Harry Styles szczerze o rozpadzie One Direction. "Zrobiło się bardzo samotnie"
Jeszcze kilka lat temu był twarzą jednego z największych popowych zjawisk ostatnich dekad. Dziś Harry Styles coraz otwarciej mówi o kulisach przejścia z zespołowej sławy do solowej kariery. W nowym wywiadzie artysta przyznał, że rozpad One Direction oznaczał dla niego nie tylko zawodowy przełom, ale też moment głębokiego osamotnienia.

Rozmowa opublikowana przez The Sunday Times Magazine rzuca nowe światło na emocje towarzyszące pierwszym solowym występom Harry'ego Stylesa. Artysta przyznał, że wcześniej obecność pozostałych członków zespołu naturalnie rozkładała ciężar odpowiedzialności.
"W grupie zawsze jest przestrzeń, by trochę się schować. Na barkach jednej osoby nigdy nie spoczywa wszystko naraz" - tłumaczył. Kiedy jednak po raz pierwszy wyszedł na scenę sam, szybko dotarło do niego, jak bardzo zmieniła się sytuacja. "Na początku łapałem się na tym, że zastanawiałem się nawet, co zrobić z rękami" - wspominał.
Za kulisami pojawiło się też uczucie, którego się nie spodziewał. "Nagle zrobiło się bardzo samotnie" - przyznał, dodając, że choć zainteresowanie jego muzyką było ogromne, sam wywierał na sobie silną presję, by każdy kolejny krok był perfekcyjny.
Debiut między wolnością a oczekiwaniami
Styles nie ukrywa, że praca nad pierwszym solowym albumem była dla niego próbą odnalezienia własnej tożsamości artystycznej. Jednocześnie towarzyszył mu lęk przed zawiedzeniem fanów, którzy przez lata kibicowali mu jako członkowi One Direction.
"Chciałem sprawdzić, jaką muzykę potrafię tworzyć sam, ale miałem świadomość, że wiele osób we mnie uwierzyło. Nie chciałem nikogo rozczarować" - mówił. Ten okres, choć przyniósł sukces, okazał się też początkiem przemęczenia tempem życia w branży muzycznej.
Przerwa, która zmieniła perspektywę
Po zakończeniu trasy Love on Tour w lipcu 2023 roku Styles zdecydował się na pierwszą od ponad dekady dłuższą przerwę od sceny. Jak przyznał, początkowo wydawało mu się to niemal niemożliwe. "Na początku myślałem, że nie potrafię się zatrzymać" - wspominał.
Przełomem okazał się pobyt we Włoszech, gdzie nauczył się zwalniać tempo codzienności. "Usiadłem w kawiarni z kawą i dotarło do mnie, że nie pamiętam, kiedy ostatnio po prostu siedziałem i nic nie robiłem" - opowiadał. Z czasem odkrył też radość z niespiesznych posiłków i bycia "tu i teraz". Jak podkreślał, to właśnie tam zrozumiał, że życie nie musi składać się wyłącznie z lotnisk, hoteli i scen koncertowych.
Nowa muzyka bez presji
Efektem tej zmiany podejścia ma być nowy album All the Time. Disco, Occasionally., który trafi do słuchaczy w marcu. Styles podkreśla, że po raz pierwszy tworzył materiał bez wewnętrznego przymusu ciągłego udowadniania swojej wartości.
"Chciałem żyć w taki sposób, żeby naprawdę lubić siebie także poza światem muzyki. To dało mi ogromne poczucie wolności i bezpośrednio wpłynęło na nową twórczość" - przyznał. Wraz z premierą płyty artysta wróci na scenę w ramach globalnej rezydencji obejmującej 50 koncertów w siedmiu miastach świata.
Entuzjazm i kontrowersje wokół biletów
Powrót Stylesa spotkał się z ogromnym zainteresowaniem fanów, ale również z falą krytyki. Wysokie ceny biletów na część koncertów wywołały burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych. Wielu słuchaczy zarzuciło artyście, że koncerty stają się finansowo niedostępne. W odpowiedzi wokalista zapowiedział jednorazowy koncert w Manchesterze w dniu premiery albumu z biletami w symbolicznej cenie 20 funtów, co część fanów odebrała jako gest w stronę rozczarowanej publiczności.




![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)

![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)


