Wojciech Mann zmienił się nie do poznania. "Jestem coraz bardziej przystojny"
Wojciech Mann przeszedł ogromną przemianę – schudł 30 kilogramów, wydał autobiograficzną książkę i otwarcie mówi o problemach zdrowotnych. Mimo kłopotów z nogą nie traci pogody ducha i wciąż zaskakuje fanów dystansem do siebie.

Wojciech Mann, znany z prowadzenia kultowego programu "Szansa na sukces", w ostatnich latach przeszedł zauważalną metamorfozę. W rozmowie z "Faktem" zdradził, jak udało mu się zrzucić aż 30 kilogramów. Nie sięgał po modne suplementy ani radykalne operacje, jak niektóre gwiazdy, a jego metoda opierała się na jednej, bardzo prostej zasadzie.
"Trochę mi się udało rzeczywiście zeszczupleć i jestem coraz bardziej przystojny" - ironizował Mann. - "To wszystko dzięki takiej radykalnej diecie, która polega na tym, że ja mogę właściwie jeść wszystko, tylko w małych ilościach. Znaczy staram się nie zjadać na przykład całego tortu na kolację, tylko połówkę albo ćwierć tortu, dopóki po łapach nie dostanę" - wyjaśnił z charakterystycznym humorem.

"Echo" - książka nie do końca z własnej woli
Wielką zmianą w życiu Manna okazało się też wydanie biografii zatytułowanej "Echo", napisanej przez Katarzynę Kubisiowską. Dziennikarz przyznał, że początkowo nie był entuzjastycznie nastawiony do tego projektu.
"Męczyli mnie chyba z pół roku i wydawnictwo, i autorka, bo ja nie miałem bardzo na to ochoty. Aż w końcu przydusili mnie do ściany i jest książka" - zdradził. Zaznaczył jednak, że ostateczny efekt go zadowala: "Dla mnie jest ciekawa, bo ja to wszystko znam".
Spotkania z autorką odbywały się przez dłuższy czas i w różnych miejscach, co, jak przyznał Mann, miało swój urok: "To było przyjemne, długo trwało, ona z tego wyciągnęła to, co uznała, że warto. A że ja jestem bardzo spokojnym i grzecznym rozmówcą, więc się nie pokłóciliśmy" - wspominał.
Problemy z nogą i odpowiedź w stylu Manna
Nie mniejszym echem niż dieta i książka odbił się widok dziennikarza poruszającego się przy pomocy chodzika. Zdjęcia trafiły do mediów i wywołały falę spekulacji na temat jego stanu zdrowia. Sam zainteresowany postanowił zareagować... po swojemu.
"Kazałem sobie zrobić zdjęcie z chodzikiem i napisałem na Facebooku jasno, że mam kłopoty z nogą. No i niech już mnie wszyscy pocałują w tę nogę, bo taką mam" - powiedział w książce "Echo". Mann przyznał, że szczerość przyniosła mu ulgę: "Nie muszę żyć pod presją, że mam stanąć w ten sposób, by się nie przewrócić i by wszyscy myśleli, że za chwilę pobiegnę. A ja akurat nie pobiegnę".
W rozmowie z Onetem, zapytany o swoje zdrowie, odpowiedział krótko i z angielską rezerwą: - "Istnieje bardzo wygodne angielskie słowo - considering. Bez względu na okoliczności, staram się dzielnie stawiać czoła wszelkim przeciwnościom".
Do fanów, którzy zaczęli się o niego martwić, zwrócił się przez media społecznościowe, nie rezygnując z typowej dla siebie ironii: "Rzeczywiście, uszkodziłem sobie jakieś potrzebne do chodzenia kawałki nogi".
Nie zabrakło też żartobliwego komentarza do własnej formy fizycznej: "Uprzedzam wszystkie chcące ze mną zadzierzgnąć rozrywkowe stosunki osoby, że obecnie przeze mnie wykonywane mambo, to już nie to, co niegdyś".
Dystans i szczerość kluczem do sympatii
Mimo problemów zdrowotnych i upływu lat, Wojciech Mann wciąż imponuje dystansem do siebie i otwartością wobec fanów. Szczerze mówi o tym, co go spotyka, ale nie pozwala, by problemy przyćmiły poczucie humoru, które przez dekady uczyniło go jednym z najbardziej lubianych dziennikarzy w Polsce.









