Reklama

Viki Gabor "Getaway (Into My Imagnation)": Światowy pop na rodzimym poletku [RECENZJA]

Czy to do tej pory najlepsza płyta, jaką zawdzięczamy "The Voice Kids"? Z pewnością. A na dodatek "Getaway (Into My Imagination)" nie ustępuje wcale temu, co szaleje na popowych listach przebojów na całym świecie.

Viki Gabor na okładce debiutanckiej płyty "Getaway (Into My Imagination)"

Czego bym nie napisał o Viki Gabor, to pewnie już o niej wiecie. Zresztą od dłuższego czasu nie da się uciec od tej dopiero 13-letniej zwyciężczyni ubiegłorocznej Eurowizji Junior oraz zdobywczyni drugiego miejsca drugiej edycji "The Voice Kids". W wokalistce kryje się niesamowity potencjał - mowa tu oczywiście o potężnym głosie, którego proces szlifowania od castingu do finału był jednym z najciekawszych elementów talent show TVP.

Reklama

Powiedzmy to sobie jasno: "Getaway (Into My Imagination)" nie jest projektem o wygórowanych ambicjach, który wymaga od słuchaczy skupienia, o czym świadczą chociażby proste, niezbyt angażujące teksty. Osoby odpowiedzialne za stworzenie płyty - w tym, co ciekawe, starsza siostra Viki, Melisa - postawiły sobie za zadanie stworzenie rozrywkowego, radiowego popu, który będzie przemycał w swoje ramy aktualne światowe trendy. I wiecie co? Udało im się to! Ostatni raz miałem podobne wrażenie podczas słuchania albumu MaRiny [pseudonim Mariny Łuczenko-Szczęsnej - przyp. red.] "On My Way" (sprawdź!). Ale to było aż trzy lata temu! Dla radiowego popu to jak cała wieczność.

"Getaway (Into My Imagination)" z pewnością nie grzeszy oryginalnością. "Afera/That's What She Said" (utwór występuje w dwóch wersjach językowych) w klimatach wysmakowanego retro-disco z funkowym basem spokojnie mogłoby zasilić "Future Nostalgia" Dua Lipy (posłuchaj!). Singlowe "Not Gonna Get It" uderza w podobne klimaty, a przy okazji bardzo sprawnie trawestuje brzmienie lat 80., by ostatecznie wpleść je we współczesne ramy.

Przy tworzeniu "Flames" mógłby równie grzebać Diplo - posłuchajcie dropu po refrenie oraz bębnów, to zrozumiecie o czym mowa. Tytułowe "Getaway" to karaibski nowoczesny pop, którego popularność jest niczym zapełnienie niszy po zmniejszeniu aktywności artystycznej Rihanny. Nie mogę nie wyróżnić "Guilty" z bardzo zgrabnym pomysłem na refren.

Co możecie z tego wywnioskować? Cóż, album Viki Gabor to płyta na wskroś singlowa. Każdy utwór z płyty to potencjalny radiowy przebój. Paradoksalnie, te pierwsze poznane, czyli "Ramię w ramię" z Kayah (chyba najbardziej oryginalne na płycie z powodu romskich akcentów, sprawdź!) oraz pamiętane z ubiegłorocznej Eurowizji Junior "Superhero", sprawdzają się w tej roli często gorzej niż pozostałe piosenki. Możecie sobie w takim razie teraz wyobrazić, co się dzieje na tym albumie.

Jasne, czasami można czuć przeładowanie albo to, że nie wszystkie utwory trzymają równie wysoki poziom. Chociażby zwrotkom w "Forever And A Night" oraz "Time" brakuje wyrazistości oraz mocy, które to cechy pojawiają się dopiero w refrenach poszczególnych utworów.

Kiedy byłem nastolatkiem, a majorsy brały pod swoje strzechy osoby w wieku Viki Gabor, powstawały takie potworki jak Hop Kids (sprawdźcie... lub lepiej nie sprawdzajcie). Cieszy więc to, że nawet jeżeli "Getaway (Into My Imagination)" trafi głównie do dzieciaków, to ci dostaną w końcu coś dobrze wyprodukowanego, przebojowego i coś, przy czym ich rodzice nie będą zgrzytać zębami, a nawet będą czerpać z tego autentyczność radość.

Dobra, jasne, wiem: duży budżet wylewa się tu z każdego dźwięku oraz z klipów. Ale tak czy siak "Getaway (Into My Imagination)" to droga, w którą nie tyle polski teen-pop, co cały polski radiowy pop powinien zmierzać. A jeżeli w przyszłości do warsztatu Viki Gabor dojdzie świadomość muzyczna wokalistki, to jestem spokojny o to, co będzie działo się z jej karierą.

Viki Gabor "Getaway (Into My Imagination), Universal Music Polska

7/10


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Viki Gabor | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje