Reklama

Muniek Staszczyk "Syn miasta": Chodźcie na spacer [RECENZJA]

Trzeci solowy album Muńka Staszczyka to istna stylistyczna biegunka. I pozostaje artyście życzyć jak najczęstszych takich biegunek.

Na okładce płyty "Syn miasta" znalazł się Gluś, ukochany mops Muńka

Życzyć biegunek... poza oczywistymi życzeniami prędkiego powrotu do pełnego zdrowia i pełnej sprawności, bowiem niedawno, na początku lipca, podczas krótkiego pobytu w Londynie, Staszczyk doznał wylewu. Szczęśliwie skończyło się lepiej, niż w takich przypadkach bywa, jednak na razie ewentualność koncertowej promocji "Syna miasta" przesunęła się w czasie na bliżej nieokreśloną przyszłość. A szkoda, bo materiał jest to bardzo w porządku.

Reklama

Muzyka jest owocem czynu zbiorowego - piosenki na płytę napisali: Wojciech Waglewski, Janek Pęczak, Błażej Król, Kasia Piszek i Jurek Zagórski. I na dobrą sprawę mimo unoszących się nad wszystkim tekstami i wokalem Muńka, doskonale słychać co tu jest czyje i panuje potężne zróżnicowanie. To duży atut, bo Staszczyk ewidentnie jest wokalnym odpowiednikiem "aktora charakterystycznego", co oczywiście kochają jego fani, ale dla pozostałych mogłoby się okazać ekwiwalentwem otyłego dziecka siadającego na niczego się nie spodziewającym baloniku. A tak do tłamszenia nie dochodzi.

I tak oto mamy tu realizację weilowskich aksjomatów w "Kłamstwie", fajny soulik w "Bo życie jest", Organkową podróbkę wczesnego Black Keys we "Wszyscy umarli", jazzujące spoken-word w "Krajobrazie z wilgą i ludziach", bluesowe gitary przypominające "Black Velvet" Alannah Myles w "Ta piosenka jest dla ciebie", czy wreszcie nową falę zderzającą się z synth-wavem w "Edith Piaf". Jest czego posłuchać.

Sprawdź tekst utworu "Pola" w serwisie Tekściory.pl!

Kolejny atut to bezpretensjonalność. Dobrze, że facet, który napisał jedne z najważniejszych tekstów polskiego rocka przełomu epok nie robi z siebie nie wiadomo jakiego ciasteczkowego bohatera, nie upiera się, żeby stać na jakichś bardziej lub mniej wyimaginowanych barykadach, toczyć dawno stoczone bitwy i epatować kombatanctwem. W czasach, kiedy mamy nierzadko do czynienia z takim właśnie kombatanctwem, a urzędowe siły wręcz do niego bezwstydnie zachęcają, teksty na "Synu miasta" to po prostu dowód klasy i tego, że Staszczyk nam się od realu szczególnie nie odkleił. No i oczywiście są to teksty typowo "muńkowskie".

Bardzo przyjemna, kompletnie niezadęta płyta, z której z powodzeniem można wyciąć kilka naprawdę niezłych numerów na spacerową playlistę. Szczególnie że jesień, póki co, spacerowa. Muniek uprawia swoje muńkowstwo. I bardzo dobrze, oby je nam uprawiał jak najdłużej.

Muniek Staszczyk "Syn miasta", Agora

7/10


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Muniek | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje