Sylwia Grzeszczak szczerze o relacji z Liberem. "Nigdy nie chciałam toczyć boju"
Sylwia Grzeszczak znów stanęła na scenie z Liberem i dla wielu fanów był to jeden z najbardziej zaskakujących momentów jej arenowej trasy. Choć ich małżeństwo zakończyło się w 2023 roku, na koncertach "było sobie marzenie" nie było napięcia ani dystansu. Była za to muzyka, wspólne hity i reakcje publiczności, które szybko przerodziły się w komentarze o "wzorze po rozwodzie". Sama artystka podchodzi do tego znacznie spokojniej.

Trasa "było sobie marzenie" była dla Grzeszczak spełnieniem zawodowego celu. W największych halach w Polsce towarzyszyli jej zaproszeni goście, w tym Mateusz Ziółko oraz Liber, z którym stworzyła część najważniejszych utworów w swojej karierze. Na koncertach zabrzmiały m.in. "Co z nami będzie?" i "Dobre myśli", a każdorazowe pojawienie się muzyka spotykało się z głośnym aplauzem.
W rozmowie z Radiem Eska wokalistka przyznała, że od początku nie brała pod uwagę rezygnowania z tych piosenek. "Od początku wiedziałam, że Marcin powinien być częścią [tej trasy]. Tworząc dwugodzinne show, nie wyobrażam sobie, żeby utwory, które wykonałam, miały zniknąć, bo są jakieś prywatne pobudki" - mówiła, podkreślając, że decyzja była czysto zawodowa.
Reakcje fanów i jasna granica
Obecność byłego męża na scenie szybko wywołała falę komentarzy w sieci. Internauci zaczęli pisać o dojrzałości i wzajemnym szacunku, wskazując Grzeszczak i Libera jako przykład dla innych rozstań w show-biznesie. Artystka nie ukrywa, że te opinie do niej docierają, ale nie traktuje ich jako punktu odniesienia.
"W ogóle to, jak ludzie reagują, gdy na scenę wychodzą Marcin czy Mateusz… To jest piękne, że mimo rozwodu naprawdę można wejść na scenę, szanować się i po prostu wykonywać fajnie swoją robotę" - przyznała. Jednocześnie zaznaczyła, że od zawsze unikała publicznych sporów i rozliczeń.
Sylwia Grzeszczak: Nigdy nie chciałam toczyć boju
Grzeszczak otwarcie mówi, że już na początku kariery odstraszało ją to, jak łatwo w przestrzeni publicznej pojawia się krytyka i negatywne komentarze pod adresem byłych partnerów. "Nigdy nie chciałam toczyć jakiegoś boju" - podkreśliła w wywiadzie.
Jak dodała, wolała koncentrować się na pracy niż na komentowaniu życia prywatnego. "Nie miałam potrzeby gadać o pierdołach, o różnych rzeczach wokół, zwyczajnie nie miałam na to czasu. Miałam, co robić, zajmowałam się swoimi hiciorami" - mówiła, jasno stawiając granicę między sceną a prywatnością.
Małżeństwo Sylwii Grzeszczak i Libera trwało dziewięć lat i zakończyło się w 2023 roku. Mimo rozwodu artyści nie zerwali kontaktu ani współpracy, co ma związek nie tylko z muzyką, ale też z wychowywaniem córki Bogny. "Mamy dziecko, więc nie wyobrażam sobie, żeby tutaj coś było nie tak" - podkreśliła wokalistka.
Choć artystka jest dziś w jednym z najlepszych momentów kariery, nie ukrywa, że sukces ma swoją cenę. W rozmowie z Radiem Eska wróciła do tematu samotności, która towarzyszyła jej nawet wtedy, gdy popularność była największa. "Zawsze będę powtarzać, że ta moja droga nie była łatwa. Mimo tych ludzi, naprawdę milionów ludzi, fanów, to zawsze zostawałam na końcu sama" - przyznała.









