Reklama

Nie poszło o pieniądze?

Wokalista Ozzy Osbourne rzuca nowe światło na konflikt muzyków Black Sabbath z perkusistą Billem Wardem.

Przypomnijmy, że oryginalny perkusista Black Sabbath ostatecznie nie wziął udziału w reaktywacji legendy heavy metalu. Jak Bill Ward oświadczył fanom, na przeszkodzie stanęły finanse. Muzyk czuł się niedoceniony, a zaoferowaną gażę uznał za urągającą jego godności.

Reklama

Pozostali muzycy Black Sabbath nie ugięli się przed żądaniami kolegi i zaprosili do składu znanego z Rage Against The Machine czy Audioslave perkusistę Brada Wilka.

Teraz wokalista Ozzy Osbourne twierdzi, że kwestie finansowe to była tylko jedna strona medalu w konflikcie z Billem Wardem.

"Chodziło o pieniądze, ale nie tylko. Musieliśmy zapytać Billa, czy jest w stanie zagrać dwugodzinny koncert. Zasugerowałem, że powinniśmy spróbować zagrać na próbie cały koncertowy set i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Bill nie był w najlepszej formie, a przecież gra na perkusji to najbardziej wymagające zadanie w zespole" - powiedział na łamach magazynu "Mojo".

"Okazało się, że Bill nic nie pamięta z tego, co graliśmy. Ale nie przyznał się, że nie da rady zagrać całego koncertu i nie poprosił o pomoc, jak na przykład wspomagający go perkusista. Nie zaproponował też, że zagra tylko kilka numerów na każdym koncercie. To byłoby bardzo w porządku" - opowiada Ozzy.

"Rozumiem go jednak i wiem, co czuł. Jego duma została zraniona. Naprawdę go rozumiem. On już na zawsze będzie moim bliskim przyjacielem i bratem, ale... Albo się załatwiasz, albo zsiadasz z kibla! Nie ma prawa być zaskoczony, że nie dostał pełnej gaży. Nie mógł, do cholery!" - wokalista Black Sabbath komentuje w swoim stylu.

Ozzy Osbourne zdradził również, że podczas prób perkusja Billa Warda oblepiona była samoprzylepnymi żółtymi karteczkami.

"Były na całych jego bębnach, te małe żółte cholerstwa. Wszędzie! Zapytałem go, co to u licha ma być? Przyznał, że nie może zapamiętać swoich partii, a te karteczki miały mu pomóc. Zapytałem go, w jaki sposób zorientuje się, na którą z tych 500 tysięcy karteczek ma spojrzeć w danym momencie?" - grzmi Ozzy.

"Nie mieliśmy cierpliwości, by w ten sposób pracować" - przyznał na koniec wokalista Black Sabbath.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bill Ward | Ozzy Osbourne | Black Sabbath | Black Sabbath

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje