Reklama

Maneskin przed Polsat SuperHit Festiwal: Rock and roll to autentyczność

Od lewej: Thomas Raggi, Ethan Torchio, Victoria De Angelis i Damiano David /Vyacheslav Prokofyev/TASS /Getty Images

Reklama

26 czerwca w Operze Leśnej w Sopocie jako gość specjalny Polsat SuperHit Festiwalu wystąpi włoska grupa Maneskin. W rozmowie z Interią opowiedzieli, czym jest dla nich muzyka i rock and roll.

26 czerwca, drugiego dnia Polsat SuperHit Festiwal, odbędzie się specjalny występ grupy Enej (10 lat od wygranej w "Must Be The Music") oraz koncert "Najlepsi z najlepszych"

Na deskach Opery Leśnej pojawią się sanahSławomirMichał SzpakDodaPectusAndrzej Piaseczny, Paweł DomagałaGolec uOrkiestraGromee, Viki GaborKayahIRAKortez Justyna Steczkowska.

To właśnie wtedy gościem specjalnym będzie grupa Maneskin, która w maju wygrała 65. Konkurs Piosenki Eurowizji odbywający się w Rotterdamie.

Reklama

Maneskin tworzą wokalista Damiano David, basistka Victoria De Angelis, gitarzysta Thomas Raggi i perkusista Ethan Torchio.

Pierwsze kroki stawiali grając na ulicach, w tym w ścisłym centrum historycznego Rzymu, choćby na Via Del Corso, jednej z najsłynniejszych ulic stolicy Włoch.

Kasia Gawęska, Interia: - Nie jesteście typowym zespołem, który wygrywa Eurowizję. A jednak się udało! Co znaczyła dla was ta wygrana?

Victoria: - Nasze zwycięstwo było bardzo ważne, wydaje nam się, że to symbol tego, jak bardzo zmieniamy się jako społeczeństwo i jak reagujemy na odmienność. Poza tym dowiedział się o nas świat. Teraz jesteśmy w Warszawie, rozmawiasz z nami, bo wygraliśmy i dzięki temu mieliśmy możliwość tutaj przyjechać. A o to właśnie nam chodziło - żeby jak najwięcej osób usłyszało naszą muzykę.

To było dla nas też takie osobiste zwycięstwo, bo przez dwa ostatnie lata mieliśmy dużo problemów związanych z tym, jaką muzykę chcieliśmy grać. We Włoszech mówiono nam, że powinniśmy się poddać, że nikt nie słucha rock and rolla, że taka muzyka nie jest grana w radio, nie sprzedaje się, nie odnosi sukcesów. Zdecydowaliśmy się na występ na Eurowizji po to, żeby udowodnić wszystkim sceptykom, że się mylą. Za bardzo wierzyliśmy w naszą muzykę, żeby z niej zrezygnować. I mieliśmy rację, więc tym bardziej wygrana na Eurowizji znaczy dla nas tak wiele, jak tylko się da.

Mówicie, że rock and roll nigdy nie umiera... Od legendarnych rockmanów słyszałam, że rock to nie narkotyki, seks, alkohol, pieniądze. To styl życia. Czym dla was jest rock and roll?

Damiano: Rock and roll to szczerość, autentyczność. Chodzi o ciągłą walkę o to, w co wierzysz. Myślę, że pod tym względem jesteśmy prawdziwymi rock and rollowcami. Tak jak mówiła Victoria, we Włoszech - a może i nawet na całym świecie - rock nie jest już mainstreamowym gatunkiem muzycznym. Więc walczyliśmy do końca, żeby rock znowu stał się ważny, bo rock and roll to my, to wartości, które nas zbudowały. Świetnie się bawimy, grając tego typu numery. Rock and roll pozwala nam dzielić się ze światem tym przesłaniem: że wszystko jest możliwe jeśli bardzo się w to wierzy i nigdy nie poddaje.

Jesteście rozchwytywani w całej Europie, przed budynkiem, w którym jesteśmy, jest mnóstwo waszych fanów. Czujecie się gotowi na to, żeby być dla nich idolami? Jesteście bardzo młodzi, a jednak myślę, że macie ludziom sporo do przekazania.

Damiano: Nie uważamy, że musimy być wzorami do naśladowania. Tak jak powiedziałaś, jesteśmy bardzo młodzi, więc mamy świadomość, że będziemy popełniali błędy, bo popełnia je każdy. Myślę, że to, co odróżnia nas od wielu celebrytów to fakt, że umiemy przepraszać i jeśli coś zrobimy nie tak, nie będziemy od tego uciekać. Przyznamy się do naszych błędów i przeprosimy za nie - nie dlatego, że musimy, tylko dlatego, że tacy jesteśmy i jest to dla nas normalne. Jeśli ktoś uważa nas za swoich idoli, to bardzo nas to cieszy i jesteśmy z tego dumni, ale nie jest to nasz główny cel. Chcemy dzielić się ze światem naszym przesłaniem, ale absolutnie nie twierdzimy, że jesteśmy idealni i nigdy nie powinie nam się noga.

Victoria: Tak, być może jesteśmy dla kogoś idolami, ale nie oznacza to, że nagle zmienimy swoje zachowanie w życiu prywatnym, że będziemy chodzić na palcach i robić wszystko, żeby nie popełnić błędu. Pozostajemy sobą, więc nadal mamy wolność, możemy robić, co nam się podoba... dopóki nie ranimy innych ludzi ani nie podchodzimy do nich bez szacunku.

Victoria, chciałam zapytać o to, jak się czujesz jako kobieta w zespole rockowym? Myślisz, że możesz stanowić przykład dla dziewczyn, które chcą iść za głosem swojego serca, mimo że społeczeństwo każe im inaczej?

Victoria: Gra w zespole była dla mnie naturalna, bo odkąd skończyłam osiem lat, miałam pasję do gry na gitarze. Od tamtego momentu miałam dużą świadomość tego, kim jestem, co chcę robić, odkryłam w sobie ogromną siłę. Nigdy nie pozwoliłam na to, żeby ktokolwiek wmówił mi, kim jestem, czy próbował mnie powstrzymać. Takie komentarze po prostu do mnie nie docierają, odcinam się od nich.

To, że w muzyce rockowej jest stosunkowo niewiele kobiet, wynika według mnie ze stereotypów. Jest tyle rzeczy, które cały czas nie są postrzegane jako kobiece albo które nam nie przystoją... to jakiś kosmos. Od dziecka nie mamy nawet szans na to, żeby zająć się tymi "męskimi" czynnościami, bo jesteśmy od tego odciągane. To strasznie głupie! Ja miałam szczęście i ogromną wewnętrzną siłę, co pozwoliło mi robić to, co robię, ale większość kobiet jest stłamszona przez system. To się nie zmieni z dnia na dzień, proces zmian jest bardzo długi.

To kwestia społeczeństwa, które od twojego urodzenia mówi ci, co możesz, a czego nie możesz robić - to bardzo nas ogranicza. Jako kobiety nie czujemy, że możemy się temu przeciwstawić, a to bardzo krzywdzące. Wiele dziewczyn pisze do mnie, że dzięki mnie właśnie kupiły sobie pierwszą gitarę basową. To cudowne uczucie, bo mam wrażenie, że może rzeczywiście mogę być dla nich przykładem. Może chociaż kilka kobiet stwierdzi, że nie ma sensu poddawać się temu, co wmawiają nam głupi ludzie.

Zacieracie granice pomiędzy płciami, między innymi poprzez sposób, w jaki się ubieracie. Widzę tu inspiracje Harrym Stylesem, a z drugiej strony spokojnie wpasowalibyście się do młodego AC/DC.

Damiano: Super, że to mówisz. Ubrania to kolejna forma wyrażania siebie, eksperymentowania. Nigdy nie bierzemy pod uwagę, czy coś "powinien" nosić mężczyzna, a coś kobieta. Jeśli coś nam się podoba, założymy to. To prosta sprawa. Chcemy na każdy możliwy sposób reprezentować to, w co wierzymy, a ubrania to kolejny z tych sposobów. Wyrażamy się poprzez muzykę, styl, postawę, zachowanie na scenie.

Za chwilę występujecie w Sopocie, a niebawem wracacie do Polski na swój koncert. Czego możemy się spodziewać?

Victoria: Podczas własnych koncertów na pewno ludzie zobaczą nas od jeszcze bardziej szalonej, dzikiej strony niż dotychczas. Ta energia zawsze w nas jest, zobaczysz ją też w Sopocie, ale to występ telewizyjny, więc nie zrobimy niczego nieodpowiedniego [śmiech]. Podczas każdego występu dobrze się bawimy i staramy się nawiązywać kontakt z publicznością, bo to dla nich wychodzimy na scenę. Dostajemy od nich mnóstwo energii. My dajemy z siebie sto procent, a nasi fani zwracają nam tę siłę. Jest między nami chemia i to kochamy najbardziej.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maneskin | Polsat SuperHit Festiwal 2021

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje