Czesław Mozil i jego święta z żoną i kotami. "W kontrze do tej cukierkowej opowieści"
"W Polsce święta często przedstawia się jako najpiękniejszy czas w roku: ma być rodzinnie, wesoło i miło. A przecież nie wszyscy mają takie święta. Ktoś może być samotny, ktoś mógł niedawno stracić kogoś bliskiego" - opowiada w rozmowie z PAP Life Czesław Mozil. W grudniu i styczniu podróżuje po Polsce, występując z lokalnymi chórami i orkiestrami dziecięcymi.

Podczas świątecznych koncertów w grudniu i styczniu Czesław Mozil wykonuje piosenki z płyty "Kiedyś to były Święta" projektu Grajkowie Przyszłości, w 2020 r. nagrodzonej Fryderykiem w kategorii Album roku - muzyka dziecięca i młodzieżowa. W każdym mieście towarzyszą mu inne grupy dzieci.
"To są piosenki świąteczne, ale inne niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Trochę w kontrze do tej cukierkowej opowieści. W Polsce święta często przedstawia się jako najpiękniejszy czas w roku: ma być rodzinnie, wesoło i miło. A przecież nie wszyscy mają takie święta. Ktoś może być samotny, ktoś mógł niedawno stracić kogoś bliskiego. Te piosenki są też o tym, że czasami na święta uciekamy gdzieś daleko, bo nie możemy wytrzymać tej atmosfery. Zależało mi, żeby miały także walor edukacyjny. W Danii, gdzie się wychowałem, porusza się z dziećmi trudniejsze tematy. U nas wciąż raczej się tego unika" - podkreśla Czesław Mozil w rozmowie z PAP Life.
"Idea, żeby dzieci grały dla dzieci, jest mi bardzo bliska. Jeśli ktoś pójdzie na koncert z rodzicami i powie: 'Mamo, chciałbym spróbować grać na tym dziwnym instrumencie, jak harfa, fagot czy akordeon', to moja misja jest spełniona" - dodaje.
Czesław Mozil i Grajkowie Przyszłości: Gwiazdami są dzieci
PAP Life: Podobno postanowiłeś zostać muzykiem, bo kiedyś na szkolnym koncercie zobaczyłeś kolegę grającego na akordeonie.
Czesław Mozil: - Powiedziałem wtedy mamie, że też chcę grać na tym instrumencie. Oczywiście nie każdy musi zostać od razu profesjonalistą. Chodzi o radość z muzyki i o wrażliwość, które w życiu zawsze się przydają. Na naszych koncertach świątecznych najważniejszymi gwiazdami są dzieci, ja jestem na drugim planie. Gramy razem i mamy z tego frajdę. Jeśli mnie znają, to raczej jako bałwanka Olafa z "Krainy lodu" albo Lenia z "Akademii Pana Kleksa".
Albo z ostatniej części serii "Listy do M.", gdzie jesteś grajkiem w stroju anioła, który na akordeonie wygrywa kolędy. Śpiewasz kolędy podczas świąt?
- Dopiero niedawno moja żona trochę mnie do tego zmobilizowała. W moim domu rodzinnym nie śpiewało się kolęd, choć w Danii tradycja kolędowania jest ogromna. Za to bardzo popularne są tam tzw. kalendarze adwentowe. Od 1 grudnia w telewizji ruszają 24-odcinkowe seriale - dla dzieci, komediowe albo inne - wszystkie kończą się 24 grudnia. To stało się tak modne, że coraz więcej artystów tworzy własne "kalendarze", projekty złożone z 24 części. Ja też chciałem zrobić muzyczny kalendarz adwentowy, tylko taki, który będzie trwał trochę dłużej, i stąd pomysł na koncerty świąteczno-noworoczne z "Grajkami Przyszłości".
Czesław Mozil przed świętami: Jesteśmy przebodźcowani
Gdzie spędzisz tegoroczne Boże Narodzenie?
- W domu, na warszawskiej Pradze - z żoną i naszymi dwoma kotami. W tym roku nigdzie nie jedziemy: ani do rodziny w Iławie, ani do Danii, gdzie mieszka mój ojciec i siostra, ani do Anglii, gdzie mieszka siostra Doroty. To był dla nas obojga bardzo pracowity rok, jesteśmy przebodźcowani.
Masz swoją świąteczną kulinarną specjalność?
- Zrobię karpia po żydowsku w galarecie z marchewką i rodzynkami, a Dorota robi śledzie. W czasach Thermomiksa naprawdę można gotować nawet wtedy, gdy nie jest się mistrzem kuchni. Robimy dużo, ale w mniejszych porcjach.
Będzie jakiś duński akcent na święta?
- Na pewno zrobię risalamande - ryż gotowany na mleku, schłodzony, z bitą śmietaną i migdałami, polany sosem wiśniowym. To bardzo tradycyjny duński deser. W Danii je się też pieczeń wieprzową z chrupiącą skórką - flaskesteg, ale ja nigdy tego nie lubiłem. Zawsze wolałem pierogi ojca, zupę grzybową i karpia po żydowsku.
Choinka prawdziwa czy sztuczna?
- Oj, nigdy w naszym domu nie była sztuczna. Przez lata miałem do choinki dystans. W tym roku postanowiliśmy z żoną, że kupimy choinkę, ale weźmiemy tę najmniejszą i "najbrzydszą", której nikt nie chce. Te mniej perfekcyjne choinki też zasługują na dom. I nie będziemy jej dekorować. Na marginesie, mam na płycie piosenkę "Łańcuchy jak kluchy" - o tym, jak tata nie pozwalał mi dekorować choinki, bo wszystko musiało być perfekcyjne, dlatego robił to sam.
Kupiłeś już prezenty?
- Nie. Od ponad 25 lat nie dajemy sobie prezentów, bo to tylko generuje niepotrzebny stres. Naszym prezentem dla siebie jest czas, który spędzimy razem. Ważniejsze jest zatrzymać się na chwilę i po prostu pobyć ze sobą - z rodziną, przyjaciółmi. W Danii jest taki fajny zwyczaj, że stawia się choinkę na środku pokoju i chodząc wokół niej i trzymając się za ręce, śpiewa się kolędy. Może i my coś takiego zrobimy?
Rozmawiała Iza Komendołowicz (PAP Life).
Kim jest Czesław Mozil?
Czesław Mozil - wokalista, autor tekstów, kompozytor, muzyk, akordeonista, aktor dubbingowy, osobowość telewizyjna. Lider polsko-duńskiego zespołu Czesław Śpiewa. Był jurorem w czterech edycjach programu "X Factor". Wydał autobiografię pt. "Nie tak łatwo być Czesławem". Urodził się w Zabrzu. Kiedy miał pięć lat wyjechał razem z rodzicami i młodszą siostrą do Danii. Od 2008 roku mieszka w Polsce na stałe. Ma 46 lat.
Razem z żoną Dorotą (są małżeństwem od 2016 r.) wielokrotnie podkreślali, że świadomie zrezygnowali z rodzicielstwa.









