Reklama

Najbardziej irytujące przeboje tegorocznego lata

Mielno. Albo Rowy. Smażalnia ryb. Słońce przypieka twarz. Morska bryza żeni zapach plaży i frytek. Nasz dorsz już prawie gotowy. Skwierczący olej jeszcze nigdy tak pięknie nie udawał, że jest świeży. Ślinka cieknie. Jest tak przyjemnie, że tylko jedna rzecz może zepsuć ten błogostan. Irytująca piosenka.

Z przebojami lata jest tak, że grane są na okrągło. Jeśli jest to piosenka, która wpadła nam w ucho - wspaniale. Daft Pank, "Get Lucky"? Idealnie, cudownie. Dorsz jeszcze pyszniejszy.

Reklama

Ale zdarza się i tak, że jesteśmy molestowani piosenką, która przyprawia nas o mdłości, a właściciel smażalni ani myśli przełączać stację radiową. I wtedy dorsz już taki pyszny nie jest, a flądra to już w ogóle.

Oto dziewięć piosenek, które tego lata trochę nas denerwują, żeby nie powiedzieć, że denerwują nas najbardziej ze wszystkich piosenek.

Miley Cyrus - "We Can't Stop"

Im bardziej Miley chce pokazać, jak bardzo jest niegrzeczna i imprezowa, tym bardziej desperacko to wygląda. Miał być imprezowy hymn, a wyszła pioseneczka, które rozkręcić może co najwyżej spotkanie kółka szachowego.


Red Lips - "To co nam było"

To nie jest piosenka Eweliny Lisowskiej? Szok. Półfinaliści "Must Be The Music" udający Ewelinę Lisowską prezentują luźne podejście do gramatyki i stylistyki ("To co nam było / Co nam się zdarzyło / Do ułożenia w głowie mam"), a my pozwolimy sobie równie nonszalancko wyłączyć ten utwór.


Paramore - "Still Into You"

Kontrolowany infantylizm tej kompozycji (i teledysku) wcale nie sprawił, że przebój Paramore stał się dowcipny. Hayley Williams i spółka z takim zapałem rzucili się do nagrywania lekkich, popowych hitów, że już prawie zapomnieli o inspiracjach, które ich ukształtowały. Najwyraźniej miejsce między Pink a Taylor Swift okazało się wygodne.


Enej - "Symetryczno-liryczna"

Oni też postawili na dowcip i znów nikt się nie śmieje. Enej może i fajny, nóżka chodzi, a jak, ale ile razy można nagrywać ten sam utwór pod różnymi tytułami?


Liber i Natalia Szroeder - "Nie patrzę w dół"

Kiedy piękna Natalia Szroeder, przy akompaniamencie fortepianu i Libera, po raz kolejny znajduje w sobie moc, by nie patrzeć w dół i iść przed siebie, to aż chce się ją po krakowsku popędzić: a idźże!


Marta Podulka - "Nieodkryty ląd"

Kolejna bohaterka talent shows, która miała być ambitna, artystyczna i w ogóle, a kończy, nagrywając mainstreamowe pioseneczki pozbawione śladu ambicji. Żwawy to utwór, owszem. I tyle komplementów.


Michael Bublé - "It's a Beautiful Day"

Kiedy namaszczony na współczesnego Franka Sinatrę piosenkarz postanawia jednak pójść w estetykę Bruno Marsa i Robbiego Williamsa, to nie zawsze kończy się to dobrze. Tu skończyło się na utworze totalnie przesłodzonym. Wolimy Michaela Bublé w wersji niskokalorycznej.


Honey - "Nie powiem jak"

To nie mów!


Patrycja Markowska - "Dzień za dniem"

Ta piosenka eksponuje wszystko, co najgorsze w twórczości Patrycji Markowskiej. Częstochowska grafomania, rybnickie metafory, udawany rock, pretensjonalność i banał.


Był kiedyś taki prześmiewczy filmik "Radio Friendly Song", w którym satyryk Jon Lajoie nabijał się z tandetnych przebojów pisanych pod radio. Opis komika znakomicie pasuje do tej piosenki, jak i do pozostałych:


A Was które przeboje tegorocznych wakacji irytują najbardziej?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje