CatchUp jest ciekawym przykładem artysty, u którego już po pierwszych sekundach słychać, że to jest właśnie jego utwór. W tym wszystkim nie dziwi fakt, że odpowiada za większość produkcji na "Kuku Na Muniu" i to po prostu słychać. Jest to coś, co najbardziej przyciąga mnie do tego materiału, dostarczając niezwykłej przyjemności ze słuchania. Ale skupmy się na poszczególnych utworach.
Po przesłuchaniu całości, na wyróżnienie zasługują "Alergia" z Otsochodzi, który już po raz kolejny udowadnia jak dobrze Catchupowi współpracować z czołowymi raperami oraz "Potempo" z Michałem Aniołem i Frank Leenem, czyli kolejny kawałek spod tego tria, pokazując jak bardzo chłopaki swoim flow pasują do siebie nawzajem. Ale nie można zapominać również o pierwszym singlu - genialnym "Łopianie" z braćmi Kacperczyk, który doczekał się albumowego remiksu, gdzie swoje zwrotki położyli IGNACY i Hubert. Tak więc "Kuku Na Muniu" udowadnia, że da się mieć wielu gości, którzy nie tłamszą głównego artysty, a go wzbogacają.
Ciężko znaleźć mi przykład drugiego artysty w Polsce, który byłby w stanie tak zwinnie balansować pomiędzy luźnymi satyrycznymi kawałkami a cięższymi z większą rozkminą w tekście. Tak i tutaj mamy tego znakomity popis. Z jednej strony "Cusztak Bywa Skit" i "Senablat" z Erykiem Moczko, a z drugiej "Stary Ja" i "Facetime". Bywa ciężko, ale później szybko zostaje to rozładowane luźniejszym kawałkiem, przez co tak zbilansowanym krążkiem ciężko się nie zachwycać.
CatchUpa w tym wszystkim ciężko zdefiniować, zaszufladkować. W "Kocie Schrödingera" z Bambi śpiewa właśnie o byciu naraz znanym, naraz nie, i to chyba najlepsza definicja, z jakim artystą mamy do czynienia. Rok temu występował na głównej scenie Open'era z całym clubem2020, a teraz znowu wychodzi z materiałem, który nie jest mainstreamowy, co tylko dodaje mu wartości. Każdy, kto zna jego twórczość, wie, z jakiego pokroju talentem mamy do czynienia.
"Perypetie", debiut CatchUpa, pełen jest przebłysków, "Kuku Na Muniu" jest już natomiast na równym dobrym poziomie. I dobrze. Bez wątpienia jest lepszym albumem jako całość. Z niecierpliwością będę wyczekiwał kolejnych wydawnictw, czy featów, bo CatchUp jest na tyle barwnym artystą, że nigdy nie wiesz, czym tym razem cię zaskoczy.
CatchUp “Kuku Na Muniu"
9/10









