Piosenka, której słuchałem jako nastolatek. Zapnijcie pasy, zapraszamy w podróż do przeszłości
W naszej redakcji znajdziemy osoby z różnych pokoleń, nic więc dziwnego, że zestaw piosenek, których słuchaliśmy jako nastolatkowie, to prawdziwy rozstrzał stylistyczny. Zapnijcie pasy, zapraszamy w podróż do przeszłości - tej niezbyt odległej, jak i tej bardziej zamierzchłej.

Oliwia Kopcik
Zabili Mi Żółwia - "Ile jesteś wart"
Dobra, tak naprawdę to wybrałam akurat tę piosenkę od czapy. Bo najważniejsza to wciąż "Credo" Włochatego, która wprowadziła mnie w świat punk rocka, ale o tym już wcześniej pisałam. No a soundtrack nastolęctwa to albo punk w stylu wspomnianego Włochatego, Dezertera, The Billa czy mniej popularnych rzeczy typu Murator (czy ta grupa miała więcej niż jedną piosenkę?), albo właśnie zespoły ze zbioru Zabili Mi Żółwia i Akurat. "Pomarańcza" to wciąż jeden z moich ulubionych albumów, a pójście na koncert ZMZ nadal mi się marzy.
Znam i takich, którzy podśmiechują się z tej grupy, ale kto nie śpiewał "Wiosny" przy ognisku, ten chyba nigdy nie był na dobrym ognisku z gitarą i jest mi go żal. Ale nie chciałam iść tu taką sztampą i tym sposobem dotarliśmy do "Ile jesteś wart". Poza tym... "Z jednej strony śmiać mi się chce / Z innej jest mi z tym źle / To smutne, tacy ludzie jak ty / Nie maja pojęcia, skąd pochodzą sny" - czy to nie brzmi jak refren do śpiewania po nocach, kiedy jesteś nastolatkiem, który po kąpieli w jeziorze suszy ubrania, leżąc w trawie przed namiotem?!
Weronika Figiel
One Direction - "Walking In The Wind"
Gdyby ktoś tworzył soundtrack moich nastoletnich lat, to 90 procent takiego krążka stanowiłyby piosenki One Direction i 5 Seconds of Summer. Mając 14 lat wyjątkowo katowałam jeden utwór - "Walking In The Wind". Było tuż po premierze piątego (i zarazem ostatniego) albumu mojego ulubionego boysbandu, a ja czułam, że świat stoi przede mną otworem. Wersy: "You will find me/ In places that we've never been/ For reasons we don't understand/ Walking in the wind" wchodziły wówczas jak złoto. Nostalgiczny klimat piosenki sprawiał, że miałam ochotę zabrać kilka najpotrzebniejszych rzeczy do plecaka, wyjść nie mówiąc o tym nikomu i zacząć zwiedzać świat. Nie byłam jednak typem buntownika, więc plan ucieczki z domu nie został wdrożony w życie, a piosenka towarzyszyła mi raczej w drodze do szkoły. Ale do dziś słuchając jej czuję ten sam zew i nieposkromioną chęć powrotu do beztroskich nastoletnich lat.
Tymoteusz Hołysz
BROCKHAMPTON - "SAN MARCOS"
Mógłbym wybrać wiele utworów, które kojarzą mi się z okresem nastoletnim, bo przechodziłem przez wiele "faz" od zagorzałego black metalowca aż po kolorowego fana Tylera The Creatora. Mało było jednak zespołów, które zrobiły na mnie takie wrażenie jak $uicideboy$ i BROCKHAMPTON. O tych pierwszych opowiem wam innym razem, ekipa z Teksasu porwała mnie z kolei po pierwsze niesamowitą produkcją, energią i różnorodnością, a po drugie tekstami, które w dużej części mocno rezonowały z moją nastoletnią duszą. Zagubienie, frustracja, bunt i zmęczenie codziennością sprawiły, że "SAN MARCOS" i jego refren + outro stały się dla mnie hymnem tamtego okresu.
Michał Boroń
Counting Crows - "Round Here"
Co z tego, że po latach doczytałem, że to takie "R.E.M dla ubogich". Jakbym musiał wybrać jedną jedyną płytę do zabrania na bezludną wyspę, to byłby to debiut Counting Crows. "August and Everything After" do szerokiej świadomości przedarł się za sprawą katowanego przez MTV teledysku do singla "Mr. Jones" (już go gdzieś przypominałem w naszych redakcyjnych składankach), ale tym razem wybieram "Round Here". Kiedy w moje 15-letnie ręce wpadła ta kaseta, to właśnie od tej otwierającej piosenki zaczęła się niesamowita przygoda z ekipą Adama Duritza. O Spotify nie śnili jeszcze fantaści, a na takie szaleństwo jak wybór dowolnego utworu z płyty CD musiałem pewnie poczekać kolejnych kilka lat.
Do Ameryki do tej pory nie udało mi się dotrzeć, ale za sprawą Duritza i ich kolegów miałem okazję poznać jej muzyczny smak. W czasach rozrywających nastoletnie serca grunge'u (dobra, ja też tam przepadłem za sprawą debiutu Pearl Jam i "Dirt" Alice in Chains), te dość staromodne dźwięki sklejone z alternatywnego rocka, country, folku i akustycznych brzmień bardziej pasowałyby do epoki dzieci kwiatów, więc w połowie lat 90. wydawało mi się, że ten zespół jest tylko "mój".
"I walk in the air between the rain, / Through myself and back again. Where? I don't know" - powiedzcie, że ładne, prawda?







![Wikukaracza (Łąki Łan): Łąki Łan to akty radości [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000IZRUCEKPSX9IS-C401.webp)
