Justyna Steczkowska nie kryła łez. Podczas rozmowy wspomniano słowa jej syna
Justyna Steczkowska w niedzielny poranek odwiedziła studio "Pytania na śniadanie", gdzie wspomniała swój udział w tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. W pewnym momencie zrobiło się bardzo emocjonalnie, a piosenkarka nie kryła łez.

Justyna Steczkowska była tegoroczną reprezentantką Polski na Eurowizji. Artystka z przebojem "GAJA" zajęła 14. miejsce! Warto wspomnieć, że nie był to jej pierwszy raz w konkursie - w 1995 r. dotarła do 18. miejsca z utworem "Sama" podczas 40. Konkursu Piosenki Eurowizji w Dublinie. Wspomnieniami do swoich ostatnich zmagań, gwiazda wróciła w niedzielnym wydaniu "Pytania na śniadanie".
Justyna Steczkowska otwarcie o udziale w 69. Konkursie Piosenki Eurowizji
W rozmowie artystka przyznała, że 2025 rok był dla niej wyjątkowo wymagający, ale działało to na nią motywująco: "2025 r. był trudny emocjonalnie i zawodowo. W 2026 r. wchodzę z nową energią, z nowymi ludźmi, zaczęłam sama organizować koncerty, chcę się jeszcze czegoś w życiu nauczyć, mam dopiero 53 lata. Na naukę nigdy nie jest za późno"
Prowadzący dopytywał, dlaczego Justyna Steczkowska stwierdziła, że był to rok trudny emocjonalnie. Powodem były wyjątkowo złożone przygotowania do Eurowizji: "Żeby unieść to wszystko, co się działo przed Eurowizją, po i w trakcie, to trzeba było zaangażować siebie w 100 proc. Najwięcej czasu zajmuje kreatywne myślenie, potem wykonać to już jest ok, bo możesz zlecić temu to, temu tamto i jakoś wszyscy grupą idą do przodu. Ale najpierw musisz to wymyślić, a to trwa i trwa. (...) To było naprawdę bardzo dużo pracy".
Przegrana w konkursie była dla piosenkarki nie tylko przykra, ale i stresująca. Bała się wrócić do kraju, choć reakcje fanów uświadomiły jej, że powinna być dumna z tego, co udało jej się osiągnąć: "Bałam się powrotu z tego względu, że pomyślałam, jednak z punktu widzenia oceny jury po prostu przegrałam i muszę się z tym pogodzić. (...) A tu wracam, a tu po prostu jakaś... Po pierwsze powitanie na lotnisku, wpadam w gajomanię. Pomyślałam: "No tak, dlaczego ja nie jestem z siebie dumna, dlaczego ciągle się biję po głowie, skoro tyle lat pracuje". Więc ja się też czegoś nauczyłam dzięki temu".
Pod koniec Grzegorz Dobek wspomniał słowa syna artystki, Leona, który nie krył swojej dumy z mamy: "Mamo jesteś tak wielka, jak twoje marzenia, a swoje właśnie spełniłaś". Justyna Steczkowska zareagowała wyjątkowo emocjonalnie, a łzy same napłynęły do oczu: "Teraz to mi się płakać chce... No i super, po to jest rodzina".



![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)

![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



