Reklama

Reklama

Florence Welch otrzymała zaszczytne wyróżnienie od uczelni, którą... rzuciła po roku

Angielska wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka, liderująca grupie Florence + The Machine otrzymała zaszczytne honorowe stypendium od londyńskiej uczelni University of the Arts. Welch była studentką tego uniwersytetu, ale porzuciła studia już po roku. Odbierając wyróżnienie wyznała w bardzo emocjonalnym przemówieniu, że jest zarówno dumna, jak i… rozczarowana sobą, że zrezygnowała ze studiów.

Angielska wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka, liderująca grupie Florence + The Machine otrzymała zaszczytne honorowe stypendium od londyńskiej uczelni University of the Arts. Welch była studentką tego uniwersytetu, ale porzuciła studia już po roku. Odbierając wyróżnienie wyznała w bardzo emocjonalnym przemówieniu, że jest zarówno dumna, jak i… rozczarowana sobą, że zrezygnowała ze studiów.
Florence Welch z wyjątkowym wyróżnieniem /Jana Legler/Redferns /Getty Images

Jak zapewne wiecie, urodziłam się w Camberwell (prowincjonalna dzielnica południowego Londynu, przyp. red.) i studia na miejscowej uczelni artystycznej jawiły mi się, jako coś wyjątkowego" - powiedziała piosenkarka. 

"Gdy dorastałam w Camberwell, wszyscy, których uważałam za interesujących lub fajnych, lub takich którzy występowali w moich ulubionych zespołach, chodzili do Camberwell Arts College. Ale ku przerażeniu mojej matki od razu rzuciłam uniwersytet i zatrudniłam się w najbliższym barze".

Artystka wyjaśniła, że wówczas już nie aspirowała do tytułów naukowych. "Chciałam po prostu być w zespole, ale w tym momencie mojego życia naprawdę nie było dla mnie odpowiedniego zespołu... Było za to dużo picia" - stwierdziła.

Reklama

Florence zauważyła, że nie spełniła nadziei pokładanych w niej przez matkę - profesora studiów nad renesansem, rektora i starszego wiceprezesa w King's College London. Jednak dziś jest bardzo szczęśliwa, że matka ostatecznie zaakceptowała jej wybory. 

"Muszę powiedzieć, że bez tej przestrzeni do tworzenia i marzeń, nie byłabym artystką, którą jestem dzisiaj" - oświadczyła.

Ostatnia część jej przemówienia była poświęcona wyjaśnieniu znaczenia sztuki. 

"Przy tak wielu rozmowach w ciągu ostatnich kilku lat o tym, co istotne i nieistotne, nigdy nie pojawił się temat nieistotności sztuki" - powiedziała. "To siła ratująca życie, zdolna nadać sens bezsensownemu i wyrazić to, co niewyrażalne. Proszę, nie zapominajcie o tym teraz, gdy wyprowadzacie się w świat, który potrzebuje artystów bardziej niż kiedykolwiek".

W jednej sprawie uczelnia na pewno jej się przydała. Welch zażartowała bowiem, że jest winna jej pieniądze za wszystkie ulotki koncertowe Florence + The Machine, które odbiła na uniwersyteckiej kserokopiarce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL