Michał Wiśniewski nie chce, żeby dzieci szły w jego ślady."Chciałbym, żeby znalazły normalny zawód"
Choć dla milionów Polaków impreza sylwestrowa był radosnym powitaniem nowego roku, dla Michała Wiśniewskiego stał się pretekstem do osobistego rachunku sumienia. Artysta, który od ponad trzech dekad pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny muzycznej, w rozmowie z "Faktem" nie ukrywał, że nie chciałby, aby jego dzieci wiązały swoją przyszłość z show-biznesem.

Końcówkę roku Michał Wiśniewski spędził w pracy, prowadząc "Sylwestra z Dwójką" TVP w Katowicach. Za kulisami wydarzenia, artysta pozwolił sobie na moment szczerości. W rozmowie z "Faktem" przyznał, że marzy dla swoich dzieci o zupełnie innym scenariuszu niż ten, który sam realizował przez lata.
" Chciałbym, żeby znalazły normalny zawód, miały normalne rodziny i żeby w sylwestra nie musiały jeździć do pracy, tylko zostały w domu i otoczyły swoich bliskich ciepłem" - mówił smutno Wiśniewski.
Rodzinny występ na scenie TVP
Podczas sylwestrowej imprezy Telewizji Polskiej Wiśniewski wystąpił u boku byłej żony Marty "Mandaryny" Wiśniewskiej. W pewnym momencie dołączyły do nich także ich dzieci - syn Xavier, który zaprezentował się w rapowej odsłonie, oraz córka Fabienne, dająca pokaz tańca. Choć młodzi artyści wzbudzili zainteresowanie widzów, sam lider Ich Troje nie ukrywa, że traktuje takie występy raczej jako epizod niż zapowiedź zawodowej drogi.
"To są bardzo trudne zawody. Nie życzę żadnemu dziecku, żeby zostało w tej branży. Chciałbym, żeby zbudowały sobie po prostu przyszłość, a część artystyczna była dla nich hobby - wtedy jest fajnie" - podkreślił w rozmowie z "Faktem".
Cena popularności według Wiśniewskiego
Wypowiedzi lidera Ich Troje wpisują się w coraz częściej pojawiające się głosy artystów, którzy otwarcie mówią o kosztach emocjonalnych pracy w show-biznesie - presji, braku prywatności i podporządkowaniu życia kalendarzowi zawodowemu. Wiśniewski nie kryje, że dla niego samego była to cena bardzo wysoka.
Dlatego dziś, zamiast zachęcać dzieci do kontynuowania rodzinnej tradycji scenicznej, woli, by traktowały sztukę jako przestrzeń wolności, a nie zawodowy przymus.









