Nie żyje Jacek Śliwczyński. "Aż trudno uwierzyć"
Nie żyje Jacek Śliwczyński. Basista do 1989 roku współpracował z zespołem T.Love.

Informacje o śmierci Jacka Śliwczyńskiego przekazał fotograf koncertowy, Wiesław Radzioch. "Bardzo smutna informacja. Odszedł od nas Jacek Śliwczyński. Aż trudno uwierzyć" - napisał.
Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy. "Ależ smutna wiadomość. Niemożliwe Koniu! Coś Ty wymyślił!", "Niestety przyjdzie nam pożegnać kolejną osobę z kręgu częstochowskiej kultury. Pod tym względem ten rok jest fatalny" - piszą przyjaciele.
"Zmarł Jacek Koniu Śliwczyński. Basista T.LOVE ALTERNATIVE. Mój partner sekcyjny. Człowiek legenda. Już nikt nie zagra TRADYCJI tak jak Ty. Brak słów. Spoczywaj w pokoju" - tymi słowami zmarłego pożegnał Piotr "Vysol" Wysocki, perkusista zespołów Kobranocka i Atrakcyjny Kazimierz, który z T.Love Alternative był związany w latach 1987-1989.
Nie żyje Jacek Śliwczyński. Kim był?
Jacek Śliwczyński dołączył do zespołu T.Love w 1983 roku, czyli zaledwie rok po powstaniu grupy. Przejął od Muńka Staszczyka rolę basisty. Z zespołem działał do 1989 roku, później zajął się fotografią.
"Żyję z fotografii. To jest mój zawód. Czasami jest ciężko, ale udaje mi się. Trzymam się tego uparcie, co lubię. Nie narzekam, że mam za dużo czy za mało. (...) Robiłem dużo sesji dla producentów żywności, reklamowo, na opakowania. To jest duża odpowiedzialność, wymagania klientów. Są sesje, kiedy 15 osób nad tobą stoi. To są trudne sytuacje, ale ogarniałem" - mówił w 2017 roku w wywiadzie dla Miejskiego Domu Kultury w Częstochowie.
Mówił również, że nadal bliska jest mu muzyka, choć bardziej skupia się na fotografii. "Mało w tym kierunku robię. Miałem taką potrzebę stworzenia kilku form muzycznych, na zasadzie wyrzucić jakiś smutek, który we mnie siedzi, balladowo, ale znowu zacząłem robić fotografię obrotową. U mnie jest tak falami - muzyka, muzyka, fotografia, fotografia" - opowiadał.
W 2018 roku w Krakowie odbyła się wystawa jego prac, które przedstawiały portrety członków T.Love - robione zarówno na scenie, jak i w sytuacjach prywatnych. Wydarzenie zwieńczył koncert, podczas którego Jacek Śliwczyński wystąpił z Muńkiem Staszczykiem.








