnego.

- Jeśli prawdą jest, że w pisaniu muzyki korzysta z licznej grupy współpracowników, to mogę tylko powiedzieć, że ja bym tak nie potrafił. Z drugiej strony, przy tak dużej ilości wielkich projektów, jakie prowadzi, najpewniej musiał się wspomóc ludźmi, którym muzycznie ufa. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której gwiżdże temat, a po kilku dniach odbiera gotowy utwór zaaranżowany na pełną orkiestrę symfoniczną.

- Myślę, że jeśli pracujesz w takim teamie i masz na to zgodę, to niesie to obopólną korzyść. Ta korzyść może być również skalkulowana na rozwój własnej kariery. Nie jest przecież tajemnicą, że wielu rozpoznawalnych kompozytorów muzyki filmowej rozpoczynało pod jego skrzydłami.

Magda Miśka-Jackowska potwierdza niezwykłe umiejętności komunikacyjne Zimmera, tak przydatne w kontaktach z reżyserami czy producentami.

- Zapamiętam też na zawsze to, w jaki sposób opowiadał o swoim zespole, z którym nagrywa lub gra koncerty. Nie każdego stać na to, aby przyznać, że jego muzyka jest tylko serią niezrozumiałych znaków na pięciolinii, dopóki muzycy nie wezmą jej w swoje ręce. W każdej rozmowie z Zimmerem przebija się jego inteligencja muzyczna, to po prostu świetny partner do tworzenia i gadania. Czy takie partnerstwo ma wady? Oczywiście, ale znam w świecie muzycznym wady dużo gorsze.

I dodaje: - W relacji kompozytor-reżyser ścierają się zwykle dwa bardzo silne ego, a często też dwa zupełnie różne pomysły. Hans Zimmer potrafi z tych niedogodności zrobić swój atut - w kontakcie z Ridley’em Scottem czy Christopherem Nolanem jest dyplomatą, powiernikiem, ekspertem i kumplem do filozofowania w jednym.

Hans Zimmer i jego muzyka

Publiczność kocha Hansa Zimmera, chodzi na filmy z jego muzyką, kupuje zawierające ją płyty. Jednak wśród kompozytorów specjalizujących się w tworzeniu muzyki do filmów, opinie na temat czysto kompozytorskich umiejętności Niemca są podzielone.

Maciej Zieliński: - W środowisku kompozytorów filmowych wiadomo, że warsztat kompozytorski Hansa nie jest jego główną zaletą. Mimo to, dzięki wielu różnym talentom i z pomocą swoich współpracowników, osiągnął szczyty niedostępne dla innych.

- Nie jest on odosobnionym przypadkiem w Hollywood. Miałem okazję napisać muzykę do kilku filmów amerykańskich i zebrać tam trochę doświadczeń. Zabawne jest to, że jeśli kompozytor przedstawia się tam jako ktoś, kto umie wykonać wszystkie prace potrzebne do napisania muzyki do filmu, czyli nie tylko skomponuje ją, ale również ją zorkiestruje, przygotuje całą warstwę elektroniczną muzyki, to patrzy się na niego z pewną podejrzliwością.

- Amerykański producent pomyśli sobie: "Coś jest nie tak". Może się bać z takim twórcą pracować, gdyż w Hollywood profesjonalny kompozytor powinien mieć zespół współpracowników. Brzmi to wtedy po prostu bezpiecznie dla producentów, jest backup na wypadek jakichś nieprzewidzianych sytuacji, np. kłopotów zdrowotnych kompozytora. W takiej sytuacji jego współpracownicy zapewnią ciągłość prac, nie będzie opóźnień i produkcja filmu nie odczuje tego.

- W Europie, takie podejście może dziwić jako nazbyt, powiedzmy, przemysłowe. U nas ważne jest nadal kino artystyczne, a więc praca pojedynczych artystów i ich wizja jest cały czas istotna.

Łukasz Targosz: - W branży mówi się, że Hans Zimmer pisze tylko w d-moll. Ba! Nawet żartuje się, że zarezerwował tę tonację. A ja się pytam, jakie to ma znaczenie, skoro na filmach z jego muzyką ludzie się wzruszają, śmieją, odczuwają dreszczyk emocji. Czy to nie jest kwintesencją kina?

- Warto też pamiętać, że Zimmer działa w tej branży od wielu, wielu lat. To nie jest ktoś, kto dawno temu napisał muzykę do "Rain Mana", a potem długo nie było o nim słychać. Realizuje się w wielu gatunkach filmowych. Jego muzykę słyszymy w dramatach, animacjach, kinie wojennym, opowieściach o superbohaterach. Jest to więc człowiek niezwykle wszechstronny.

- Zimmer bardzo często podwyższa sobie poprzeczkę, tworząc już na wczesnym etapie pracy koncept brzmieniowy, którego się trzyma. W przypadku ścieżki do filmu "Pearl Harbour" używał charakterystycznych dla regionu ukulele, przy "Helikopterze w ogniu" korzystał z etnicznych brzmień afrykańskich, w filmie "Interstelar" wykorzystał organy, które były tak nieoczywiste, jak wszechobecne.

Magda Miśka-Jackowska ma o muzyce Hansa Zimmera jak najlepszą opinię.

- Jej największą siłą - poza mistrzowskimi wykonawcami, których Hans Zimmer zbiera z całego świata - jest styl. Ten błysk w oku (i uchu), który mówi widzowi, że to Zimmer. Mieszanka symfoniki z elektroniką, krótkie, ale charakterystyczne motywy, z jednej strony moc brzmienia, z drugiej liryka ("Time" z "Incepcji"), której też potrafi dać miejsce.

- On niczego się nie boi i z reguły dobrze na tym wychodzi. Muzyka do Bonda w trzy tygodnie? Proszę bardzo! Jest także jednym z najlepszych, jeśli chodzi o budowanie muzyką napięcia, może nawet inni zaczęli już to robić na "zimmerowski" sposób.

Łukasz Targosz dodaje: - To człowiek, który jest wizjonerem, który niejednokrotnie przekracza granice konwencji po to, by po raz kolejny stworzyć coś, co nam zapiera dech w piersiach. Dla mnie to człowiek, który pod względem produkcji muzycznej i brzmienia ciągle poszukuje.

Maciej Zieliński też podziwia Hansa Zimmera: - Zbudował niesamowitą karierę kompozytorską. Muzyka, jaka wychodzi spod jego i jego współpracowników ręki, bardzo dobrze działa w filmie i jest świetna warsztatowo. Są oczywiście odstępstwa od tej reguły, ale najczęściej tworzy świetne ścieżki dźwiękowe.

Hans Zimmer: kiedy koncerty w Polsce?

W 2023 roku Hans Zimmer zaplanował kolejne duże tournée po Europie, obejmujące 32 koncerty w 15 krajach, m.in. w Portugalii, Hiszpanii, Niemczech i na Słowacji. Wraz z 19-osobowym zespołem wystąpi także jeden raz w Polsce, 30 maja 2023 r. w Krakowie (Tauron Arena). Zimmerowi towarzyszyć będzie jego własny zespół oraz Odessa Opera Orchestra & Friends.

Rozmawiał: Tomasz Słoń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL