Reklama

Reklama

Piotr Szkudelski nie żyje. Krzysztof Cugowski żegna perkusistę Perfectu

"'Wszystko ma swój czas...' Do zobaczenia Piotrze!" - cytatem z utworu grupy Perfect wokalista Krzysztof Cugowski pożegnał zmarłego perkusistę tej formacji Piotra Szkudelskiego. Muzyk zmarł nad ranem w wieku 66 lat.

"'Wszystko ma swój czas...' Do zobaczenia Piotrze!" - cytatem z utworu grupy Perfect wokalista Krzysztof Cugowski pożegnał zmarłego perkusistę tej formacji Piotra Szkudelskiego. Muzyk zmarł nad ranem w wieku 66 lat.
Piotr Szkudelski przez 40 lat był perkusistą grupy Perfect /AKPA

Piotr Szkudelski zmarł w poniedziałek nad ranem. Nie podano przyczyny śmierci muzyka.

Perkusista był członkiem pierwszego składu Perfectu (posłuchaj!). W zespole grał przez 40 lat (1980-2020). W ostatnim czasie na zastępstwo za perkusją na niektórych koncertach pojawiali się Krzysztof Patocki i Sławomir Puchała.

We wpisie na Facebooku Szkudelskiego pożegnał Krzysztof Cugowski, wieloletni wokalista Budki Suflera.

Reklama

"Dzisiaj pożegnał nas Piotr Szkudelski, legendarny perkusista zespołu Perfect. Tyle razy spotkaliśmy się na scenie, za kulisami, przy zabawnych opowieściach, ale cóż... "Wszystko ma swój czas..." Do zobaczenia Piotrze!" - napisał.

Cugowski był jednym z gości na pamiętnym koncercie Perfectu zarejestrowanym na płycie "Live 1995".

Piotr Szkudelski (Perfect) nie żyje

Szkudelski urodził się 29 grudnia 1955 roku w Warszawie.

Grał też w formacjach Dzikie Dziecko (razem ze Zbigniewem Hołdysem, pierwszym liderem Perfectu), w grupie Martyny Jakubowicz (posłuchaj!), w zespołach Jajco i Giganci, Emigranci.

Hołdys na Facebooku dał tylko krótki wpis "Ech..." z archiwalnym zdjęciem perkusisty.

Piotr Szkudelski brał też udział w sesji nagraniowej "I Ching" (1982-83) - dwupłytowego albumu zrealizowanego m.in. przez muzyków zespołów Perfect, TSA, Osjan, Porter Band, Krzak, Breakout oraz Maanam.

"Album (...) był - choćby ze względu na potencjał personalny - zamierzeniem wyjątkowym, jednak zrealizowanym tylko w części. Hołdys bowiem zbyt rzadko tasował muzyków, nie wychodząc poza schemat perkusja - bas - dwie gitary. Pod tym względem chlubnym wyjątkiem jest utwór tytułowy (...). Niemniej 'I Ching' robił wrażenie ze względu na unikalny charakter całości" - pisał Jan Skaradziński w "Encyklopedii polskiego rocka".

Czytaj także:

Koniec zespołu Perfect. "Nic i nikt nie może już tego zmienić"

Andrzej Urny nie żyje. Tak gitarzystę żegnają przyjaciele

Grzegorz Markowski o próbie pojednania ze Zbigniewem Hołdysem

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL