Reklama

Tom Odell i jego potwory: Stać nas na więcej [WYWIAD]

Tom Odell promuje swój czwarty album /Roberto Ricciuti/Redferns /Getty Images

- Uważam, że zdrowie psychiczne każdej jednostki jest odpowiedzialnością nas wszystkich. Musimy zbudować świat, w którym panuje większa harmonia - mówi w rozmowie z Interią Tom Odell. Wokalista promuje swoją czwartą płytę "Monsters", która tak jak trzy poprzednie znalazła się w Top 10 brytyjskiej listy przebojów.

Kasia Gawęska, Interia: Cześć, Tom! Czy wszystko u ciebie w porządku? Podczas relacji na Instagramie mówiłeś, że jesteś bardzo zmęczony.

Tom Odell: - Tak, wszystko jest dobrze. Miałem wczoraj dobry, ale bardzo długi dzień. Dzisiaj też mam mnóstwo pracy - promuję nową płytę, tworzę muzykę, także dla innych ludzi. To interesujące, ale czasami jest ciężko.

Osobiście uważam, że to dobrze, że zacząłeś mówić o tym, że czasami jest ciężko. Co się u ciebie zmieniło, że otworzyłeś się w temacie zdrowia psychicznego?

Reklama

- Chyba dopiero niedawno zacząłem rozumieć siłę wynikającą z bycia otwartym. Zawsze przychodziło mi to łatwo w muzyce, w tekstach piosenek, ale nie potrafiłem otwarcie mówić o swoich przeżyciach i problemach moim przyjaciołom czy bliskim mi ludziom. Kiedy zacząłem doświadczać ataków paniki i stało się jasne, że cierpię na zaburzenia lękowe, nie miałem już wyjścia i musiałem nauczyć się mądrze dobierać słowa i wyrażać siebie w prawdziwym życiu.

Nie wydaje ci się, że przeżywanie wszystkiego w samotności, nieproszenie najbliższych o pomoc i wsparcie, niemówienie o tym, co się czuje, mogło przyczynić się do tego, że zacząłeś miewać ataki paniki?

- Powiem więcej: myślę, że niechęć i nieumiejętność komunikowania się z ludźmi były głównym powodem tego, co zaczęło się u mnie dziać. Tłamsiłem w sobie potrzebę zbliżenia się do ludzi, którzy zawsze mnie wspierali, przez co zawsze zostawałem gdzieś w tyle, moje potrzeby schodziły na dalszy plan. Nie twierdzę, że jestem wyjątkowym, idealnym i bezinteresownym człowiekiem, bo moja kariera i moje życie w pewnym sensie były do tej pory bardzo egocentryczne - w końcu wydaję muzykę pod swoim nazwiskiem.

Mam wrażenie, że ludzie tacy jak ja, czyli żyjący z lękiem, z atakami paniki, to osoby, które za dużo pracują. Ja na przykład pracuję, pracuję, pracuję, tworzę, wyjeżdżam w trasę, codziennie wystawiam dla ludzi show. Dlatego postanowiłem spróbować otworzyć się na innych. To niesamowite, ile możliwości się wtedy zyskuje, ilu przyjaciół się zauważa. Kiedy ty otwierasz się na świat, świat otwiera się na ciebie. Bardzo polecam otwartość wszystkim ludziom.

Myślę, że płyta "Monsters" nosi taki tytuł nie bez powodu. Opowiesz mi o potworach, o których śpiewasz?

- Jest ich mnóstwo. Piosenki na ten album zacząłem pisać w momencie, w którym moje zaburzenia lękowe były tak silne, że nie pozwalały mi na nic innego. To dlatego jedynym wyjściem z sytuacji było pisanie o moich najgłębszych uczuciach. Próbowałem zrozumieć, dlaczego codziennie doświadczam ataków paniki. W pewnym momencie pomyślałem: "Pie***yć to wszystko, od dzisiaj będę pisał o tym, co się do nich przyczynia". To dlatego album nosi tytuł "Monsters". Znajdują się na nim piosenki o pieniądzach, narcyzmie, który w dzisiejszych czasach jest bardzo powszechny, o social mediach, prawicowych tyranach, którzy w czasie tworzenia tej płyty całkiem zdominowali wszelkie wiadomości, o strzelaninach w szkołach... Podsumowując, to utwory o tym, co według mnie miało ogromny wpływ na moje samopoczucie.

To mnóstwo tematów.

- Tak, bo wydaje mi się, że cały czas staram się znaleźć słowa do opisania tego tak jasno, jak się da. Pisząc te piosenki myślałem o tym, że kiedy wreszcie akceptujemy, że mamy jakieś zaburzenia psychiczne, nasi terapeuci czy lekarze bardzo często zachęcają, żebyśmy zajrzeli w głąb siebie i spróbowali dokopać się do traum z dzieciństwa albo do tego, co jest z nami nie tak. Twierdzą, że u każdego z nas źródło problemu jest inne.

Co po części jest prawdą. Gdyby było inaczej, mielibyśmy przepis na wyzdrowienie i nikt nie miałby już zaburzeń psychicznych. Ale masz rację mówiąc, że to nie jedyne źródła naszych problemów.

- Bardzo często pomijany jest fakt, że przyczyny mogą być też zewnętrzne. Że może chodzić o świat. Co jeśli z nami jako jednostkami wszystko jest w porządku, a zepsute jest społeczeństwo i wszystko, co nas otacza? Mówię o tym dlatego, że uważam, że zdrowie psychiczne każdej jednostki jest odpowiedzialnością nas wszystkich. Musimy zbudować świat, w którym panuje większa harmonia. Korupcja i nierówność w dzisiejszych czasach są wręcz przytłaczające.

Właściwie to uważam, że ludzie, którzy nie czują, że coś jest nie tak, są po****doleni. Wystarczy spojrzeć na młodych ludzi, którzy coraz częściej mają problemy psychiczne. To nasza wina. To reakcja na to, co się wokół nas dzieje, na presję narzucaną na nas przez świat, na wszechogarniającą nas samotność. Mówienie o tym jest dla mnie ważne, nie tylko z osobistych pobudek, ale również dlatego, że ten problem dotyczy nas wszystkich. Jest wspólny. Myślę, że stać nas na więcej.

Nowością w twoim życiu jest też aktywność w social mediach. Od miesięcy często pokazujesz tam swoją codzienność i rozmawiasz z mnóstwem fanów. Miała na to wpływ pandemia?

- Muszę podziękować za to mojej dziewczynie. Kiedy skończyłem tworzyć album, mocno zachęcała mnie do tego, żebym na nowo odkrył media społecznościowe. Pozwoliła mi poczuć pewność siebie. Nigdy nie przychodziło mi naturalnie bycie tak otwartym, jak teraz, ale myślę, że słusznie zauważyłaś, że pandemia miała na to wpływ. Straciłem relację z moimi fanami, którą budowaliśmy przez lata. Sama dobrze wiesz, że mam lojalnych fanów, którzy przychodzą na moje koncerty i mamy wspólne zrozumienie tego, jak będziemy się komunikować. Podczas koncertów mówimy do siebie własnym językiem.

Okropnie tęskniłem za tą relacją, za tymi ludźmi, którzy stali się fundamentami mojego życia. Chciałem zastąpić czymś to uczucie, i udało mi się to dzięki social mediom. Chwile spędzane na rozmowach z moimi fanami online niwelują moją samotność. Media społecznościowe są świetne, jeśli dobrze się z nich korzysta. Cieszę się, że to teraz mój główny sposób komunikacji z fanami. Kiedyś polegałem mocno na radio czy telewizji. Teraz instytucje nie są dla mnie tak ważne, bo prowadzę komunikację bezpośrednio z moimi wielbicielami.

Pamiętam, że kiedy promowałeś "Wrong Crowd", występowałeś w garniturze i powiedziałeś mi, że kiedy go zakładasz, zamieniasz się w piosenkarza, że to pewnego rodzaju zbroja. Często miałam też poczucie, że jesteś w swoim świecie. Teraz, kiedy ta płyta jest jeszcze bardziej emocjonalna niż poprzednie, będzie ci trudniej wykonywać ją na żywo?

- Nie mam pojęcia! Wiem tylko tyle, że chcę robić coraz więcej. Wydaje mi się, że show to dla mnie show. Nie wiem, czy to kiedykolwiek się zmieni. Osoba, która wychodzi na scenę, nigdy nie może być w pełni mną. Występy przed tysiącami ludzi nie są normalne, więc jakaś zbroja zawsze musi się pojawić. Żeby znaleźć w sobie siłę, aby występować przed ludźmi, aby moja muzyka do nich przemawiała, muszę dać z siebie naprawdę wiele. Sama wielokrotnie mogłaś się przekonać o tym, że na scenie dawałem ludziom rozrywkę, byłem pewny siebie, a podczas naszych spotkań miałaś do czynienia z innym człowiekiem. To dlatego, że w wolnym czasie muszę się wyciszać. Nie mógłbym cały czas dawać z siebie wszystkiego - robię to podczas koncertów, a poza nimi zbieram siły.

Zawsze przed koncertami lubiłeś siedzieć samotnie w jakimś cichym miejscu.

- Tak, zwykle przed koncertem przez dwie-trzy godziny siedzę sam w garderobie. W tym czasie czytam, medytuję, wyciszam się, żeby zebrać siły na wyjście na scenę. Show zawsze pozostanie dla mnie show, ale chcę dawać z siebie jeszcze więcej. Nie chodzi o to, żebym zawsze był dostępny dla wszystkich, muszę mieć trochę czasu tylko dla siebie. Podczas nadchodzącej trasy chciałbym spędzać więcej czasu z fanami, na przykład zapraszać ich na próby. Czasami ludzie ustawiają się w kolejkach, żeby się ze mną przywitać, a ja nie jestem w tym dobry. Chcę być lepszy. Chcę poznawać ludzi. Może coś wymyślę, bo chciałbym być bliżej moich fanów.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Tom Odell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje