Maryla Rodowicz o trudnej sytuacji Katarzyny Gaertner. "Miała pięć wylewów"
W ostatnich latach Katarzyna Gaertner jest w naprawdę ciężkiej sytuacji. Straciła niemalże wszystko, od mieszkania, po prawa do swojej twórczości. Na domiar złego zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Piosenkarka Maryla Rodowicz w niedawnym wywiadzie wspominała o trudnej sytuacji artystki.

Katarzyna Gaertner do dziś uznawana jest za jedną z najważniejszych postaci w historii polskiej piosenki. To ona napisała m.in. przeboje takie jak "Małgośka" czy "Wielka woda". Jej życie w ostatnich latach zmieniło się jednak w prawdziwy koszmar. Piosenkarka i bliska współpracowniczka artystki, Maryla Rodowicz wspominała o sytuacji Gaertner w rozmowie z "Plejadą": "To jest po prostu straszne. Straciła dom i studio nagraniowe. Najgorzej, że straciła też cały materiał muzyczny. To jest dla niej dramat. Teraz walczy o to, żeby to odzyskać. Ona się nie poddaje. Kasia jest osobą, która nie poddaje się nawet w najbardziej drastycznych sytuacjach. Jest wieczną optymistką i mówi: 'ja to wszystko nagram, odtworzę i będzie dobrze'".
Maryla Rodowicz o stanie zdrowia Katarzyny Gaertner
W rozmowie poruszony został też temat stanu zdrowia Katarzyny Garetner. Jej stan w ostatnim czasie znacząco się pogorszył: "Kasia zaufała niewłaściwym osobom, ale miała też problemy zdrowotne. Miała pięć wylewów i z trudem się porusza. Te wylewy zostawiły mocny ślad".
Maryla Rodowicz spotkała się z kompozytorką 23 lipca w ramach audycji w Radiu Pogoda: "Widziałyśmy się teraz i jest trochę lepiej, ale wciąż mówi z trudem. Ma trochę zakłóconą tę mowę, bo jednak wylewy są paskudne i zostawiają ślad".

Jak Katarzyna Gaertner straciła majątek?
Dziś, dzięki pomocy przyjaciół, 83 letnia artystka mieszka w małym domu znajdującym się nieopodal zalewu Zegrzyńskiego. Wcześniej mieszkała ze swoim mężem, Kazimierzem Mazurem (zm. 06.09.2022) w Komaszycach. W 2012 roku w ich domu wybuchł pożar, który całkowicie pochłonął posiadłość włącznie ze studiem nagraniowym, wszystkimi instrumentami i zapisanymi kompozycjami.
Po śmierci męża, artystka, będąca już po kilku udarach i walcząca z nowotworem, zaufała nieodpowiedniej osobie, która w okrutny sposób wykorzystała jej trudną sytuację.
"To wszystko stało się z dobroci serca. I z mojej naiwnej wiary, że jestem w stanie wykreować nowego, wspaniałego artystę, któremu dałam własne nazwisko - Gaertner. Nie wiedziałam, co w nim naprawdę siedzi" - tłumaczyła.
"Nie uważałam go za przybranego syna. Po prostu odkryłam w nim miłość do muzyki. Wydawał się dobry i czuły. Troskliwy. Nie miał zawodu, więc opłacałam za niego ubezpieczenie na zasadzie, że niby zatrudniam go jako pomoc przy prowadzeniu gospodarstwa. W dodatku chciał grać na gitarze i miał talent. Przytuliłam go więc i pomogłam w nauce gry. Kupiłam mu dwie drogie gitary, wysłałam go do Szwecji, żeby nauczył się dobrze grać i oswoił ze studiem nagrań. Dziękował mi za opiekę, mówił: 'jesteś bardzo dobra, ciociu, dziękuję'. Diabeł wyszedł z niego dopiero po śmierci mojego męża, którego bał się panicznie. Gdyby Kazik żył, nigdy by do takiej sytuacji nie doszło" - opowiadała artystka.
Po śmierci męża piosenkarka zabrana została do notariusza, gdzie nie będąc w pełni świadomą, co podpisuje, przekazała cały swój majątek włącznie z domem, studiem oraz prawami autorskimi siostrzeńcowi oraz jego żonie. W zamian oferowano jej dożywotnią opiekę. W rzeczywistości, po podpisaniu dokumentów straciła wszystkie swoje środki do życia oraz posiadłość.
"Kiedy na mojej karcie wyczerpały się pieniądze, przestali kupować mi jedzenie. Ze mnie - po chorobie i śmierci Kazika - został strzęp człowieka" - mówiła.
"Byłam w letargu po śmierci męża, nafaszerowana lekami uspokajającymi. Nie wiedziałam, co podpisuję" - wyjaśniała Gaertner w wywiadzie dla "Vivy!"
Na ten moment mimo trudnych warunków, problemów ze zdrowiem i emerytury wynoszącej około 1300 zł, artystka wciąż stara się komponować nową muzykę. Prokuratura umorzyła sprawę przejęcia majątku, jednak prawnik Gaertner złożył apelację i kasację do Sądu Najwyższego. Kompozytorka sama również zapowiada, że nie ma zamiaru odpuścić: "Złożyłam apelację. Niczego już nie potrzebuję poza unieważnieniem tego chorego aktu. Wara od mojej twórczości!"



![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)

![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



