Reklama

Reklama

Przerwała karierę i odcięła się od ludzi. Tak wyglądały ostatnie lata życia Irene Cary

Zmarła pod koniec listopada Irene Cara w pewnym momencie zniknęła z życia publicznego. Dziennikarze zdecydowali się sprawdzić, co działo się ze zdobywczynią Oscara oraz uwielbianą w Polsce i na całym świecie wokalistką.

Zmarła pod koniec listopada Irene Cara w pewnym momencie zniknęła z życia publicznego. Dziennikarze zdecydowali się sprawdzić, co działo się ze zdobywczynią Oscara oraz uwielbianą w Polsce i na całym świecie wokalistką.
Irene Cara zmarła mając 63 lata w swoim domu /Bob Riha Jr /Getty Images

Irene Cara zmarła 25 listopada w wieku 63 lat. "Z głębokim smutkiem informuję o odejściu Irene Cary. Nagrodzona Oscarem aktorka, piosenkarka, tekściarka i producentka zmarła w swoim domu na Florydzie" - poinformowała Judith A. Moose - rzeczniczka prasowa artystki. Nieznana jest przyczyna śmierci piosenkarki.

Cara znana była przede wszystkim z roli w musicalu "Fame" ("Sława") w reżyserii Alana Parkera. Początkowo miała tylko tańczyć, ale kiedy producent usłyszał jej głos, postanowiono zmienić pod nią scenariusz.

W "Fame" zaśpiewała dwie piosenki - tytułową i "Out Here on My Own". Po raz pierwszy w historii zdarzyło się, że dwa utwory z tego samego filmu zdobyły nominacje do Oscara dla najlepszej piosenki. Statuetka ostatecznie przypadła przebojowi "Fame".

Reklama

Po filmie "Fame" Irene Cara wydała płyty "Anyonce Can See" (1982) i "What a Feelin'" (1983). Przy tym drugim wydawnictwie Amerykance pomagał legendarny producent disco Giorgio Moroder.

Największym sukcesem cieszyła się piosenka "Flashdance....What a Feeling" (jedyny numer 1 wokalistki w USA), która promowała film "Flashdance". Nagranie zostało nagrodzone m.in. Oscarem i Złotym Globem.

Smutna prawda o Irene Carze. Sąsiedzi zdradzają szczegóły

Irene Cara w pewnym momencie całkowicie wycofała się z życia publicznego. Nie pojawiała się też w mediach. "The New York Post" zdecydował się zapytać jej sąsiadów o to, jak współżyło im się z aktorką i wokalistką.

Okazało się, że Cara z premedytacją odcięła się od ludzi. "Była odludkiem. Z nikim nie rozmawiała" - powiedziała sąsiadka Cary, która mieszkała po drugiej stronie ulicy. "Jeszcze kilka lat temu nie wiedziałam, że w ogóle ktoś tam mieszka. To była pilnie strzeżona tajemnica" - komentowała.

Inna z sąsiadek przyznała, że próbowała nawiązać przyjacielską relację z Irene, jednak ta nie była chętna na jakiekolwiek spotkania. "Wysyłałam jej SMSy lub dzwoniłam, aby zaprosić ją na spacer, ale nie odpowiadała przez wiele dni. Nigdy nie oddzwaniała ze swojego telefonu. Martwiła się o swoją prywatność. Nie wyglądała dobrze i mówiła, że ma problemy zdrowotne" - wspominała.

Cara mieszkała w niepozornym w Largo na Florydzie. Jak przyznają sąsiedzi, nikt nigdy nie odwiedzał wokalistki. Najczęściej pojawiał się jedynie mężczyzna koszący trawnik.

Wieloletnia menedżerka artystki stwierdziła natomiast, że "Cara działała w show-biznesie na własnych zasadach" oraz że próbowała w ostatnich miesiącach wznowić karierę. Dodała również, że wokalistka nie popełniła samobójstwa, nie miała też problemów z alkoholem i narkotykami.

Zapytana przez dziennikarzy, dlaczego odcięła się od ludzi, stwierdziła, że Cara bardzo bała się zakażenia koronawirsuem.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Irene Cara

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy