Reklama

Reklama

Britney Spears z oświadczeniem po "Framing Britney Spears". Fani nie wierzą

Britney Spears skomentowała zamieszanie wokół dokumentu dotyczącego jej życia "Framing Britney Spears". Fani są przekonani, że za oświadczeniem stoi jej ojciec, Jamie Spears.

Britney Spears skomentowała film "Framing Britney Spears"

Przypomnijmy, że Britney Spears - jedna z największych gwiazd pop ostatnich dwóch dziesięcioleci (posłuchaj!) - jest pod opieką prawną swojego ojca. Stało się to krótko po jej załamaniu nerwowym w 2007 roku.

Pod kuratelą ojca piosenkarka spędziła już ponad 12 lat. Bez jego zgody nie może opuścić samotnie domu, nie może głosować w wyborach, mieć telefonu komórkowego, prowadzić samochodu lub zajść w ciążę.

Reklama

Wokalistka próbowała wyswobodzić się spod przymusowej opieki ojca w zeszłym roku (próbowała zmienić kuratora na Jodi Montgomery). Jednak w listopadzie sąd odrzucił jej wniosek i utrzymał w mocy kuratelę Jamiego Spearsa. Jedynym pójściem na rękę wokalistce było ustalenie drugiego opiekuna wybranego przez wokalistkę, który ma m.in. wgląd w jej finanse. Teraz finansowe decyzje będą musiały być podejmowane w uzgodnieniu z firmą Bessemer Trust.

Również fani wokalistki wciąż domagają się zakończenia kurateli Jamiego Spearsa. To właśnie tak powstał ruch #FreeBritney.

O sprawie Britney Spears ponownie głośno zrobiło się w lutym tego roku po premierze dokumentu "Framing Britney Spears", który opowiadał o kulisach ubezwłasnowolnienia gwiazdy i o tym, jakie korzyści z takiego stanu czerpie Jamie Spears. Wielu widzów było oburzonych tym, co zobaczyło.

Teraz na Instagramie piosenkarki pojawiło się oświadczenie dotyczące całej sprawy. Komentarz gwiazdy napisany został przy nagraniu, na którym tańczy do utworu "Crazy" Aerosmith.

"Moje życie od zawsze jest przedmiotem spekulacji. Jestem obserwowana i oceniana przez całe życie. Dla mojego dobra muszę tańczyć do piosenek Stevena Tylera przez każdą noc mojego życia, aby poczuć, że żyję. Obnażam swoje życie poprzez występy przed publicznością. To wymaga od mnie dużej siły i zaufania do wszechświata, ponieważ zawsze byłam oceniana, obrażana i zawstydzana przez media. Świat kręci się dalej i nadal pozostajemy delikatnymi i wrażliwymi ludźmi. Nie oglądałam filmu dokumentalnego, ale z tego, co zobaczyłam, zostałam upokorzona, tym co tam pokazano. Płakałam przez dwa tygodnie i wciąż czasami jeszcze płaczę. Robię, co mogę w mojej duchowości, aby zachować radość, miłość oraz szczęście. Każdy dzień sprawa mi radość. Nie jestem tu po to, aby być idealną. Perfekcja jest nudna. Jestem tu, aby przekazać życzliwość" - czytamy.

Komentarz skonsternował wielu fanów Britney Spears, którzy stwierdzili, że być może oświadczenia nie napisała sama Britney.

Według komentujących oświadczenie Spears nie ma żadnego pokrycia z jej ostatnimi działaniami. W marcu wokalistka złożyła do sądu kolejny wniosek o zmianę stałego opiekuna prawnego na Jodi Montgomery. Tym samym podjęła próbę usunięcia z kurateli swojego ojca. Sąd rozpatrzy jej sprawę w kwietniu.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Britney Spears

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje