Reklama

Reklama

Jan Borysewicz zdradza, jaki serial uwielbia. "Nie ma odcinka, którego bym nie widział"

Jan Borysewicz jest legendą muzyki, ale jego pasją jest też telewizja. Okazuje się, że ulubionym serialem lidera Lady Pank jest "Columbo". Wirtuoz gitary lubi też oglądać bajki!

Jan Borysewicz jest legendą muzyki, ale jego pasją jest też telewizja. Okazuje się, że ulubionym serialem lidera Lady Pank jest "Columbo". Wirtuoz gitary lubi też oglądać bajki!
Jan Borysewicz jest gitarzystą Lady Pank /Tricolors /East News

"Telewizja ma dla mnie bardzo duże znaczenie. Ja chyba obejrzałem wszystkie filmy, wszystkie bajki. A bajki dlatego, że jako dziecko miałem ich niedosyt. Już jako dorosły człowiek kupiłem projektor, z którego obraz rzucało się na ścianę, i oglądałem 'Wilka i Zająca'. Śmiałem się, że gdybym miał się na tym wychowywać, to bym oszalał. Podczas mojego pierwszego wyjazdu do Stanów, siedziałem w pokoju hotelowym i non stop oglądałem bajki. Z 'Królika Bugsa' znam wszystko. Nie ma chyba odcinka, którego bym nie widział" - wirtuoz gitary zwierza się na kartach swojej biografii "Jan Borysewicz. Mniej obcy".

Reklama

Jan Borysewicz ma niesprawnego kciuka. Od 40 lat

Jan Borysewicz zdradza, jaki serial uwielbia. "Nie ma odcinka, którego bym nie widział"

Muzyk ma też słabość do seriali. Między innymi wciąż wraca do produkcji "Columbo". Za każdym razem odkrywa w niej coś nowego. 

"Rok nie oglądam, potem znowu puszczają całą serię i jadę od początku. Moja Gosia (partnerka - red.) tego nie cierpi i mówi: +Jak ty możesz to oglądać? Dziad w prochowcu!+. A to jest naprawdę znakomicie zrobiony serial, zupełnie inny od tych, które powstawały w tamtym czasie. 'Kojak' nie za bardzo mi się podobał, ale 'Columbo' - facet pięknie to zagrał" - rozpływa się nad kreacją Petera Falka. Serial, który tak bardzo upodobał sobie Borysewicz, o poruczniku pracującym w wydziale zabójstw policji w Los Angeles, realizowany był w latach 1968—1978 i 1989-2003.

Jeśli chodzi o filmy, jednym z najważniejszych w jego życiu był "Rambo". Oglądał go wspólnie z muzykami Lady Pank na początku istnienia zespołu. 

"Kupiliśmy na czarnym rynku jakąś straszną wersję na VHS, tu ciemno, tu jaśniej, miejscami w ogóle brak obrazu, a myśmy to oglądali jak szaleni" - wspomina.

Borysewiczowi obce nie są też nowe produkcje. "Cieszę się, że powstał Netflix, bo produkuje seriale, które przypominają mi te z lat osiemdziesiątych, są podobnie kręcone. Odpoczywam przy nich. Telewizja, filmy, seriale zawsze mi się kojarzyły z powrotem do domu, to był czas na totalny relaks, oczyszczenie głowy z tego, co się działo podczas trasy, a trasa potrafiła niekiedy trwać nawet trzy, cztery miesiące" - przyznaje. Dlatego teraz centralne miejsce w salonie jego domu zajmuje duży telewizor.

Co interesujące, Borysewicz przyłożył rękę do powstania kilku filmów, seriali i spektakli, tworząc do nich muzykę. Z jego talentu korzystał m.in. Olaf Lubaszenko, gdy reżyserował komedie "E=mc2" i "Złoty środek".

Jan Borysewicz: Sex, drugs & rock'n'roll po polsku

Jan Borysewicz: Więcej do tej książki nie zajrzę [WYWIAD]

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy