Reklama

Krzysztof Krawczyk: Miłość jest najlepszym lekarstwem

Krzysztof Krawczyk opowiada o nałogu, miłości i Bogu /Agencja SE/Łukasz Piecyk /East News

"Wielokrotnie Ewa mogła się ode mnie odwrócić, nie dopuszczałem do tego. Była moim kołem ratunkowym i wiedziałem, że przy niej nie stanie mi się nic złego" - opowiada Krzysztof Krawczyk o swojej relacji z żoną Ewą. W wywiadzie dla Interii piosenkarz poruszył również tematy jego początkowego braku fascynacji Leonardem Cohenem, uzależnienia od leków, nawrócenia oraz swojego występu na festiwalu Hip Hop Kemp.

Reklama

Płyta "Tańcz mnie po miłości kres" ukazała się 27 listopada 2015 roku. Inspiracją do stworzenia albumu były tłumaczenia tekstów Leonarda Cohena autorstwa Macieja Zembatego. Jak przyznaje Krzysztof Krawczyk zasługi przekładającego są ogromne. To przetłumaczone piosenki ostatecznie miały skłonić piosenkarza do nagrania płyty:

- Zembaty zrobił coś niesamowitego. Ale trzeba też pamiętać, że on był ogromnym fanem Cohena - dodaje Krawczyk.

Reklama

Płyta nie powstałaby, gdyby nie naciski ze strony menadżera Krawczyka, Andrzeja Kosmali. Sam wokalista nie był na tyle zainteresowany Cohenem, żeby nagrać płytę z własnej woli.

- Leonard Cohen zawsze mnie zastanawiał, ale nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Nigdy nie przesłuchiwałem jego płyt w całości. Uważałem go za niewciągającego. Nie czułem jego przekazu - przyznaje Krawczyk.

Zmiana nastawienia do Cohena nastąpiła częściowo po zobaczeniu go na żywo w Kanadzie:

- Coś mnie ruszyło na koncercie w Toronto. Widziałem autentyczne poruszenie ludzi. Kobiety ocierające łzy i wzruszonych mężczyzn. To był pierwszy sygnał - wyznaje piosenkarz.

Artysta zaznacza również, że nie jest to zwykła płyta z coverami.

- To jest płyta Krzysztofa Krawczyka, która powstała na bazie piosenek Leonarda Cohena i tekstów Macieja Zembatego. Powstawało więc coś zupełnie nowego. Ta płyta jest niepodobna do żadnej innej w mojej karierze. W żadną chyba nie będę już tak emocjonalnie zaangażowany - stwierdza Krawczyk.

Cohen i Krawczyk nigdy się nie spotkali, czego polski wokalista żałuje:

- Mogliśmy to zrobić, przecież to żaden problem. Rod Stewart nagrał ze mną nawet się ze mną nie widząc. Dograłem ścieżki, on to zaakceptował i trafiło to na moją płytę - opowiada.

Jak przyznaje piosenkarz, z Cohenem łączy go kilka podobieństw:

- On i ja przebrnęliśmy przez różne tragedie i katastrofy. Dotknęła nas śmierć osób najbliższych. To jest najbardziej bolesne - wyznaje wokalista.

Cohena i Krawczyka, według tego drugiego, łączy również miłość do Boga. Przy okazji piosenkarz wspomina o swoim nawróceniu na wiarę chrześcijańską:

- Cohen jest obecnie buddystą, ale w wierze wiele nas łączy. On wspomina z wielkim szacunkiem Chrystusa, który, że tak powiem nieładnie, jest moim guru. Nawrócenie spadło na mnie jak grom z nieba. Miałem wrażenie, że dostałem sygnał od Boga, który powiedział "obserwuję cię synu i widzę co robisz" - wyznaje Krawczyk.

- Ponad 20 lat nie uczestniczyłem w życiu religijnym. Nie czułem tej atmosfery i dziwiłem się, że ludzie biorą udział tak tłumnie w nabożeństwach. Pierwszym impulsem do powrotu do wiary dała mi "Solidarność", następnie pomogła mi żona Ewa. Powiedziała, że jest Wielkanoc i trzeba iść do kościoła. Początkowo byłem zirytowany na mszy, że wszyscy wstają i siadają. Nie czułem szacunku. Wzruszyła mnie natomiast postawa jednego człowieka. Nie był on zbyt dobrze ubrany, ale modlił się bardzo żarliwie, płakał i ściskał ręce do czerwoności - opowiada wokalista.

Artysta przyznaje, że z Cohenem łączy go również problem z uzależnieniami. Kanadyjczyk eksperymentował w młodości z narkotykami, natomiast Krawczyk sam przyznaje, że był lekomanem. Dodaje natomiast, że nigdy nie miał problemów z alkoholem, a tak naprawdę zaczął pić go częściej przy okazji tras koncertowych z Trubadurami.

- Największym problemem, którego Cohen nie miał, a miałem ja, było uzależnienie od leków. Poznałem w Stanach lekarza, który bardzo polubił moje piosenki i często przychodził do klubu, w którym śpiewałem. Jednego razu widział, że jestem zmęczony. Zaprosił mnie na zaplecze i powiedział, że da mi zastrzyk domięśniowy, który sprawi, że będę miał więcej energii. Tak wciągnąłem się w leki - przyznaje Krawczyk.

Piosenkarz przyznaje, że uzależnienie od leków pochłonęło sporo pieniędzy. Z nałogu pomogła wyjść mu jego żona, Ewa:

- Wyznałem jej, że jestem uzależniony od leków. Ona wtedy powiedziała, że ona stanie się moją lekomanią i spróbuje coś zrobić z moim nałogiem. Teraz już nie mam tego problemu. Biorę tylko te leki, które muszę. Tabletki na rozrzedzenie krwi, cynk, witaminę D3. To są rzeczy, które mi pomagają - dodaje Krawczyk.

Piosenkarz zdradza, że miał też epizod z narkotykami:

- Miałem amerykański zespół, dla członków którego nie było problemem wciągnięcie kreski kokainy, czy też zapalenie haszyszu i marihuany. Muszę też przyznać, że marihuana trochę podratowała mi zdrowie, bo przez jakiś czas miałem problemy z trzustką i żołądkiem i ona mnie uspokajała. Więc jako lek ma pewne zalety. Nie próbowałem nigdy heroiny. Bałem się zastrzyków i nie byłem ciekawy. Poza tym mówiono mi, że uzależnia ona niemal od razu - stwierdza.

Ponadto, jak przekonuje Krawczyk, najlepszym lekarstwem na wszystko jest miłość:

- Wielokrotnie Ewa mogła się ode mnie odwrócić, nie dopuszczałem do tego. Była moim kołem ratunkowym i wiedziałem, że przy niej nie stanie mi się nic złego - opowiada o swojej żonie wokalista.

Krzysztof Krawczyk zapytany na koniec o możliwość udziału na festiwalu Hip Hop Kemp, po raz kolejny zaznacza, że nie wyklucza takiej opcji. Przyznaje również, że bardzo bawią go wszystkie przeróbki jego piosenek:

- Cieszy mnie to ogromnie. Nie mogę jednak wziąć najlepszych raperów i nagrać płyty, bo to będzie jednoznacznie odebrane jako wazeliniarstwo i wkradanie się w łaski młodego pokolenia. Ja nie walczyłem o tych ludzi. Oni po prostu lubią moje stare i aktualne piosenki. Nie wiem, co będzie dalej. Jeżeli propozycja będzie nadal podtrzymana, to nie chciałbym zmarnować potencjału - kończy piosenkarz.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Krawczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje