Reklama

Reklama

Kolejna kobieta oskarża Chrisa Browna o gwałt. Żąda ogromnego odszkodowania

Skompromitowany piosenkarz, którzy przed laty "zasłynął" pobiciem swojej ówczesnej partnerki Rihanny, znów znalazł się w poważnych tarapatach. Anonimowa kobieta wniosła wniosła do sądu pozew, w którym twierdzi, że Chris Brown ją zgwałcił. Miało do tego dojść 30 grudnia 2020 roku.

Chris Brown znowu będzie miał problemy?

Nad Chrisem Brownem znów zgromadziły się czarne chmury. Uwielbiany niegdyś przez miliony fanów piosenkarz zszargał swoją reputację w 2009 roku, gdy dotkliwie pobił swoją ówczesną partnerkę Rihannę (posłuchaj!). Barbadoska gwiazda zamieściła wówczas w sieci szokujące fotografie z obdukcji, której poddała się po napaści. Browna skazano na pięć lat nadzoru kuratorskiego i sześć miesięcy prac społecznych. Dostał też pięcioletni zakaz zbliżania się do Rihanny i musiał przejść terapię dla sprawców przemocy.

Reklama

Choć wydawać by się mogło, że zdjęcia opuchniętej, zakrwawionej i poranionej twarzy wokalistki trwale zapisały się w pamięci odbiorców i znajomych okrytego złą sławą gwiazdora, z biegiem lat wrócił on do łask. Co zdumiewające, Brown wciąż należy do śmietanki towarzyskiej Los Angeles, a także regularnie koncertuje. Co więcej, do grona fanów skompromitowanego gwiazdora należą popularni i cenieni muzycy, tacy jak Lizzo (posłuchaj!). Artystka znalazła się niedawno w ogniu krytyki po tym, jak publicznie nazwała Browna swoją "ulubioną osobą na całym pieprzonym świecie".

Kłopoty Browna wcale się jednak nie skończyły. Na przestrzeni lat piosenkarz wikłał się w kolejne skandale. W styczniu 2019 roku agencja Reuters donosiła, iż gwiazdor został aresztowany po tym, jak 24-letnia kobieta złożyła na policji doniesienie o gwałcie, do jakiego miało dojść w jego pokoju hotelowym w Paryżu. Latem zeszłego roku do drzwi rezydencji Browna znów zapukała policja, bo przebywająca w domu rapera kobieta oskarżyła go o pobicie w czasie kłótni.

Teraz zagraniczne media donoszą, że Brown został właśnie oskarżony o gwałt przez kolejną kobietę. Domniemana ofiara gwiazdora, która w dokumentach sądowych figuruje pod pseudonimem "Jane Doe", określa samą siebie jako "profesjonalną choreografkę, tancerkę, modelkę i artystkę muzyczną". Utrzymuje ona, iż do napaści doszło 30 grudnia 2020 roku na należącym do Browna jachcie zacumowanym przy posiadłości Puffa Daddy'ego (sprawdź!) na wyspie Star Island na Florydzie. 

Piosenkarz miał poczęstować kobietę drinkiem, po wypiciu którego poczuła się "zdezorientowana, senna i niestabilna fizycznie". Wtedy ją zgwałcił. "Ostatkiem sił próbowałam go powstrzymać, mamrocząc 'nie, nie, nie', ale nie posłuchał. Po napaści bardzo szybko się ubrał i powiedział, że już po wszystkim" - zeznała ofiara Browna i dodała, że następnego dnia muzyk wysłał jej smsa, w którym namawiał, by wzięła pigułkę "dzień po".

Adwokaci "Jane Doe", Ariel Mitchell i George Vrabeck, ujawnili w rozmowie z TMZ, że powódka, która uczęszczała wówczas do szkoły medycznej, początkowo nie chciała ujawniać przestępstwa z obawy przed publicznym ośmieszeniem i podważaniem jej wiarygodności. "Jesteśmy zobowiązani do wysłuchania ofiar. Zachęcamy każdego, kto posiada jakąkolwiek wiedzę na temat tych wydarzeń, by skontaktował się z nami" - zaapelowali prawnicy. 

Ofiara Browna żąda od muzyka wysokiego zadośćuczynienia - swoje krzywdy wyceniła ona na 20 mln dolarów. Chris Brown jak dotąd nie odniósł się do stawianych mu zarzutów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy