Dana Lerska 50 lat temu podbijała serca polskiej publiczności hitami takimi jak "Po prostu jestem", "Zakochani są wśród nas" i "Dwa kroki stąd". Choć jej kariera rozwijała się w zawrotnym tempie, po latach artystka odeszła w zapomnienie. Dziś jej nazwisko znane jest tylko nielicznym. Co sprawiło, że słuch o niej zaginął?
Winą za przykry los Dany Lerskiej można obarczyć miłość. Perypetie związkowe artystki sprawiły, że zrezygnowała z wielu szans na rozwój kariery, jakie stawały jej na drodze. Dla swojego pierwszego męża piosenkarka odrzuciła ofertę trasy koncertowej po Europie. Dla drugiego ukochanego - brata znanej prezenterki TVP - wyjechała za granicę, a po powrocie do Polski wycofała się z życia publicznego. Oto historia jej życia i kariery.
Zobacz również:
Danie Lerskiej wróżono wielką karierę. Na początku lat 60. poznała jednak Bohdana Kezika
Dana Lerska urodziła się w 1935 r. i w dzieciństwie marzyła o karierze nauczycielki. Po skończeniu początkowego etapu edukacji wybrała się więc na studia na wydziale polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W ich trakcie odkryła ogromną pasję do muzyki. Chcąc podszkolić swój warsztat wokalny wybrała się na lekcje śpiewu m.in. do Wacława Brzezińskiego i Marii Kaweckiej, a także Studia Piosenki "Pod Gwiazdami". Prędko zaprezentowała efekty swojej pracy w przeglądach i konkursach wokalnych - najpierw wystąpiła w Klubie Piosenki Związku Polskich Autorów i Kompozytorów, a później wzięła udział w przesłuchaniach Polskiej Agencji Artystycznej PAGART.
Talent Dany prędko został dostrzeżony nie tylko przez polskich ekspertów, lecz także przez krytyków zza granicy. Zaczęły spływać oferty występów w krajach takich jak Bułgaria, otwiera się w nowym oknie czy Czechosłowacja. Piosenkarka odrzucała wszelkie propozycje i zdecydowała się zostać w Polsce. Powodem tej decyzji była wielka miłość. "Byłam zakochana i nie chciałam wyjeżdżać" - podkreślała Lerska w wywiadzie dla "Trybuny Robotniczej".
W 1962 r., zamiast wyjechać i rozpocząć karierę w krajach bloku wschodniego, wokalistka dołączyła do zespołu Bohdana Kezika i koncertowała w ojczyźnie. Artysta był jej ówczesnym ukochanym, po czasie został też pierwszym mężem, i to właśnie dla niego była w stanie poświęcić marzenia. Razem z zespołem Kwartet Warszawski podbijali polskie sceny, a prywatnie wychowywali także syna, Jarosława. Związek nie przetrwał jednak próby czasu, podobnie, jak formacja Kezika. Rozpad zespołu nie przyczynił się natomiast do zakończenia kariery Lerskiej.
Na festiwalu w Sopocie zdobyła Grand Prix. Była lepsza nawet od Niemena!
Przełomowym momentem w karierze Dany Lerskiej okazał się 1963 r. i zdobycie wyróżnienia na prestiżowej scenie w Sopocie. Tuż po pierwszym sukcesie festiwalowym przyszedł czas na kolejne triumfy. W 1967 r. w Opolu artystka wykonała przebój "Po prostu jestem", do którego tekst napisał Wojciech Młynarski. Zachwyciła zarówno publikę, jak i jury, odbierając nagrodę Przewodniczącego Komitetu do spraw RiTV. Z tą samą piosenką wokalistka zdecydowała się pojechać również do Sopotu.
W prestiżowej Operze Leśnej wystąpiła dokładnie w tym samym roku, w którym Czesław Niemen po raz pierwszy wykonał tam swój legendarny "Dziwny jest ten świat". Artysta uznawany był wówczas za wschodzącą gwiazdę i idola młodzieży lat 60., lecz w konkursie zmuszony był oddać zwycięstwo Lerskiej. Piosenkarka wyjechała z sopockiego festiwalu z Grand Prix - udało jej się to, jako pierwszej Polce w historii wydarzenia.
Dla drugiego męża wyjechała z Polski, aby rozwinąć karierę w USA
Kolejnym krokiem w karierze Dany był festiwal Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu, na którym zdobywała serca słuchaczy i szła łeb w łeb z Reginą Pisarek. W 1969 r. i 1970 r. odebrała tam dwie ważne nagrody - jedną za piosenkę "Wrzosy", która stała się niemałym hitem. Przeglądy muzyczne otworzyły jej drzwi do wielkiej kariery, lecz na drodze znów stanęła miłość.
Choć po rozstaniu z Bohdanem Kezikiem gwiazda przysięgła sobie, że nigdy więcej nie wyjdzie za mąż, wszystko zmieniło się, gdy poznała Włodzimierza Wandera. Utalentowany muzyk Niebiesko-Czarnych, saksofonista, klarnecista, kompozytor i śpiewak, a także brat gwiazdy TVP, Bogumiły Wander, rozkochał w sobie Lerską i zaprosił do zasilenia szeregów Polan (którzy z czasem przekształcili się w Nowych Polan). Niedługo później para stanęła razem na ślubnym kobiercu.
Polanie byli grupą, która koncertowała nie tylko w kraju, lecz także za granicą. Podczas jednej z tras koncertowych po ZSRR doszło jednak do wpadki, której widzom trudno było zapomnieć. "Były to serie koncertów typu estradowego, mające niewiele wspólnego z rock and rollem i rhythm and bluesem. Chodziło o to, by na estradę wpuścić własne żony. Wander Danę Lerską, a Zbyszek Bernolak - Reginę Pisarek. Panie śpiewały słodko albo dramatycznie. Po zakończeniu jednej z tras koncertowych żony powiedziały 'dość'. Chciały mieć mężów w domach" - opisywał całą sytuację Marek Gaszyński na jazzforum.com.pl.
Niedługo później Polanie zakończyli swoją działalność, a Włodzimierz Wander - aby ratować karierę Dany - założył kolejną formację pod nazwą Wanderpol. Już w 1970 r. pojawiła się propozycja, aby zespół wyruszył w lokalne tournee, trwające trzy miesiące. Mąż Lerskiej był jednak niezwykle ambitny i wciąż marzył o podboju USA. Podjął decyzję o emigracji, a zakochana Dana zdecydowała się na wyjazd razem z nim.
Dana Lerska odeszła w zapomnieniu. Po powrocie z emigracji niewielu pamiętało o jej talencie i sukcesach
Wanderpol zaczął od występów w chicagowskim Cardinal Club i choć koncerty te gromadziły pełne sale, z czasem kariera zespołu przestała się rozwijać. Włodzimierz Wander odniósł sukces osobisty - został właścicielem klubu i na stałe osiedlił się w Chicago. Z kolei Dana podjęła decyzję o powrocie do Polski. Nigdy publicznie nie wyjaśniła, jak zakończyła się jej relacja z mężem, lecz można przypuszczać, że kłopoty na scenie doprowadziły do poróżnień w życiu prywatnym i rozwodu.
Gdy Lerska wróciła do Polski całkowicie zrezygnowała z występów scenicznych. Fani zdążyli w międzyczasie zapomnieć o gwieździe, bowiem wieści o jej sukcesach w Chicago nie docierały za Żelazną Kurtynę. Dalsza część życia artystki do dziś pozostaje wielką zagadką. Nie wiadomo, co działo się z nią po powrocie z emigracji, lecz z pewnością wiodła życie z dala od blasku reflektorów. W 2006 r. do mediów dotarły jedynie przykre wieści o śmierci wokalistki, która niegdyś z łatwością zdobywała serca Polaków, lecz odeszła w zapomnieniu.










