Ukazał się pierwszy zwiastun filmu o Michaelu Jacksonie. Internauci są podzieleni
Po latach zapowiedzi i domysłów wreszcie pojawił się pierwszy zwiastun filmu "Michael" - biograficznej opowieści o jednym z największych artystów XX wieku. Produkcja w reżyserii Antoine'a Fuquy, z Jaafarem Jacksonem - bratankiem legendarnego wokalisty - w roli głównej, już teraz wzbudza ogromne emocje. Jedni mówią o "perfekcyjnym castingu", inni - że bratanek nie jest w stanie oddać charyzmy swojego słynnego wuja.

Zaledwie minutowy teaser filmu "Michael" pokazuje najbardziej symboliczne momenty z życia Króla Popu - od dzieciństwa w Jackson 5, przez pracę z Quincym Jonesem, aż po monumentalne sceny z "Thrillera". Zwiastun otwiera ujęcie z sesji nagraniowej, podczas której Quincy mówi:
"Wiem, że długo na to czekałeś. Podkłady gotowe, piosenki też. Zaczynajmy" - słyszymy w jednej z pierwszych scen.
Już w kilka godzin po premierze zapowiedź obejrzano niemal dwa miliony razy. Widzowie dostrzegli nawiązania do choroby Jacksona, bielactwa oraz kulisy jego twórczych przemian. Twórcy podkreślają, że film ma być czymś więcej niż typową biografią - to podróż przez dekady popkultury.
Rodzinne podobieństwo czy ryzykowny wybór?
Decyzja o obsadzeniu Jaafara Jacksona w roli głównej od początku wzbudzała kontrowersje. Dla wielu fanów to symboliczny i odważny gest, inni jednak mają wątpliwości co do jego fizycznego podobieństwa do Michaela.
W sieci dominują jednak entuzjastyczne opinie.
"Jaafar naprawdę wygląda i brzmi jak Michael! Nie mogę się doczekać" - piszą internauci.
"Widok Jaafara grającego swojego wujka sprawił, że się uśmiechnąłem… Proszę, niech to będzie dobre" - dodaje inny użytkownik YouTube.
Ale nie brakuje też sceptyków:
"Nie próbowali nawet znaleźć nikogo podobnego do Michaela Jacksona" - krytykują komentujący na X (dawniej Twitterze).
Część fanów zwraca uwagę na szczegóły charakteryzacji, w tym silikonowe protezy nosa, mające odwzorować kolejne etapy przemian wyglądu artysty.
Wielkie nazwiska za kamerą
Scenariusz filmu napisał trzykrotnie nominowany do Oscara John Logan ("Gladiator", "Aviator"), a za kamerą stanął Antoine Fuqua ("Dzień próby", "Bez litości"). Za produkcję odpowiada Graham King - ten sam, który stał za sukcesem "Bohemian Rhapsody", co tylko wzmaga oczekiwania wobec nowego projektu Lionsgate.
W obsadzie znalazły się takie nazwiska jak: Colman Domingo (Joe Jackson), Nia Long (Katherine Jackson), Miles Teller (John Branca), Laura Harrier (Suzanne de Passe), Jessica Sula (LaToya Jackson), Kat Graham (Diana Ross) i Larenz Tate (Berry Gordy).
Data premiery i możliwe kontrowersje
Pierwotnie "Michael" miał trafić do kin 3 października 2025 roku, ale premierę przesunięto na 24 kwietnia 2026 roku. Oficjalnie z powodu "dodatkowych zdjęć i konieczności dopracowania montażu", choć niektórzy komentatorzy sugerują, że studio zdecydowało się na dopracowanie detali po testowych pokazach.
W ostatnich miesiącach pojawiały się także pogłoski, że film zostanie podzielony na dwie części. Z najnowszego zwiastuna wynika jednak, że powstaje jedna pełna biografia, mająca objąć zarówno karierę sceniczną, jak i prywatne życie Króla Popu.
Powrót legendy i szansa na odczarowanie wizerunku
Dla wielu fanów Michael Jackson to wciąż postać obrosła sprzecznościami - z jednej strony genialny artysta, z drugiej bohater skandali i medialnych kontrowersji. Twórcy zapowiadają, że film pokaże obie strony jego osobowości.
"Michael" ma być "intymnym spojrzeniem na życie jednego z najbardziej wpływowych artystów w historii muzyki" - czytamy w oficjalnym opisie wytwórni Lionsgate.
Premiera z pewnością stanie się jednym z największych wydarzeń filmowych przyszłego roku. Dla młodszej widowni może to być pierwsze spotkanie z twórczością Jacksona - a dla starszych fanów, nostalgiczną podróż do epoki, gdy "Billie Jean" i "Thriller" definiowały brzmienie popu.









